Każdy człowiek, posiadający elementarną empatię i inteligencję, przeżył przynajmniej kilka razy w życiu taki moment, kiedy zastanawiał się dlaczego nie czuje się komfortowo w środku nocy, w ciemnej uliczce czy nawet przed własnym domem. Dlaczego odczuwał stres, kiedy przypadkowo zostawił torbę z portfelem na ławce w parku? Czy ciarki chodziły mu po plecach kiedy po raz pierwszy zostawiał ukochane dziecko w szkole? Przeciętnie inteligentny człowiek przynajmniej raz w życiu odczuwał strach a co za tym idzie, zastanawiał się dlaczego istnieje zło i skąd ono się bierze?

Zdarza się, że kiedy ktoś zadaje to pytanie, pojawia się jakiś „czcigodny” psycholog/psychiatra i obwieszcza mu odpowiedź pokroju:

„Zło leży w ludzkiej naturze. Może uruchomić się w każdym z nas na skutek specyficznych okoliczności.

(Philip Zimbardo „Efekt Lucyfera”.)

Przyznaję, że kiedy na ścianach moich rówieśniczek wisiały plakaty z podobiznami chłopców z zespołu Backstreet Boys, na mojej można było zobaczyć podobizny Einstein’a, Rocky’ego Balboa, Nikoli Tesli oraz Philipa Zimbardo. Niestety moja obsesja na punkcie ostatniego idola, wyblakła stopniowo, jak obsesja koleżanek na punkcie urody i męskości wokalistów amerykańskiego boysbendu…

Mimo nieustającego szacunku i podziwu dla wielu dokonań naukowych Zimbardo, uważam, że jego praca odnosząca się do ludzkich tendencji czynienia zła, mogła przynieść więcej szkód, niż pożytku. Dzięki tego typu pomocy, oferowanej przez dyplomowane autorytety naukowe, rasa ludzka będzie schodziła z drzewa przez kolejne tysiąclecia.

Mimo lamentu ofiar, oburzenia społecznego lub jego braku, nieustanności  zbrodni większej lub mniejszej, rączki „psychonaukowców” pozostały umyte a krwawa karawana szła dalej.Tymczasem prawidłowa odpowiedź na to pytanie mogłaby zapoczątkować znacznie lepszą jakość życia na Ziemi. Istnieją wszak proste sposoby na zmiany w systemie, które mogłyby zapoczątkować zupełnie nową erę relacji międzyludzkich oraz behawioryzmu.

A mimo to, jest to temat tabu i z jakichś zaskakujących przyczyn nikt nie chce się za niego zabrać…

POTWORA MOŻE STWORZYĆ JEDYNIE POTWÓR.

Z badań jakie przeprowadziłam na przełomie ostatnich 15 lat jasno wynika, iż teoria poparta badaniami mojego idola, jest mocno naciągana i nie prowadzi do żadnych wniosków, dzięki którym ludzkość mogłaby podjąć próby zmiany na lepsze.

Zimbardo stwierdza, że wszyscy posiadamy potencjał zła i wystarczy tylko zaczekać na odpowiednie okoliczności, aby dało ono o sobie znać. Koniec. Kropka.

Dzięki wywiadom, jakie przeprowadziłam osobiście na grupie ok. 3000 ochotników, głównie obywateli kultury zachodniej, śmiało i z całym przekonaniem pragnę Was poinformować, że ten wybitny profesor minął się z prawdą.

MATKA TWORZY POTWORA

Biorąc pod uwagę fakt, iż najczęściej matka jest najbliższym dziecku opiekunem. Znacznie rzadziej jest to ojciec lub inny krewny czy osoba nie będący członkiem rodziny.

Umówmy się więc, iż na najbliższe otoczenie dziecka, będę używała słowa „Matka”.

Stare, tybetańskie powiedzenie mówi „Oddaj mi swoje dziecko na pierwsze 7 lat życia, a zwrócę Ci porządnego człowieka”. Jakkolwiek oddanie dziecka zakrawa na patologię, przysłowie informuje, jak istotne dla rozwoju osobniczego jest pierwsze kilka lat życia.

Nie kończy się na: „…porządnego człowieka,który będzie Cię kochał”, zatem zakładamy, że jest ono uczciwe.

Światowa nauka informuje, że jeżeli młody osobnik nie nauczy się pewnych zachowań w początkowym okresie życia,  może już nigdy nie nabyć zdolności takich, o jakich  mowa powyżej.

DZIECI WYCHOWANE PRZEZ ZWIERZĘTA

Przykłady dzieci wychowanych przez zwierzęta (Oxana MaIaya, John Ssebunnya, Rochom P’ngieng, Jan Chryzostom Pasek oraz wielu, wielu innych) pokazują, iż młody osobnik homo sapiens jest w stanie przejąć większość cech swoich opiekunów!

Włącznie z ostrością kłów, oczami świecącymi w ciemności,wyjątkowo rozwiniętym węchem, słuchem, czy zdolnością strzyżenia uszami

i poruszania się z ogromną prędkością, jak na przykład afrykański chłopiec wychowany w stadzie gazel, obserwowany przez antropologa Jean-Claude Augera.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej! Czego więc psychologia 21-go wieku wciąż nie rozumie? Czego nie rozumieją twórcy systemu, w jakim żyjemy? Co jest dla niej niejasne?!

Dziecko wychowane wśród wilków posiada ostre zęby, wydłużone kły, znakomity węch i słuch, pożera surowe mięso i porusza się na czworakach! Próby krzywdzenia go, poprzez zmuszaniem do asymilacji z ludzką społecznością, uczenia ludzkiej mowy i zachowań, zakończyły się fiaskiem!

A jednak świat psychonauki wciąż uparcie kłamie, iż determinuje nas genetyka oraz ludzkie DNA. Czytaj: jesteśmy tacy sami i chcemy tego samego.

JAKA JEST PRAWDA?

Na przestrzeni ostatnich 15 lat prowadziłam badania na żywych organizmach. Udokumentowałam to tworząc kartoteki ludzi, którzy byli

o tyle wdzięcznym podmiotem, ponieważ nie wiedzieli, że nim są. Moje wieloletnie badania nie mają żadnego znaczenia, ponieważ nie posiadam dyplomu, który jest społeczną licencją rzetelności i prawdomówności. Chętnie jednak  podzielę się wynikami, gdyż są niezwykle jednoznaczne i nie pozostawiają żadnych wątpliwości!

MATKA JEST STWÓRCĄ TWOICH NÓG. 

SPOŁECZEŃSTWO TO JEDYNIE NAWIERZCHNIA, PO KTÓREJ STĄPASZ.

Wśród badanych przeze mnie istnień ludzkich znaleźli się kryminaliści, nieudacznicy, ludzie sukcesu, słodkie istoty ceniące sobie spokojne, proste życie, inteligenci oraz „głupki” (tym mianem określam ludzi niezdolnych do samodzielnego myślenia, jedynie powtarzających zasłyszane przekonania).

Wśród ponad 3000 osób nie znalazł się ani jeden kryminalista na 40% badanych, który mógł przyznać, że odczuł miłość matki lub poczucie bezpieczeństwa w dzieciństwie!

Wśród wszystkich badanych, nie znalazła się ani jedna osoba ograniczona intelektualnie, która potrafiłaby przypomnieć sobie czułe pieszczoty matki, bajki czytane na dobranoc czy śpiewane kołysanki. Jeżeli takie epizody zdarzały się w ich dzieciństwie, stanowiły niezwykłą rzadkość.

90% przebadanych przeze mnie ludzi ograniczonych intelektualnie, to dorosłe dzieci pozbawione czułości i ciepła w całym okresie dorastania! Statystyka jest miażdżąca.
(Czy dzieci kochane przez matki mogą być ograniczone intelektualnie?Jak najbardziej tak, choć zdarza się to znacznie rzadziej, niż w przypadku dzieci chłodnych emocjonalnie matek. Jednak są to osoby niezwykle pogodne, empatyczne i najczęściej miło przebywać
w ich otoczeniu. Stanowią zagrożenie jedynie w związku z możliwością głosowania, jako grupy podnoszące słupki oglądalności, czy sprzedaży szkodliwych produktów.
Tego typu zło większość z nas jest w stanie im wybaczyć, choć ich działalność może nas drażnić, czy frustrować.)

Ok. 20% badanych to dzieci kochających matek-ofiar ojców rodziny. Bardzo często dzieci ojców-policjantów, wojskowych, alkoholików, narkomanów itp. to niezwykle fascynujące przypadki!  Badani, którzy w dzieciństwie byli wychowywani przez czułą matkę, poświęcającą im mnóstwo czasu, nie rozumiejąc jeszcze epizodów agresji ojca, wyrastają na bardzo dobrych ludzi. Jednak żaden z tego typu badanych, nie osiągnął spektakularnego życiowego sukcesu.

Często przyznają, że „choć nie są szczęśliwi, wszystko jest w ich życiu  w porządku.” Są introwertykami i kierują  ewentualne lęki czy agresję do środka. Nie są zdolni do skrzywdzenia drugiej osoby. Są jednak zdolni do wyrządzania krzywdy samym sobie. Bardzo często mają obniżoną odporność i dopadają ich różne schorzenia fizyczne. To właśnie wśród tej grupy poznałam wielu empatów zdolnych do poświęceń, czynów pozbawionych egoizmu. Ludzi przejawiających ochotę kilometrowego spaceru, gdyż „pani w sklepie oddała grosz za dużo”.

Ok. 20% badanych to ludzie z rodzin określanych powszechnie jako porządne, o wysokim statusie społecznym. Prym w tej grupie wiodą egoiści, troszczący się głównie o swoje dobro. Z całą pewnością, w określonych okolicznościach, byliby zdolni do niezwykle haniebnych czynów, za cenę utrzymania względnie wysokiego poziomu swojego konformizmu. Ich matki, jakkolwiek starały się właściwie odgrywać swoją rolę, mimo kariery, sugerując się książkami i prasą psychologiczną, były kompletnie pozbawione ciepła i czułości, a zwłaszcza…czasu. Głównie dlatego, że powyższych uczuć nie można było nauczyć się z książki, czy czasopisma.

W obliczu egoistycznych priorytetów dziecko spadało na dalszy plan. Wyjątki jakie zaobserwowałam w tej grupie, niestety jedynie potwierdzały tę smutną regułę. Pod kątem empatii oraz wewnętrznego ciepła, wielu z nich nieśmiało dorównywała grupie kryminalistów. Wyjątki, o których wspomniałam, to natomiast ludzie niezwykle uprzejmi, chętni do pomocy innym, ochoczo podejmujący inicjatywy charytatywne a mimo wszystko obawiający się bliskiej relacji z drugim człowiekiem. Czasem ofiary wykorzystywane przez innych na skutek swojego statusu finansowego.

Z całą pewnością wszyscy pamiętamy „klasowych łobuzów” cechujących się nadpobudliwością ruchową i bardzo słabymi wynikami w nauce. Lub też dzieci, które mimo słabych zdolności intelektualnych osiągały dobre wyniki, gdyż były zmuszane do uczenia się na pamięć teorii proponowanej przez nieudolny system edukacji. Przytłaczająca większość z nich w życiu dorosłym nie może się pochwalić pasmem sukcesów na polu zawodowym i w relacjach międzyludzkich. Wszystkie te dzieci były i są ofiarami „kiepskich” matek.

TOLERANCJA DLA ZBRODNI JAKO ZŁO WYSUBLIMOWANE

Temat zła jako ludzkiej skłonności powrócił do mnie także w Azji.Ta część świata jest  zatrważającą galerią plagi upośledzenia instynktu empatii. Tej epidemii nie pokażą wam kolorowe programy podróżnicze. To jest światowa tajemnica Poliszynela.

Kiedy zaczynasz zadawać pytania z serii:

-„Jak można nabić żywego,uroczego szczeniaczka na metalowy pręt,usmażyć go na ulicy i zjeść?!”

-„Jak można uśmiercić 8 miesięczny płód, po czym usunąć go z brzucha kobiety tylko dlatego, że złamała prawo zachodząc w ciążę po raz drugi?!”

-„Jak można zakopać kobietę do pasa w ziemi i rzucać w nią kamieniami, aż umrze?!”

-„Jak można ściągnąć spodnie na środku ulicy i, z całym szacunkiem, zesrać się, po czym spokojnie odejść?!”

-„Jak można nie podnieść i nie przytulić dwulatka, który właśnie przewrócił się na twarz i zalewa się łzami?!”

-„Wreszcie jak można ciąć brzytwą główkę małego dziecka z okazji lokalnego święta ?!” […]

…zjawia się banda zachodnich moralistów,POPRAWNYCH POLITYCZNIE, którzy zarzucają Ci ksenofobię i nietolerancję wobec obcej kultury!

Pozwólcie, że ja zrobię wyjątek i nazwę rzeczy po imieniu.

Azję oraz Afrykę zamieszkują ogromne masy dzikich zwierząt zdolnych do niewyobrażalnego zła i okrucieństwa. Zwierząt z gatunku Homo Sapiens. Fakt, iż wśród nich żyją także wspaniałe jednostki zdolne do miłości, empatii, wybitnej kreatywności i altruizmu,

w żadnym razie nie zmienia powyższego ogólnego stanu rzeczy.

Inteligentni i wrażliwi mieszkańcy tych terenów, również cierpią na skutek owej „tolerancji”. Poprawność polityczna, akceptacja wobec zła, pod fałszywą maską tolerancji dla obcej kultury, to jedynie woda na młyn machiny tolerancji zbrodni! Dzięki obłudzie i hipokryzji „tolerancyjnego i cywilizowanego” zachodu, miliardy ludzi na całym świecie przechodzą gehennę. Pod flagą miłości i tolerancji dla różnic kulturowych!

Poza faktem, że lekarze nie odróżniają witaminy K1 od K2, nie sposób przytoczyć większego żartu i bezczelności. Od 10 lat monitoruję model azjatyckiej rodziny, klas, nazwijmy to delikatnie niearystokratycznych.

Filozofia wychowywania dziecka jest tutaj niezwykle prosta. W usta dziecka wkładamy coś, co  na opakowaniu zawiera napis „jedzenie”. Ta sama teoria dotyczy napojów. Podanie niemowlakowi Coca-Coli doustnie, bezpośrednio z butelki nie stanowi tu problemu.  Usuwamy jeszcze z dziecka fekalia. Poza tym dziecko może robić praktycznie wszystko, co nas nie irytuje. Jeśli denerwuje bezpośrednio nas, można je bić ręką, albo jakimś przedmiotem. Jeśli dziecko ma wystarczająco płaską głowę na czubku, można go nawet używać jako stojaka na termos.

Tymczasem wystarczyłoby tylko, nauczyć matki tego świata jak wychowywać dzieci w miłości i poczuciu bezpieczeństwa, a model ten nigdy by się nie powielił.

PROBLEM ZLOKALIZOWANY. JAK GO ROZWIĄZAĆ?

Wszyscy doskonale wiemy, że aby: łowić ryby, nurkować, jeździć samochodem, rowerem, masować komuś plecy za pieniądze, pływać na dalsze odległości wpław lub łodzią, należy się tego najpierw nauczyć, a w niektórych przypadkach bezwzględnie przejść szereg testów, zdobyć licencję, zdać jakiś egzamin. To w końcu niezwykle ważne, abyśmy przy pierwszej próbie nie wjechali rowerem w pobliski klomb z pelargonią, prawda? Zadajmy sobie zatem najistotniejsze pytanie. Jakie niezwykłe kwalifikacje trzeba posiadać, jakie zaliczyć egzaminy i kursy, aby móc stworzyć kolejnego człowieka? Miliardy nowych ludzi, którzy będą decydować o wszystkim, co dzieje się na świecie?

Już spieszę z odpowiedzią!

ABY MÓC TWORZYĆ CZŁOWIEKA NIE TRZEBA UMIEĆ ZUPEŁNIE NIC! Wystarczy mieć macicę, ejakulujący wkład do niej i tyle. Nowego człowieka można machnąć w samochodzie, w krzakach, łóżku, w toalecie remizy strażackiej, podczas dyskoteki, dosłownie wszędzie! Umysł nowego człowieka może być swobodnie kreowany przez: alkoholików, analfabetów, narkomanów, psychopatów, socjopatów, chorych psychicznie, oziębłych emocjonalnie, pedofili i wszelkich degeneratów. Dokładnie przez każdego, kto ma ochotę i kogoś do pary.

Aby zostać rodzicem, nie trzeba przejść absolutnie żadnego kursu. Nie trzeba zdać żadnego testu. Testem jest nowy człowiek. Niewinne dziecko, z którego z całą pewnością „ktoś lub coś” wyrośnie.

Dlaczego światowa psychologia nie uczy rodziców jak być rodzicami? Dlaczego matki nie są kształcone w swoim „fachu”, skoro istnieje kilka prostych sposobów, aby wychować zdrowe psychicznie i emocjonalnie dziecko?

Dlaczego agresywni, patologiczni rodzice nie są poddani nadzorowi kuratorskiemu, skoro wówczas można by zaoszczędzić na nadzorze kuratorskim kryminalistów? Dlaczego światowe systemy szkolnictwa nie wychowują dzieci? Przecież szkolny nauczyciel przez kilka lat jest dla dziecka olbrzymim autorytetem. Dlaczego prawo nie wymaga od rodzica przystąpienia do odpowiedniego szkolenia i zaliczenia odpowiedniego testu przed rozmnożeniem się?

Jeżeli na skutek powyższego opisu objawia się państwu w głowie plastikowy świat pełen uśmiechniętych bezmyślnie klonów, pragnę was uspokoić.  Świat jest już pełen klonów! Jedynie z wybrakowanym uśmiechem. Ludzie zawsze będą improwizować, a odrobina pożytecznej wiedzy jeszcze nigdy nie zrobiła człowiekowi krzywdy. Mądrość, miłość, moralność, honor i dobroć jeszcze nigdy nie przyczyniły się do czyjegoś klonowania, czy ograniczenia osobowości. Wręcz przeciwnie!

Miłość, ciepło i poczucie bezpieczeństwa sprawiają, że aktywność gadziego kompleksu (prymitywny obszar mózgu odpowiedzialny za najbardziej prymitywne instynkty) znacznie maleje, a uruchamia się kora nowa (obszar w mózgu odpowiedzialny za kreatywność, geniusz, myślenie, duchowość, wyobraźnię itd.) Jest to tak obszerne zagadnienie, iż nie ośmielę się poruszać go w tej chwili.

Wróćmy zatem do tematu. Jak powiedział klasyk : „Najlepszą metodą leczenia jest prewencja.” Czy ludzkość wciąż jest zbyt głupia, a jej zdolności duchowo-intelektualne wciąż zbyt prymitywne, by to pojąć? Czy może ktoś powstrzymuje właściwy rozwój wydarzeń? Biorąc pod uwagę fakt, że miliony matek na całym świecie podają dzieciom neurotoksynę w postaci „kolorowych produktów” z aspartamem, odnoszę wrażenie, że to drugie…

Na koniec. Wyobraźcie sobie kraj, w którym od najmłodszych lat dziecko jest uczone zasad honoru, moralności, empatii, współczucia, dobroci. Matki są uczone czułości i cierpliwości wobec swoich dzieci, a jeśli „powinie im się noga”, wyżej wymienione wartości zostaną wpojone dziecku w…SZKOLE! Powtarzane i demonstrowane przez nauczycieli każdego dnia, przez 12 lat życia!

Wyobraź sobie kraj, w którym na skutek tej pozytywnej edukacji, dla nastolatka najbardziej „sexy and cool” jest komuś pomóc, zrobić komuś przysługę, zachować się wobec kogoś z kulturą i szacunkiem. Wyobraź sobie kraj, którego mieszkańcy już dwa, trzy pokolenia po wprowadzeniu empatycznej edukacji uważają, że krzywdzenie drugiego człowieka jest objawem upośledzenia psychicznego. I nie ma znaczenia czy w grę wchodzi morderstwo, pobicie, oszustwo czy oszczerstwo.

(K)RAJ, w którym słupki przestępczości w ciągu kilku pokoleń lecą na łeb, na szyję, ponieważ jego mieszkańcy masowo brzydzą się zbrodnią, za to jeden jest chętny do pomocy drugiemu. Wyobraź sobie cały świat w tej wersji. Tylko i wyłącznie na skutek edukacji, pozytywnej indoktrynacji, trendu, popularyzacji tego, co dobre, a nie szkodliwe!

CZY TO MOGŁOBY SIĘ UDAĆ?? Czy to w ogóle możliwe? Jak najbardziej tak! Jak najbardziej wykonalne! Jak najbardziej do zrobienia! Aby to zrozumieć, wystarczy rzucić okiem na rodziców wrażliwych, empatycznych, utalentowanych dzieci, a następnie zmonitorować rodziców wychowanków zakładów poprawczych, czy karnych! To naprawdę jest aż tak proste! Przy odrobinie inteligencji, tego typu badanie można wykonać w ciągu kilku miesięcy, mając do dyspozycji gruby brulion, ołówek i temperówkę! Ale wówczas, będąc w posiadaniu wyniku takiego testu, trudno byłoby wykręcać się przed podjęciem kroków, w celu poprawy sytuacji, prawda?

Czy zatem ludzkość, która potrafi umieścić coś na orbicie okołoziemskiej wciąż jest zbyt głupia, prymitywna intelektualnie i duchowo, aby wpaść na ten prosty pomysł? Czy może komuś zależy, abyś był głupszy, mniej wrażliwy, mniej szczęśliwy, mniej kreatywny oraz abyś posiadał mniejsze poczucie bezpieczeństwa?

***

Na koniec cytat z Biblii, którego materię postaram się poruszyć przy najbliższej okazji:

„Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców” (Mt.7:18)

Dziękuję.

Fractal

Fractal

Autor Niepokorny

Podróżnik zamieszkujący różne rejony świata. Producent muzyczny,filmowy i teatralny.
Autorka tekstów w wielu językach. Studentka medycyny komplementarnej.
Niedyplomowany psycholog. Przenikliwy obserwator.
Połykacz wiedzy.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!