BiznesCzłowiekŻycie

Ściek w pigułce, czyli coś o „tranie”

Brudna prawda o „czystym norweskim tranie” i jego genialnym polskim zamienniku niszczonym przez zachodnie koncerny i polską biurokrację.

Łykałem kapsułki z „tranem”, jak cała masa ludzi. Jak się okazuje, łykałem przy okazji jedną wielką ściemę z domieszką najprawdziwszego syfu… Nie wiedziałbym o „tranie” pewnie nic nadzwyczajnego, gdyby nie przypadek.
Pewnego dnia spotkał się ze mną kolega, który poprosił mnie o pomoc w rozwiązaniu problemów z jakimi się zderzył przy próbie wprowadzenia na rynek polskiego przełomowego preparatu. Opowiedział mi o polskim patencie, dzięki któremu uzyskano esencję kwasów Omega 3 z oleju lnianego. O najlepszej Omedze na świecie z Polski, która za cholerę nie może przebić się na rynku przez mur lobby tranowego oraz ludzkiej niewiedzy i naiwności związanej z bezrefleksyjnym przyjmowaniem „tranu”, a raczej tego co jest tranem nazywane.

– Jakiej niewiedzy?! Jakiej naiwności?! Tran, to tran! Ryby są zdrowe! Sam jem i biorę! Ludzie piją go od zawsze i działa. O co Ci chodzi? – zapytałem.

Popatrzył na mnie, jak na idiotę. A później zaczął mówić…

…a im więcej mówił, tym szerzej otwierały mi się oczy. Później zacząłem czytać.  I jeszcze więcej czytać. Dotarłem też do filmów dokumentalnych obnażających ten temat.
Z zebranych informacji wyłonił się obraz światowego gigabiznesu wartego ponad czterdzieści miliardów dolarów rocznie (sama Omega z oleju rybiego), który ze zdrowiem ma tyle wspólnego, co z ekologią.

To, co kiedyś nazywane było tranem (zgodnie z definicją – olej z wątroby dorsza i ryb dorszowatych), dziś w 79% jest substancją będącą efektem zmielenia sardeli poławianych w Peru i Chile i chemicznego przetworzenia i „oczyszczenia” tego, co zostało z nich wyciśnięte. A to wszystko dzieje się na wodach bardziej przypominających kanały ściekowe, niż czyste wody Norwegii z pięknych kolorowych reklam.

No, ale przecież tran jest z Norwegii?!!

Też tak sądziłem… Do teraz.  W nazwie „Tran Norweski” nie ma często nawet połowy prawdy, a i ta część budzi wielkie wątpliwości. Największe fabryki przetwarzające sardele właśnie w Peru, takie jak Copeinca czy Austral, to własność Norwegów. Jest to więc produkt „norweski”, co nie znaczy, że pochodzi z Norwegii, choć to próbują nam zasugerować producenci w reklamach. Na pewno jednak nie jest to tran!

Ale po kolei…

Może warto zacząć od ryb, jako takich. I to najlepiej właśnie tych norweskich. Bo przecież zdrowych… i w ogóle…

Kiedyś, gdy morza i oceany były czyste, a ryby poławiano, a nie hodowano, stanowiły one nieocenione źródło pożywienia, ale również tak ważnych kwasów Omega i witamin rozpuszczanych w tłuszczach. Wynikało to z naturalnego pokarmu, jaki te ryby przyjmowały. Znamienne jest bowiem, że ryby nie produkują kwasów Omega, a jedynie kumulują je pożywiając się w sposób naturalny. Gdy jedzą kryl i algi bogate w Omegę, również ich mięso i tłuszcz są w te kwasy bogate.

To jednak już przeszłość. Historia, którą możemy wspominać jedynie z sentymentem. Dziś 60-70% ryb (łososie, ale coraz częściej też dorsze) sprzedawanych w sklepach pochodzi z hodowli, gdzie karmione są chemicznym białkowym granulatem z pestycydami i barwnikami bez choćby śladowej ilości kwasów wielonienasyconych. Reszta to odłowione, przetrzebione niedobitki z często skrajnie zanieczyszczonych wód.

Norweskie akweny wciąż należą do jednych z najczystszych, jednak to właśnie norweskie hodowle zaopatrują europejski rynek w ryby tak złej jakości, że przez niektórych naukowców nazywane są najbardziej toksycznym pokarmem na Ziemi!

Hodowle 

To ogrodzone baseny z siatki zanurzone w morzach norweskich fiordów. Hodowane tam ryby żyją w ogromnym zagęszczeniu, przez co łatwo chorują i wzajemnie zarażają się bakteriami i pasożytami.

By temu zapobiec, na przemysłową skalę „zasila” się te podwodne klatki w płynne pestycydy (difluorobenzuron) przeciwko pasożytom, takim jak wesz łososiowa.

Rzecz w tym, że poza ich zdolnością do eliminowania pasożytów charakteryzują się one niezwykle silnym  działaniem neurotoksycznym. Nie wypłukują się z organizmów ryb, więc zjadając je przyjmujemy wraz z mięsem czy tłuszczem również pestycydy oddziałujące na nasz układ nerwowy.

Na dnie morza pod hodowlami znajdują się warstwy szlamu złożone z karmy, odchodów i środków chemicznych grube na 15 metrów. To istna bomba chemiczna o niezwykłej toksyczności.

Najwięcej toksyn zawierają jednak nie same pestycydy podawane łososiom bezpośrednio do wody, ale pasza, którą są tuczone.

Jérôme Ruzzin z uniwersytetu w Bergen zbadał tę paszę i wnioski płynące z jego analiz są zatrważające – granulaty będące pokarmem łososi hodowlanych zawierają dioksyny, dieldrynę, PCB, aldrynę i toksafen. Niektóre wspomniane pestycydy, czy PCB nie rozkładają się, dlatego nazywane są Trwałymi Zanieczyszczeniami Organicznymi.
Do paszy dodaje się również etoksykinę, jako przeciwutleniacz – to pestycyd wyprodukowany przez Monsanto pierwotnie do ochrony drzew kauczukowych. Norma w żywności dla człowieka to 50 mikrogramów na kilogram – w łososiach hodowlanych jej stężenie sięgnęło już nawet 1000 mikrogramów! 

Według badań innej uczonej z Bergen – Victorii Bohne etoksykina może przekraczać barierę krew-mózg, co samo w sobie jest już bardzo niebezpieczne. Etoksykina w mózgu podejrzewana jest o działanie silnie rakotwórcze (po ogłoszeniu tych rewelacji pani Bohne straciła pracę na uczelni i status uczonego, co zaskutkowało zakazem publikowania badań naukowych).

Ponadto pasza dla łososi w 20% składa się z ryb wyłowionych z Bałtyku, będącego jednym z najbardziej toksycznych mórz świata. W Szwecji ostrzega się klientów w sklepach przed spożywaniem ryb z Bałtyku częściej niż raz w tygodniu, a kobietom w ciąży i dzieciom całkowicie odradza się ich spożywanie. Już mała ilość toksyn znajdujących się w bałtyckich rybach może zachwiać pracą układu hormonalnego i powodować raka, o czym polski konsument naturalnie nie jest informowany.

Jest za to informowany w kampanii społecznej, że „ryba wpływa na wszystko”…

W efekcie takiego karmienia i takiego sposobu hodowli połowa dorszy hodowlanych ma widoczne mutacje genetyczne – zniekształcone szczęki, które nie dają się zamknąć. Poza tym cierpią one na krwawe wybroczyny skórne i zniekształcenia szkieletu. Również ich mięso ma inną, łamliwą strukturę w porównaniu z rybami dziko żyjącymi. Nie widać tego rzecz jasna kupując filet z dorsza norweskiego. Podobnych mutacji u łososia również nie widać, gdy kupujemy jego cienkie wędzone plastry. Osobniki niezmutowane trafiają do sklepów w całości na otwarte lady z lodem, jako dowód wysokiej jakości wszystkich ryb w sklepie…

Dziki łosoś ma 5-7% tłuszczu, a hodowlany od 15 do 34% – toksyny natomiast gromadzą się właśnie w tłuszczu. Badania na myszach wykazały, że te którym dodawano do karmy łososia hodowlanego cierpiały na znaczną otyłość i cukrzyce. Toksyny zawarte w tłuszczu tych ryb powodują odkładanie się tłuszczu i zaburzenia hormonalne w organizmach zwierząt i ludzi, którzy je spożywają.

Źródło zdjęcia: http://foodnetworkworld.blogspot.com/2014/05/wild-vs-farmed-salmon-by-shafeen-jinnah.html 

Jérôme Ruzzin zbadał zatem również toksyczność samego mięsa ryb z norweskich hodowli – według jego badań są one pięciokrotnie bardziej toksyczne, niż jakiekolwiek inne produkty, które możemy znaleźć w supermarketach! Określił on hodowlanego łososie mianem najbardziej toksycznego pokarmu dostępnego w sklepach!

Olej rybi zwany przekornie tranem

Gdyby więc nawet to, co sprzedawane jest jako tran norweski było pozyskiwane z norweskich dorszy hodowlanych, siłą rzeczy zawierałoby cały ten syf, który się w nich znajduje.

Tak jednak nie jest. Tylko 7% sprzedawanego oleju rybiego pochodzi z dorsza.

60-70% światowej produkcji oleju rybiego pochodzi z Peru i Chile, gdzie na gigantyczną skalę trzebi się zdziesiątkowaną już populację nie dorsza, a sardeli.

Śledztwo norweskich dziennikarzy z 2012r., z Marit Higraff na czele udokumentowane w filmie „Omega 3 – Czyim kosztem” ukazuje kulisy tej branży.

Chimbote w Peru, to miasto skupiające 50 fabryk oleju rybiego, z czego znaczna część należy do Norwegów, jest aglomeracją gdzie produkuje się najwięcej oleju rybiego na świecie. To tu ma swój początek większość „Tranu Norweskiego”.

Skażenie środowiska w tym mieście jest tak wielkie, że ogromna część mieszkańców cierpi na choroby oczu, układu oddechowego (astma) i silne alergie skórne – pryszcze na rękach i wysypkę na głowie. Dzieci z Chimbote charakteryzują duże czerwone plamy na policzkach – to trwałe wysypki wywołane grzybicą.

Ścieki przemysłowe z fabryk, w tym silne kwasy i soda kaustyczna używane do odtłuszczania linii produkcyjnej spuszczane są wprost do morza – tego samego, z którego później poławia się sardele do produkcji oleju.

Kutry łowiące sardele są w morzu często po 30h, a w związku z brakiem chłodni bywa, że ryby docierają do fabryk już w stanie wstępnego rozkładu. Powstały z nich zepsuty olej musi zostać „uzdatniony” przez konserwanty, przeciwutleniacze, a często również antybiotyki. Ze śledztwa wynika, że pomimo tych działań olej potrafi dotrzeć do Europy już częściowo zjełczały. Czeka go więc kolejna obróbka, już na miejscu.

Według tzw. „Raportu Rubina” przygotowanego na zlecenie rządu norweskiego 99% oleju rybiego sprzedawanego pod nazwą „tran” jest zepsuta w większym lub mniejszym stopniu. Tylko chemia powstrzymuje jego dalszy rozkład, czyli proces jełczenia. Ten najbardziej zepsuty często „wzbogaca” się aromatami, żeby ukryć nieodzowny smród zepsutej ryby. Później na półki trafiają „trany smakowe”, które najczęściej podajemy dzieciom.

Na dnie morza w okolicach Chimbote zalegają 53 miliony metrów sześciennych (!!!) szlamu z fabryk z odpadami chemicznymi i organicznymi – to równowartość przekraczająca objętość 14.000 olimpijskich basenów…
Skażenie środowiska jest totalne, a to tam poławia się ryby na olej, zwany u nas często „Tranem Norweskim”.
Na peruwiańskim wybrzeżu zdziesiątkowanie sardeli spowodowało wyniszczenie całego łańcucha pokarmowego. Na niektórych obszarach populacja ptaków zmniejszyła się już o 90%.Ryby ze skrajnie zanieczyszczonych i toksycznych wód lub ich resztki, które są niczym innym jak odpadem, wrzucane są następnie do wielkiego, przemysłowego blendera, którego zawartość oczyszcza się z resztek ości, części mięsistych, a później poddaje całemu szeregowi kolejnych procesów technologicznych z użyciem wszelkiego rodzaju chemii.

Proces ten jest na tyle agresywny, że giną w nim często nawet witaminy. Witamina D3, którą szczycą się producenci olejów rybich jest najczęściej dodawana sztucznie na końcowym etapie produkcji, a jej rolą jest, co ciekawe, działanie konserwujące.

Malejące populacje ryb na świecie zmuszają producentów do szukania oleju już nawet w ich szkieletach, w tym w kręgosłupach, wyciskając zeń wszystko co się da, a mieszanie go w produkcie końcowym na przykład z olejem rzepakowym jest tajemnicą poliszynela. Oleju rybiego zaczyna zwyczajnie brakować, a zapotrzebowanie wciąż rośnie. Nic więc dziwnego, że jakość spada, a w niektórych przypadkach sięgnęła już dna pełnego chemicznego szlamu.

Producenci na opakowaniach „tranu” nie podają najczęściej składu, a jedynie zawartość kwasów i witamin. Nie podają na przykład użytych konserwantów i przeciwutleniaczy. Nie podają też tzw. liczby nadtlenkowej, która świadczy właśnie o procesie rozkładu (zepsucia) oleju. Przyjęte pierwotnie normy przekroczyliby niemal wszyscy producenci, z wiodącymi na czele, co zbadał chociażby nasz Uniwersytet Jagielloński. Normy te są więc regularnie podnoszone, zgodnie z wolą lobby tranowego, bo w innym wypadku na rynku nie byłoby zwyczajnie tłuszczu z ryb – nie byłby on dopuszczony do sprzedaży przez wzgląd na swoją „świeżość”.

To niezwykłe w kontekście restrykcyjnego prawa rządzącego rynkiem suplementów diety, leków i produktów spożywczych specjalnego przeznaczenia. Jest to jeden z dowodów na ogromną siłę tej branży.

Świadomość

Kolejnym dowodem na ogromną siłę branży olejów rybich jest powszechny brak wiedzy o kulisach jej działania i funkcjonowania. O faktycznej jakości sprzedawanych produktów oraz o znacznie lepszych i bezpiecznych zamiennikach.

Założę się, że 95% osób czytających ten tekst zderza się z tą brudną prawdą o rybach i „tranie” po raz pierwszy. I pewnie ma równie szeroko otwarte oczy jak ja, gdy dowiedziałem się o tym na wspomnianym spotkaniu.

Naszą „wiedzę” o kwasach Omega czerpiemy z licznych artykułów, programów telewizyjnych i reklam sponsorowanych w większości przez producentów suplementów nazywanych tranem, bądź przez organizacje zrzeszające rybaków. Na „fachowych” stronach internetowych o zdrowiu, jako prawdy objawione, wklejane są całe artykuły żywcem skopiowane ze strony Mollersa czy innych producentów.

Przez lata w świadomości konsumentów zdołano tak głęboko zaszczepić aksjomat wspaniałości tranu, że gdy mowa jest o kwasach Omega-3 słowo „tran” nasuwa się na myśl jako pierwsze. Gdy mówimy rybach to z kolei „zdrowie” jest pierwszym skojarzeniem. No w końcu „ryba wpływa na wszystko”…

A gdy już pojawiają się produkcje, takie jak „Omega 3 – Czyim kosztem?”, czy „Cała prawda o rybach”, to przechodzą one bez echa emitowane w godzinach pracy nocnych stróżów.

Raptem kilka procent Polaków ma świadomość szkodliwości ryb hodowlanych i morskich oraz oleju rybiego i szuka zastępstwa w produktach pochodzenia roślinnego, a i tu zaczyna wkradać się dezinformacja.

Lobby i polskie piekiełko

I tu dochodzimy w wspomnianego na wstępie polskiego wynalazku, z którym przyszedł do mnie mój kolega. Do produktu, który przez wzgląd na swoją unikatową specyfikację i właściwości powinien być naszą wizytówką na świecie i powszechnie znanym towarem eksportowym – jak szwajcarska czekolada, czy francuskie sery! Zamiast tego jednak, w chwilę po pojawieniu się w nielicznych aptekach, został zmarginalizowany i zepchnięty w niebyt przez grupy zakupowe i hurtownie farmaceutyczne pracujące dla koncernów farmaceutycznych, rządzące polskimi sieciami aptecznej sprzedaży.

Na czym polega ta doskonałość? Polskim naukowcom udało się wyestryfikować i oczyścić olej lniany, dzięki czemu pozbyto się wszystkiego co w nim tuczące (glicerol) i trujące. Okazuje się bowiem, że len zawiera naturalnie występujące cyjanogeny, które przy długim przyjmowaniu niszczą nerki i wątrobę. Z tego powodu w kilku europejskich krajach sprzedaż oleju lnianego jest zakazana lub bardzo mocno ograniczona, jednak nie w Polsce. Również podczas uprawy lnu mogą się dostać do niego środki ochrony roślin z pobliskich upraw – one także zostały w tym opatentowanym procesie usunięte bez żadnej dodatkowej chemii.

Dzięki tej wyłącznie polskiej chronionej technologii uzyskano monoestry kwasów Omega – esencję kwasów o absolutnie niespotykanych dotąd właściwościach prozdrowotnych, która bije na łeb wszystko co jest znane na świecie. Najczystsza, najbardziej skondensowana, najlepiej przyswajalna i najdłużej działająca w organizmie, nietucząca, wegańska Omega bez choćby cienia konserwantów, przeciwutleniaczy, czy jakichkolwiek uzdatniaczy, którą mogą przyjmować nawet kobiety w ciąży i niemowlęta. Produkowana z najlepszego polskiego lnu, kompletnie niezależna od czystości mórz czy populacji ryb. Produkt w żaden sposób nie niszczący środowiska, mający wyłącznie zalety. Produkt który potrafi ratować zdrowie, a nawet życie.

I choć w rękach polskich profesorów znajdowało się prawdziwe żywe złoto, kolejne firmy dystrybucyjne i sieci aptek po pierwszym spontanicznym zachwycie, już po kilku dniach odmawiały przyjęcia towaru pod pretekstem podpisanych umów na wyłączność z „innymi producentami”. Choć produkt sprzedawał się nawet bez specjalnej promocji, kolejne apteki rezygnowały z ponownego przyjęcia go do sprzedaży.

I pomimo tego, że był on doceniany na kolejnych konkursach, targach, sympozjach lekarskich i kongresach medycznych, ani Państwo Polskie, ani żadna państwowa instytucja (poza współtworzącymi produkt uniwersytetami) nie zrobiły nic, by Polacy mogli być zdrowsi, a Polska rozsławiona na świecie dzięki rodzimej myśli naukowej.

 

Produkt zniknął w końcu z aptek i potrzebnych było kilka kolejnych lat ciężkiej i kosztownej walki z wszelkimi przeciwnościami, by pod nową nazwą (essentiALA) na nowo spróbował zaistnieć na rynku i w świadomości konsumentów. Walka z blokadami rynku to jedno, ale wrogość polskiej administracji to coś zupełnie innego.
Z rozmów z właścicielami produktu wynika, że uzyskanie od Państwa należnych dokumentów graniczy z cudem i trwa całe miesiące, a wydawane opinie, mające przełożenie na cenę i konkurencyjność, uderzają w ten produkt z całą zaciętością i absurdalnością znaną z filmów Barei. Przykładem może być kwalifikowana stawka VAT – choć oleje rybie zachodnich producentów bez przeszkód mogą posługiwać się stawkami 5% VAT, według polskich urzędów ten po stokroć lepszy lokalny ich zamiennik miałby być klasyfikowany jako napój alkoholowy (zawiera śladowe ilości alkoholu, mniej niż kefir!) i powinien już być opodatkowany stawką 23%…
Mogłoby się zdawać, że aby coś zostało nazwane napojem, (czyli miało zdolność napojenia) powinno zawierać choćby 1% wody. essentiALA wody nie zawiera, co nie przeszkadza Wojewódzkiemu Urzędowi Statystycznemu w Łodzi mieć o niej takie właśnie zdanie. Walka o finalne ustanowienie klasyfikacji zgodnej z prawdą i prawem trwa, ale jej finał wcale nie jest przesądzony. Proponowana przez Urząd Statystyczny klasyfikacja podnosi oczywiście cenę produktu na półce, a tym samym obniża jego atrakcyjność w oczach konsumenta, lub zmusza producenta do rezygnacji ze swojej marży.

Podobnych przykładów można mnożyć dziesiątki.

Jednocześnie z ekranów telewizorów blask kolejnych kolorowych reklam „Tranu Norweskiego” ogrzewa wnętrza naszych domów, a kolejni „eksperci” rozpisują się o nim w poradnikach dla kobiet. Kolejne pokolenia wychowywane są na micie zdrowego i „naturalnego oleju z wątroby dorsza lub rekina”,  a kolejne młode mamy, w najlepszej wierze, podają swoim dzieciom pochodną peruwiańskiego ścieku.

Czy każdy tran jest takim syfem? Zapewne nie! Te z najwyższej półki są nie tylko bardziej pewnego pochodzenia, ale również pozyskano je natychmiast po połowach oraz zadbano przy ich produkcji o właściwe oczyszczenie z całej niebezpiecznej chemii i metali ciężkich. Pewności jednak nie ma, bo producenci nie mają obowiązku podawania dokładnego składu.

Większość jednak olejowych produktów pochodzenia rybiego, przebyło brudną drogę opisaną wyżej.

Polska może być Omegową światową potęgą, o ile uda się przełamać gigantyczny opór zachodnich koncernów. Pierwszym krokiem jest zwiększenie świadomości. Ostatnim będzie bojkot wszystkiego, co kłamliwe i szkodliwe na rzecz tego, co zwyczajnie najlepsze i najbardziej korzystne – dla naszego zdrowia i dla NASZEJ gospodarki.

Update:
Gdy artykuł ten przeczytało ponad 200.000 osób i udostępniono go ponad 13.000 razy na samym Facebooku, Mollers umieścił na swojej stronie informację, że ich kapsułki faktycznie powstają z sardeli poławianych w Ameryce Południowej. Resztę komunikatu producenta pozostawiamy bez komentarza.

Na stronie napisano: „Olej rybi używany do produkcji kapsułek Möller’s z omega-3 jest wytwarzany z ryb ciepłowodnych, takich jak sardele i sardynki, które poławiane są u wybrzeży Ameryki Południowej. W tym regionie znajdują się najlepsze zasoby ryb bogatych w kwasy omega-3 DHA oraz EPA. Jest to wynikiem odpowiedniej temperatury wody, schematów migracyjnych ryb oraz specjalnego typu planktonu, którym żywią się ryby.
Po przetransportowaniu oleju do Norwegii jest on przetwarzany w fabryce Möller’s w Oslo. Przechodzi on proces oczyszczania oraz kontroli pod kątem zawartości kwasów omega-3, poziomu utlenienia oraz czystości.”

http://www.mollers.pl/fenomen-najwyzsza-jakosc-surowcow/

Covid-19 Update:
Badania prowadzone na całym świecie dowodzą, że kwasy Omega 3 mogą odgrywać kluczową rolę w gaszeniu tzw. burzy cytokinowej. Jest to nieproporcjonalna odpowiedź immunologiczna ludzkiego organizmu, będąca jedną z głównych przyczyn śmierci wśród osób chorujących na Covid-19. 
Stała suplementacja kwasami Omega 3 wysokiej jakości może nie tylko wzmacniać układ odpornościowy, ale też regulować go w czasie infekcji wirusowej. 

Żródła:


W związku z pojawiającymi się komentarzami zawierającymi reklamy, linki ze spamem, czy zwyczajny hejt, nowe komentarze przed opublikowaniem muszą być zatwierdzone przez administratorów serwisu. Prosimy o rzetelną i konstruktywną dyskusję. 

What's your reaction?

Excited
13
Happy
10
In Love
5
Not Sure
8
Silly
4
Alex R.
Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

    You may also like

    321 Comments

    1. Bardzo dobry artykuł. Nareszcie ktoś napisał jak jest. Ludzie przecież wiadomo od dawna jak bardzo wody mórz i oceanów są zatrute. Czy na prawdę nikogo nie zastanawia gdzie żyją te ryby i jak są faszerowane chemią? Przecież w internecie jest mnóstwo informacji w temacie.Dlaczego mimo to tran i preparaty z wątroby rekina sprzedają się jak zwierzę bułeczki?

      1. zwierzę bułeczki? to jakieś nowe powiedzenie? 😀

        1. Czy to jest najwazniejsze? Czy to po prostu moda na „rozmydlanie” tematu? Komentarz pewnie pisany na szybko i cudowne slowniki podmienily wyraz. Ojej jakie to zabawne, boki zrownywac (*)

          (*) Specjalnie dla Ciebie, abys nie stracil humoru. Powinno byc oczywiscie „zrywac”.

      2. „Nareszcie” udało się napisać poprawnie ale już „naprawdę” jest tradycyjnie kaleczone niczym na pospolitym forum dla gimbazy.

        1. zjedz słownik i polej tranem norweskim, skoro tylko zdołałeś wyłapać z całego tekstu.. .

      3. Wierzę w dobre intencje autorów, chcialabym wierzyć w każde ich slowo, ale komentarz „napisał jak jest” może również okazać się trafionym w plot, bo na jakiej podstawie? – artykulu?, a może już nie warto wierzyć komukolwiek i ograniczyć się do żarcia szczawiu i mniszka lekarskiego z własnej łąki? ryb ze stawuwykopanego w swojej wsi?, kartofli i pasternaka z zagonu przy płocie? Albo dalej od płotu, bo samochody…a len? Czemu nie? przy tym szatkę jakaś by się wykroilo…
        Nie będzie łatwo!
        ale żeby aż…”zwierzę” bułeczki

        1. Powiem tak, jest lista zrodel i wsrod nich z tego co widzialem sa zawarte prace naukowe. Polecam przeczytac, a moze uzyska Pani odpowiedź. Ponadto internet jest sprawnym narzedziem w poszukiwaniu wiedzy. Polecam troche wkladu wlasnego jesli Pania faktycznie interesuje temat.

      4. Moze i bym w to uwierzyl, gdyby to byl artykul dla swiadomosci bez drugiego dna reklamujacego inny produkt

        1. Dane dotyczące branży rybnej i tranowej są powszechnie dostępne. My w zasadzie tylko zebraliśmy je w całość.

          A promowanie polskiego zamiennika jest działaniem świadomym – bo tak należy robić, jeżeli jest to korzystne dla konsumentów i gospodarki. Szczególnie w zestawieniu z syfem, jaki serwują nam zachodnie koncerny.

        2. Polecam podróż do tych jakże zdrowych regionów. Syf i nic więcej. Ryby hodowlane zbite w basenach jak sardynki w puszcze…

      5. Kupiłem to w sklepie internetowym jednak na produkcie nie ma żadnej informacji gdzie to było wyprodukowane! Uważam że zaproponowano Panu odpowiednie wynagrodzenie za ten artykuł który w sposób perfekcyjny otumania potencjalnego nabywcę. Kupiłem lecz drugi raz tego nie uczynię!

        1. essentiALA produkowana jest w Żarach. Nikt nam za nic nie zapłacił i sugerujemy nie kierować się niezdrowymi emocjami, a faktami – proszę porównać właściwości essentiALA z dowolnym innym produktem na rynku. Jeżeli nie będzie najlepsza i najbezpieczniejsza, wówczas śmiało można zrezygnować z niej z czystym sumieniem.

          Prawda o branży tranowej i rybnej jest również powszechna. Kilka klików wystarczy, by potwierdzić każde zdanie z artykułu.

          Pozdrawiam

          b.

      6. Zacznijmy od tego co to jest tran- wg.farmakopei olej z wątroby dorsza i ryb dorszowatych. Na polskim rynku dostepnych jest wiele kapsułek z kwasami omega 3 – które pozyskuje sie z calej ryby a najbardziej bogate w nie sa ryby ciepłowodne (te z Peru sardele i sardynki) ale to nie jest tran tylko kapsułki z kwasami Omega3. Tran w butelce pozyskiwany jest z wątroby dorsza- najlepsza odmiana Skrei, i są poddawane kilkukrotnej filtracji w celu oczyszczania z metali ciężkich i innych zanieczyszczeń które rzeczywiscie wsię XXI wieku dopadly nawet najczystsze akweny swiata, na polskim rynku sa dostepne „uczciwe” trany- mozna nawet sprawdzić liczbę nadtlenkowa! A ich czystość potwierdzają badania- można je podawać dzieciom od 6 miesiąca życia a tu normy sa bardzo restrykcyjne. Zamiast wiec doszukiwać się spisku stulecia lepiej sprawdzajmy co kupujemy. Bo dobroczynne właściwości prawdziwego tranu nie sposob przecenić. Problem w tym ze ludzie chcieliby za 5 zloty kupić 150 kapsulek brac jedna dziennie i wierzyć ze jest super- a nie jest. Najlepiej wiec kupowac trany w płynie gdzie zawartosc jest duzo lepiej sprawdzona- mimo nieprzyjemnego smaku bardzo wartosciowa zwlaszcza dla najmlodszych.

        1. Pani Sylwio – dzisiaj pojawi się nowy tekst właśnie o Tranie – oleju z wątroby dorsza 🙂

          Życzę ciekawej lektury. Sugeruję nie czytać po jedzeniu 😉

          Pozdrawiam

          b.

    2. Po rybach typu – Panga, Tilapia i hodowlany Łosoś (jest film na youtube łosoś norweski cała prawda) przyszedł czas na „tran”. Dobrze wiedzieć, że olej lniany jest szkodliwy na dłuższą metę. Pomijając resztę, partie poityczne pracują dla koncernów – patrz CETA. Dlatego UE powinniśmy opuścić i wprowadzić lepsze prawo odnośnie produktów i ich oznaczeń, bo ta Merkel to już dawno przegina w tym rządzeniu i stanowieni prawa dla wszystkich. Stop hegemoni Niemieckiej i Francuskiej !

      1. Chodzi o niezdrowe ryby, a nie o oderwanie Polski od Unii i utworzenie Międzymorza, pomylił Pan stronę na którą miał się Pan wpisać.

        1. Otwórz Pan oczy to Unia, jej prawo i przywódcy serwują nam takie produkty a zabijają rodzimy biznes …

      2. haha, tak, bo jak Polska wyjdzie z UE to ryby przestana byc hodowane a „tran” produkowany. Przypominam tylko, ze zanim weszliśmy do UE to oznaczeń na produktach prawie w ogóle nie było.

        1. Jesli prawo nie bedzie nam, jako krajowi, narzucane z gory, to mozemy ustalic wlasne, ktore bedzie mowic, ze na produkcie musi byc napisany dokladny jego sklad. W wypadku, gdy producent sie nie zgodzi mozna zwyczajnie nie wprowadzac leku do obrotu na terenie kraju.

        2. Ale normy nasze były dobre np. dla szynek dopuszczalna ilość fosforanów była 1500, a w unii jest 6000 i z kg mięsa wychodzi 2 kg szynki zamiast 700gr. Teraz ludzie chorują, a lekarze gówno wiedzą jak leczyć skutki nadmiaru fosforu w diecie. To tylko przykład jak w tym kołchozie liczy się zdrowie ludzi.

        3. Kiedyś to istniało coś takiego jak: PN i BN oraz PZŻIH a teraz nie ma nic!

        4. nie było również wstrzykiwanej na potęgę chemii do wedlin ,chleb nie był produktem mrożonym z Chin, świnie były polskie,kury chodowalo się dwa razy dłużej sklepy były w niedzielę zamknięte ludzie pomimo że nie było tylu udogodnień ktore ponoc ulatwiaja zycie mieli więcej czasu dla siebie warzywa miały smak a nie piękny wygląd a teraz będzie tylko gorzej bo doszedł chłam GMO i z czego się tu cieszyć? z głupoty?

      3. Czy uważa pan że jak opuścimy Unię to będziemy żyli w kraju wiecznej szczęśliwości nie podlegającym wpływom koncernów ??? Wręcz przeciwnie. Takie artykuły jak powyższy należy rozpowszechniać i nagłaśniać w całej Unii i w całym Świecie. Tylko wspólne, masowe działania mogą doprowadzić do ograniczenia wszechpotężnych koncernów, które takie państwo jak Polska mają po prostu w kieszeni.

        1. Chcialabym przypomniec ze polscy producenci faszeruja zwierzeta na ubuj wieksza iloscia antybiotykow niz np.dopuszczana norma w Szwecji. Zaostrzyc prawo wzgledem zdrowia kazdy kraj moze tylko ze Polska nie chce. Gornictwo hutnicto i nic eko.

        2. Ma Pani szczególną rację.Tylko powinni wszyscy tak myśleć.Trzeba rozpowszechniać i Ja to robię !

      4. No i to jest odpowiednia postawa, ale co z tego jak no jedna tak myslaca osobe przypadaja 3, ktore slepo wierza w bajki reklamowe i niedlugo beda zryc na sniadanie obiad i kolacje garsc suplementow, a na starosc kolejna garsc lekiw i w taki sposob idioci sami sie wykoncza.

    3. Proszę poprawić pisownię słowa półka (jest obecnie pułka).

      1. Niestety, obecnie poprawną formą jest „półka”

    4. Gdzie mozna kupic essentiALA?

      1. Chyba właśnie o to chodziło

    5. Wszystko pięknie, ale jak jesteś ateistą i przeciwnikiem Kościoła Katolickiego to jest to sygnał ostrzegawczy. Tak najczęściej piszą sataniści i / albo nienawistni żydzi syjoniści i / albo żydokomuniści od Szechtera.
      To może też być bardzo sprytna krypto-reklama essentiALA. Znane są takie chwyty na dramatyczną legendę.

      1. Ja jestem zyd, mason,ateista,buddysta,islamista,harekrisznowiec, newageista i inna swolocz w jednej osobie i to jest moja duma. Niech inni chodza stadnie i potulnie jak zwierzeta i niewolnicy otumanieni jedyna sluszna wiara matrixowa jaka jest kosciol cesarza konstantyna zwany katolickim

        1. A i oczywiscie jestem komuch panie katoliku, bylbym.zapomnial

      2. MB-co ma piernik do wiatraka?kolego?bzdury piszesz o Bogu ze starch!!!

    6. Ateista i przeciwnik KK spadaj pan.. czuję się obrażony.

    7. Wszystko super…alemam jedno male pytanie. Po co w ogole brac dodatkowe oleje jesli kwas omega 3 znajduje sie w zwyklym oleju rzepakowym tloczonym na zimno?

      1. podpisuję się pod tym pytaniem 😉

      2. W oleju rzepakowym jest 12% omega3. Aby dostarczyć dzienne zapotrzebowanie na kwasy omega 3 z rzepaku, musiałbyś go zjeść szklanę każdego dnia. Do tego rzepak małe proporcje i zawiera bardzo dużo omega6, których i tak już za dużo w naszej tłustej, mięsnej diecie. Omega 6 ma działanie prozapalne dlatego nadmiar jest bardzo szkodliwy. Tak wiec na rzepaku pojedzie tylko diesel 😉

        1. Miało być ” rzepak ma złe proporcje’ – sorry autokorekta telefonu 😉

        2. to nie jedz mięsa ! i unikniesz nadmiaru omega 6

        3. zapomniałas/łeś tylko dodać o jaki olej rzepakowy chodzi. Shitt który sprzedaja nam w sklepach jest olejem rafinowanym pozbawionym praktycznie całkowicie jakichkolwiek wartości zdrowotnych.
          Zastanawiam sie ile osób na 100 wie w ogóle o istnieniu oleju rzepakowego nierafinowanego i go stosuje na co dzień… jedna?
          oby…

      3. Rzepak kilkanaście dni przed zbiorem „traktowany” jest glifosatem( roundap, reglone), by szybciej wysechł. Schnie wszystko co zielone i żywe. Nigdy nie uwierzę, że olej z rzepaku jest zdrowszy od łososia. To kolejny produkt, za którego reklamę zdrowotnych właściwości ktoś płaci grube pieniądze.

        1. Ech, dlatego z utęsknieniem wyglądam rzepaku GMO, którego nie trzeba będzie podsuszać chemią.
          Ale oszołomy antyGMO tego nie rozumieją…

        2. Emilia jesteś upośledzona? Przecież rzepaku nie trzeba traktować pestycydami jeżeli takowy, skup zechciałby skupować. Gdyby wszyscy zrezygnowali z oprysków, to problem byłby rozwiązany. Kto Tobie powiedział, że GMO nie trzeba opryskiwać? GMO nie rośnie bez dodatkowych uzdatniaczy, jest zbyt słabą rośliną.

        3. W dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego jak żywność ekologiczna bez dodatków chociażby metali ciężkich. I co z tego że niby pola z uprawami znajdują się dalej od dróg skoro cały syf ze spalin unosi się do atmosfery, przenoszony jest z wiatrem i razem z deszczem ląduje dalej np. na tych waszych niby uprawach ekologicznych. A te niby kury z wolnych wybiegów , że niby jajka zdrowsze to też ściema, to zależy od tego co kura je, a nie od tego czy mieszka w klatce czy biega se po podwórku. Zresztą widział ktoś z was żeby kury zimą przy 10 stopniowym mrozie po podwórku biegały ?

      4. Kasia-jezeli ten olej rzepakowy NIE jest Genetycznie Modyfikowany a prawie WSZYSTKIE sa!!!

    8. Przyszłością branży na 100% są mikroglony (czy mikrobiologia w ogóle). Jeżeli sie Pan interesuje tematem, to proszę sobie poczytać, bo tutaj chodzi nie tylko o dominacje na rynku suplementów kwasów omega oraz licznych innych, ale także o dominacje w branży spożywczej (olej jadalny, alkohol, skrobia, cukry, substytuty mięsa, inne), petrochemicznej, tworzyw sztucznych i innych.

      1. Emilia, widac ze o GMo nic nie wiesz i pleciesz glupoty. Poczytaj sobie o terminowanych nasionach sprzedawanych przez Monsanto. Ktore nie urasna jesli nie polejesz ich przynajmniej 2 razy podczas uprawy chemia. Musisz kupic odpowiedni srodek ktory stymuluje wzrost. Jest to produkt powiazany do tego jednosezonowy. Rolnik nie bedzie w stanie z plonu odlozyc sobie 1/3 na ponowny wysiew. Bo nie urosnie juz ponownie.
        Troche wiedzy proszeprzyswoic do tego sporo czytac informacji od samych producentow, a nie sprzedawac smieszne historie o tym jak to GMO jest super.

        1. Zaloga Dzi-tak ja o tym wiem ale as sie ZNOWU przestraszylam ja czytalam Twoj komentarz!!!to brzmi okropnie jak jeszcze inne osoby tlumacza o GMO I Bayer-Monsanto!!!!prosze,nie przestawaj tego pisac!!!

    9. Nareszcie ktos ize prawe o ktora inni zabiegaja //Wszystko co zdrowe i polskie musoi byc zniszczone!!!!!! Sama od jakiegos czasu dostaje Omega Forte 3 i choc pisalam ze nie chce otrzymywac dalej naal wysylaja za bagatela99.9 gr co dwa miesiace a jak nie zaplacisz to strasza… ale juz nie bierzemy sa cale opakowania i trafiaja do kosza zaplacone Ludzom trzeba uswiadamiac o zanieczyszczeniu srodowiska i jak najwiecej takiej prawdy musi sie ukazywac A apteki to przekupne scierwa !!!!!!! Ludziom mamona oczy i rozum zaslonila…Lubimy ryby ale teraz coraz mniej kupujemy .,no chyba ze jeszcze zlapanie na wedke w miejscach czystych..Sledzie tak lubimy ale po tym artykule chyba zrezygnujemy a to przeciez czasem trudne jest Dzieki za wspanialy artykul!!!!!

      1. Szanowna Pani, proszę się nie obrażać, bo, zaręczam, kierują mną jedynie dobre intencje, ale muszę to napisać – świetnie by było gdyby jednak stosowała Pani znaki interpunkcyjne i nadawała swoim wypowiedziom mniej chaotyczny wydźwięk – internet o wiele poważniej podejdzie do tego, co Pani pisze 🙂

        1. Panie Dawidzie, w gwoli ścisłości i w dobrej intencji, pragnę jedynie zaznaczyć, że po wyrażeniu ” świetnie by było” należałoby uwzględnić znak interpunkcyjny, którym jest przecinek.

        2. co to jest „w gwoli”?

      2. MARTA-idz do Twojego banku z info Twojego pozwolenia na przelewy(jak to sie zaczelo) co 2 m-ce,wypelnij formularz zatrzymania potracenia bezposrednio z Twojego konta I popros o kopie dokumentu.G…………… Ci zrobia!!!!!!!!!!.To co dostajesz to jest list drukowany przez computer,nie przez LUDZI I nie trac peniedzy na Monsanto!!lepiej daj na skladke dla bezdomnych I chorych/ulomnych :-)) albo kup matce kwiaty!!

    10. Sorry ale ten artykuł posiada wszystkie cechy teorii spiskowej. Jeśli coś jest na rzeczy z tymi rybami to bardzo niepokojące, ale póki co nie przekonałeś.

      1. Paniu Urszulo. Dla światłości najświętszej i w najlepszej wierze przypominam, że nie ma takiego zwrotu „w gwoli ścisłości”, natomiast istnieje „gwoli ścisłości”.

      2. To prosze obejrzec na youtubie film „cala prawda o rybach”

    11. cale fragmenty teksu to plagiat filmu dokumentalnego ‚cala prawda o rybach’

      1. Podałem to źródło kilkukrotnie w tekście. Nie jestem dziennikarzem śledczym – streściłem jedynie to, czego dowiedziałem się z filmów i badań oraz osobiście od profesorów zaangażowanych w estryfikację oleju lnianego.

        Pozdrawiam.

        1. Ateista ekolog -sam się zaoral.
          Dla mnie takie indywiduum jest niewiarygodny.Jedyne z czym się zgadzam,to w polskich produktach roślinnych zawarte jest wszystko czego masz organizm potrzebuje.
          Niepotrzebne nam globalne bacharlo

        2. Czyli katolik-antyekolog byłoby ok? 😉

          Zdrowia życzę!

    12. Dlaczego w artykule nie ma wzmianki o tym czym tak naprawdę są tzw. kwasy Omega-3? Może wypadałoby napisać, że jest coś takiego jak DHA, EPA i ALA. I może także to, że DHA i EPA jest wyłącznie pochodzenia zwierzęcego (olej lniany posiada wyłącznie ALA, podobnie jak inne ‚Omega-3’ pochodzenia roślinnego). Człowiek jest w stanie przekształcić ALA w EPA i DHA, ale jedynie w niewielkim stopniu. A jak narazie badania pokazują antynowotworowe działanie wyłącznie DHA i EPA (poprzez indukcję procesu apoptozy).

      1. No wlasnie, mialem pisac to samo. Na szczescie sa tez suplementy omega 3 na bazie wodorostow ktore zawieraja DHA oraz EPA.

      2. Olej ALA to każdy organizm organizm sam da radę sobie przekształcić na wszystko. Nie jestem eXpertem ale coś nie coś wiem.A DHA i EPA to BIO Przetworzone produkty którymi NAS trują

    13. Ile dostałeś, Autorze, za ten artykuł sponsorowany?

      1. W sumie to autor na samym początku napisał, że został poproszony o pomoc w PONOWNYM WPROWADZENIU PREPARATU NA RYNEK. To co w tym dziwnego, że reklamuje tenże preparat? Ja sprawdziłam kosmetyki pewnej marki, wiem, że są bezpieczne i działają zgodnie z przeznaczeniem i też polecam je komu tylko mogę, bo wiem, że są ewenementem na rynku. Zapewniam, że producent tej marki nawet nie wie o moim istnieniu, nie wspominając o jakimś „wynagrodzeniu”.

        1. jeżeli tak polecasz to każdemu to dlaczego tutaj ukrywasz nazwę tej marki.?

    14. Będę pił polski zamiast wina

    15. Ścierwo urzędnicze wszystko tutaj wykańcza. Trzeba zacząć od nich i nie tłumaczyć tego ścierwa, że „ja tutaj tylko robię co pan kierownik mi kazał”.

    16. ALA jest przekształcana w EPA i DHA w niewielkim stopniu – dokładnie w takim jakie jest zapotrzebowanie organizmu. Jeśli twój organizm potrzebuje więcej, to konwersja lest lepsza. Nasze ciało wie najlepiej czego potrzebuje i ile. Żadne wytyczne tego nie zmienia. Dlatego trzeba dostarczać pierwotne kwasy Omega, czyli ALA, i pozwolić by twój organizm zdecydował ile przetworzyć na kwasy wtórne czyli EPA i DHA.Właśnie dlatego kwasów ALA nie można przedawkować. W przeciwieństwie do DHA I EPA.

      1. Antynowotworowe działanie DHA i EPA zostało potwierdzone przy dawkach od 2mg. W takim stopniu organizm człowieka nie jest w stanie przetworzyć ALA w DHA i EPA. Ponad to u wegan zaobserwowano zaniżony poziom DHA i EPA pomimo podwyższonego przetwarzania ALA.

        1. ALA jest JEDYNYM pierwotnym, nienasyconym kwasem tluszczowym, którego organizm nie potrafi wytworzyć i musi byc dostarczany z pożywieniem.
          EPA i DHA są kwasami wtórnymi, są wytwarzane przez człowieka. Podawane jako suplement zwiększają ryzyko raka prostaty i powodują krwawienie. Dlatego zdecydowanie nie powinno się ich brać w czasie ciąży, menstruacji i przed zabiegami chirurgicznymi.
          Lobby tranowe bardzo dba o to aby ludzie myśleli ze trzeba się suplementowac DHA i EPA a ty bezmyślnie powtarzasz.

      2. Wyższe ryzyko raka prostaty nie zostało potwierdzone. Ale każda substancja przyjmowana w nadmiarze może mieć skutki uboczne (również ALA). Jeżeli byś czytała ze zrozumieniem to w żadnym wpisie nie napisałem, że trzeba przyjmować suplementy diety. Napisałem tylko:
        1. DHA i EPA jest wyłącznie pochodzenia zwierzęcego,
        2. człowiek jest w stanie przekształcić ALA do DHA i EPA, ale tylko w niewielkim stopniu,
        3. u wegan stwierdzono niższy poziom DHA i EPA,
        4. antynowotworowe działanie DHA i EPA potwierdzono przy dawkach od 2mg.
        Jak bym był złośliwym (a jestem) to bym powiedział, że Ty bezmyślnie powtarzasz tekst o ‚lobby tranowym’ i dla potwierdzenia tego przekręcasz czyjeś wypowiedzi.

        1. Jako urolog muszę stanowczo podkreślić, że jedynymi czynnikami ryzyka dla raka stercza, potwierdzonymi w randonizowanych badaniach klinicznych są rasa, wiek i dodatni wywiad rodzinny.
          Poza tym, nie znam się na wpływie kwasów tłuszczowych na zdrowie człowieka w takim stopniu, aby móc się o nich wypowiadać.
          Pozdrawiam serdecznie

      3. ale poprosimy o źródła , badania , dowody ??? takie teksty to każdy może sobie napisać !

        1. Źródła, badania i dowody są podane w linkach na końcu artykułu. W tekście nie znajduje się nic, co nie miałoby pokrycia w oficjalnych badaniach i danych.

          Pozdrawiam

    17. A co z jakością samego lnu, hodowle roślinne tez dają wiele do życzenia…kwestia pestycydów, nawozów, jakości powietrza, wody…

      1. To wszystko znajdziesz w oleju lnianym., niestety. Sprawdziłam tę essentialę. Jest zarejestrowana w bazie Glownego Inspektoratu Sanitarnego. Wszystko usunęli – cyjanogeny, pozostałości po środkach ochrony roślin i nawozach. Nie zawiera nic co budziłoby wątpliwości u mnie jako eko mamy 🙂

        1. to poczytaj czym si estryfikuje…

      2. Też mnie to interesuje. Znajomy całkiem niedawno uświadomił mi, że najbardziej popularny olej rzepakowy w Polsce jest wytwarzany z rzepaku silnie podlewanego roundupem. Wie o tym stąd, że jego znajomy właśnie tak hoduje swój rzepak i potem bez mrugnięcia okiem skupują to producenci Kujawskiego.
        Zastanawiam się często czym się zajmuje nasz państwowy bądź co bądź Sanepid poza mierzeniem odległości zlewu od umywalki u fryzjera albo w małych osiedlowych spożywczakach. Może należałoby rozwiązać tą kosztowną instytucję skoro i tak do niczego się nie nadaje?

        1. Przy okazji polecam obejrzeć w jaki sposób wytwarza się rafinowany olej rzepakowy. Efektem końcowym jest świństwo porównywalne z opisywanym tu ‚tranem’.

    18. wrzucenie do bliliografii wyborczej i natemat praktycznie zabija rzetelność tego arykułu

      1. Twój charakterystyczny hejterski nick w jednym zdaniu obok słowa rzetelność, to jakiś żałosny dowcip. Jeszcze jakieś sPISkowe teorie?

    19. dobra reklama tego essentiala;-)_
      gratulacje

    20. To niech kolega od essentiali zrobi crowd funding i sprzedaż online i buduje sprzedaż organicznie, bez dużych pośredników. Apteki przyjąć za nieistotny czynnik a nie nośnik dystrybucji.
      Niech ma ten 23% VAT, klienci zapłacą. Jeśli w końcu uda się uzyskać niższy VAT, to dobrze, cenę się obniży lub podzieli z klientami. Klienci organiczni docenią. Sprawdzicie przy okazji gdzie na krzywej popytu jesteście, etc.
      Nie buczeć na stan rzeczy, tylko robić biznes.

      1. Podoba mi się pana podejście do sprawy. Gratuluję analitycznego umysłu. Niestety, większość z nas „buczy” w obliczu trudności zamiast brać się do roboty. Pozdrawiam.

        1. Bardzo dziękuję 🙂

    21. Suplementy nie są objęte „restrykcyjnym prawem” i nie należy mylić ich z lekami. Leków nie kupi się w supermarkecie, suplementy – tak i często swoim składem i właściwościami nie posiadają żadnej prozdrowotnej wartości.

    22. https://youtu.be/qA_-iAenRtY Obejrzyj film i przekonasz sie że to nie jest tran z norweskiego dorsza a oelj ze zgniłych ryb

      1. Wszystko jest zatrute chemią więc po co to kupować.

    23. Prosze podac nr patentu technologii produkcji

    24. A czy ktoś widział, żeby w Polsce jeszcze uprawiano len? Już dawno w naszym kraju zlikwidowano przemysł lniany. Siemię lniane jest w sprzedaży, ale nie wiem skąd pochodzi.

      1. Ja widziałam! Całe połacia lnu.Tylko trzeba zjechać z głównych dróg na polne trakty.

    25. osobiście wolę sobie zjeść śledzika, dorsza z naszego „toksycznego” Bałtyku który pływa sobie swobodnie aniżeli hodowlaną gdziekolwiek i jakkolwiek czy to eko czy sreko inną rybę.

    26. Dokładnie, masz rację . Łatwa i tania reklama…
      Kolejna Ściema

      1. Wybór, co zrobi Pani z pozyskaną wiedzą należy wyłącznie do Pani.

        Niezależenie od wspomnianego wyboru – życzę zdrowia! 🙂

        Pozdrawiam.

      2. Dobra, powiedzmy że olej rybi jest szkodliwy. Ok, brzmi to bardzo prawdopodobnie. Ale jaką mam gwarancję, że po wyestryfikowaniu oleju lnianego, nie zostaje w preparacie jakiś (inny niż w szkodliwych rybach) chemiczny syf?

        1. Ponieważ wspomniany przeze mnie produkt dysponuje badaniami toksykologicznymi udowadniającymi jego ulatra czystość mikrobiologiczną. Żaden producent tranu nie odważyłby się zrobić takich badań 😉

      3. A jak się ma badanie czystości (nawet ultra) mikrobiologicznej do badania zawartości toksyn? To dwa całkowicie różne aspekty – toksyny (chemia) to nie bakterie czy grzyby (mikrobiologia).

        1. Proces estryfikacji eliminuje zagrożenie pozostawienia toksyn w produkcie końcowym.

    27. „Bartosz Bodnar ma 28 lat, w 2000 roku wyjechał z Oławy zaraz po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im. Jana III Sobieskiego. Jest synem emerytowanego nauczyciela, znanego oławskiego działacza Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Stefana Bodnara. Zajmuje się reklamą, marketingiem i public relations. Jest współzałożycielem i współwłaścicielem między innymi takich firm, jak QST Marketing Group, QST Licences, QST Advertising, New Age Technologies i Next Technology. Jego agencje reklamowe mają w swoim portfolio największych klientów w Polsce, takich jak SONY, Procter&Gamble, Johnson&Johnson, Alima-Gerber, Nestle, Getin Bank, Lucas Bank, Telefonia Dialog, Kamis Przyprawy, US Pharmacia, Microsoft i wielu innych. Obecnie pracuje w oddziale firmy w Warszawie. Opiekuje się także synkiem Alankiem. Rodzice, choć nie mieszkają razem, równo podzielili obowiązki nad dzieckiem.
      Ostatnio angażuje się również w kampanie społeczne, czego efektem była przeprowadzona w czerwcu ogólnopolska kampania antynikotynowa „Rzuć.to”, która na stworzonym dla jej wsparcia portalu społecznościowym http://www.rzuc.to zgromadziła już kilkanaście tysięcy palaczy, chcących zerwać z nałogiem.” Tyle z artykułu http://www.gazeta-olawa.pl/news/aktualnos%C2%9Cci-nowe/2180-glosno-o-bodnarze/ Nie znam człowieka, ale …. skoro zajmuje się marketingiem zawodowo!!! i krytykując coś jednocześnie reklamuje!!! konkretny produkt to jest to co najmniej bardzo wątpliwe. Gdyby dotyczyło samej krytyki i ewentualnie pokazywało kilka produktów o podobnym działaniu (a na pewno jest), różnych producentów/firm do wyboru byłoby uczciwsze. Tak nie do końca rozwiązuje problem z oszustwami firm, które nam wciskają na co dzień swoje produkty, a jednocześnie tylko sam się dyskredytuje w tej sprawie. Szkoda ….. Jednocześnie jeszcze raz podkreślam nie neguję w żadnym wypadku wspomnianego produktu, a wręcz przeciwnie cieszyłbym się jakby w uczciwej reklamie zaprezentować i popularyzować jako POLSKI!!! nowoczesny produkt, ale … no właśnie robi to osoba zawodowo zajmująca się reklamą i ….. do tego brak opisu co w składzie takiego produktu powinno się znajdować lub ewentualnie na co zwrócić uwagę przy wyborze, w tym wypadku tranu.

      1. Panie Marku, sugerowałbym nie czerpać wiadomości z gminnych tytułów prasowych. Chciałbym mieć 28 lat. Mam 35. Z reklamą skończyłem swoją przygodę kilka lat temu, ale mam w tej kwestii wieloletnie doświadczenie, o czym piszę nawet w „stopce o sobie samym”. Napisałem też na wstępie do artykułu, że spotkałem się z przyjacielem, który poprosił mnie o wsparcie we wprowadzeniu na nowo tego produktu i taki jest między innymi mój wkład w próbę przywrócenia go światu.

        Gdy zacząłem czytać o tranie i całej branży, porównując jednocześnie produkty pochodzenia rybiego z dziełem polskich naukowców i ich historią, uznałem że warto napisać o tym najszerzej, jak się tylko da.

        Ten artykuł nie tyle jest jednak o samej essentiALA, ale o branży olejów rybich opisanych w kontekście polskiego wynalazku. Wspomniał Pan o tym, że należałoby wiedzieć na co zwrócić uwagę przy wyborze lub co powinno wchodzić w skład tranu – jestem tego samego zdania, ale takich informacji Pan nie uzyska. Nie podają ich.

        Inaczej sprawa się ma ze wspomnianym polskim preparatem – 60% Omega-3, 20% Omega-6, 10% Omega-9 i 10% pozostałości po oleju lnianym (nasycone kwasy tłuszczowe).
        Nic więcej. Zero metali ciężkich, pestycydów, antybiotyków, przeciwutleniaczy, konserwantów, etc. Nic.

        Jeżeli taki produkt nie zasługuje na powszechne chwalenie i rozsławianie, to nie wiem jaki może na to zasługiwać.

        Pozdrawiam.

        1. Panie Bartoszu, jeśli chce Pan faktycznie pomóc przyjacielowi w przywróceniu produktu na rynek, to proszę też zasugerować, żeby na stronie internetowej zamieścił jeszcze kilka informacji, np. uzupełnił zakładkę „O firmie”, napisał kto jest producentem tego preparatu, podał jakieś numery patentów, dopuszczenia do obrotu, itd.
          Bardzo mi się podoba sam opis preparatu, miałam już go kupować, ale moją euforię powstrzymał właśnie brak takich podstawowych informacji…
          Skąd mam wiedzieć, czy nie produkuje go ktoś w garażu?

          Cytat ze strony internetowej, a dokładnie z regulaminu: „essentiALA3 to nazwa handlowa sklepu internetowego dostępnego w domenie essentiala3.pl, prowadzonego przez spółkę Next Trade Group Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie”.
          Ta sama firma podana jest w zakładce kontakt. Na stronie „o firmie” brak informacji.
          Wygląda na to, że przytoczona firma zajmuje się wyłącznie sprzedażą, a kto to produkuje i gdzie pozostaje tajemnicą… To nie wzbudza zaufania, a podobno w sprzedaży jest ono ważne…

        2. Dziękuję za informację. To cenne uwagi. Przekażę.
          Produkt jest zarejestrowany w GIS, więc nie należy obawiać się produkcji garażowej 😉

        3. Podpisuję się pod ostatnim zdaniem obiema rękami, odciskam też łapki moich dzieci i zwierzyńca! Niektórym ludziom chyba nie warto otwierać oczu, takie mam wrażenie…
          Też nie jestem dziennikarzem śledczym, ale po pierwsze – nie mam powodu, żeby nie wierzyć w treść artykułu, koncerny farmaceutyczne to nie wolontariat i tego typu „akcje” łatwo wyszperać nawet w zwykłym googlu, a po drugie – nawet gdybym poddawała w wątpliwość dobrą jakość produktu polskiego (czego absolutnie nie robię!) – dlaczego przynajmniej nie spróbować? Osobiście mogę się odciąć od emocji, nie kupuję suplementów, jestem przeciwna ich masowemu stosowaniu, jednak skoro już ich nadużywamy – przynajmniej się nie trujmy. A zarzut chwytu marketingowego? Płytki i prostacki. Nie zauważyłam przycisku „kup teraz”. Jeśli nikt nie będzie mówił o tego typu odkryciach – nikt się o nich nie dowie. Viagry też kiedyś nie chciano wpuścić na rynek.
          Gratuluję zaangażowania, obiektywizmu, czytelności artykułu i odwagi cywilnej w wyrażaniu poglądów (zarówno w notce bio, jak i w aprobacie dobrego tranu). Oby więcej takich inteligentnych ludzi, którzy potrafią zrobić dobry użytek ze swojego doświadczenia zawodowego. Bardzo łatwo jest krytykować nie próbując samemu nic zmieniać.
          Życzę wszystkiego dobrego i również będę promować produkt wśród ludzi, którzy tran kupują. Bo to jedyny sposób na jakąkolwiek walkę z beznadziejnym procederem gigantów farmaceutycznych. Pozdrawiam.

        4. Trochę mnie dziwi odpowiedziedź „chciałbym mieć 28 lat”, która pokazuje, że odcinasz się od tej notki. Skoro napisałeś, żeby nie czerpać wiedzy z wiadomości gminnych, to zakładam, że znasz to gminne źródło. Znalazłem ten artykuł i jest on z roku 2009, w którym to miałeś 28 lat, o ile nie przerosła mnie matematyka. Dla mnie takie zachowanie wskazuje, że twoja wiarygodność jest mało solidna. Oczywiście mogłem trochę popłynąć z wnioskami, natomiast, nic mnie nie przekona, że nie jest to artykuł sponsorowany. No ale jakoś, na życie trzeba zarabiać.

        5. Znam źródło, tylko czas nie ten. Przez te siedem lat zmieniło się u mnie bardzo wiele, więc powoływanie się na moje osiągnięcia reklamowe i aktywną pracę w reklamie po niemal dekadzie było niezwykle nietrafione.
          Artykuł nie jest sponsorowany, ale nie mam zamiaru Cię do tego na siłę przekonywać.

          Życzę zdrowia!

          b.

        6. Proszę się nie przejmować węszącymi spisek i obrażonymi pseudokatolikami. Nawet jeśli artykuł nie pomoże w propagowaniu polskiego specyfiku, rozpowszechnia wiedzę o mechanizmach rynkowych korporacji, która niestety nie jest powszechna. Norweski miliarder „Król Łososi” po akcjach ekologów na jego norweskich farmach przeniósł biznes bodajże właśnie do Chile, gdzie normy nie obowiązują. Kupił też kilka tankowców (podejrzewam że nie do ropy, tylko właśnie do oleju). Te biznesy mogą być powiązane bo coś z odpadami łososia musi robić…

        7. Witam . Przeczytałam Pana artykuł i mimo to nie nabrałam obrzydzenia do tranu. Poleca pan produkt nasz „narodowy” czyli najlepszy na świecie. Tu robi mi się niedobrze, czuję się jakbym zjadła kilogram landrynek. Norweski tran – świństwo, bo paskudne środowisko, wstrętne hodowle itd. A czy nasz „narodowy” len rośnie w cudownym środowisku. Proszę posłuchać komunikatów o SMOGU , udowodniono że od zanieczyszczeń powietrza umiera w naszym pięknym kraju ok. 50.000 obywateli, a ile umarło od wypicia butelki tranu ?? Mysli Pan że grunt na który wysiewa się len jest czysty, pozbawiony zanieczyszczeń ?? Gratuluję. Jesteśmy czerwoną plamą na mapie Europy ale i na świecie przodujemy pod względem zanieczyszczonego środowiska, a na którym miejscu jest Norwegia czy nawet Peru ?? Kiedyś byłam w przetwórni ryb we Władysławowie i muszę Pana uświadomić że czysto tam nie było, a smród makabryczny, wszystko wyglądało paskudnie, ale co z tego gdy produktem końcowym były m.innymi przepyszne wątróbki rybne .Ja wolę się truć tranem norweskim niż zjeść karpia z brudnego stawu rybnego ale „narodowego”. A co do Pana artykułu, ciekawy ale pachnie /wg. mnie/ lobbingiem. Pozdrawiam

        8. Pani Grażyno, nawet gdybyśmy mówili o zwykłym oleju lnianym, to jego czystość (poza cyjanogenami) jest nieporównywalna do oleju pozyskiwanego z ryb.

          Produkt, o którym wspomniałem nie jest jednak olejem lnianym, a monoestrami etylowymi oleju lnianego. W procesie estryfikacji wytrącane jest 100% tego, co szkodliwe. W efekcie tego procesu powstaje esencja kwasów Omega + 10% innych tłuszczów nasyconych. Nic więcej.

          Olej rybi ma tak wysoką liczbę nadtlenkową (poziom zepsucia), że jedynym sposobem dopuszczenia go do obrotu jest ciągłe podnoszenie norm i faszerowanie go przeciwutleniaczami i antybiotykami.

          Jeżeli to Pani nie odstrasza, to już nie wiem, co może… 😉

          Pozdrawiam

          b.

    28. To w takim bądź razie gdzie kupić dobry tran, który jest faktycznie tranem? Jakie firmy produkują „normalny” tran?

    29. Jezeli to tak swietny preparat to zainteresujcie nim obecny rzad, moze bedzie on laskawszy dla polskiego produktu, na ktorym i panstwo bedzie moglo zarobic. Fajnie by bylo gdybyscie podali jacy polscy naukowcy nad nim pracowali, zeby dodac temu artykolowi wiarygodnosci.

    30. jeeli ten olej lniany jest estryfikowany to nie wiem czy jest taki suuuper.poczytajcie czym si estryfikuje….hmmm

    31. Co znaczy „udało się wyestryfikować „?

      1. Wyestryfikować – inaczej można w tym przypadku powiedzieć wyilozować.
        Estryfikacja zamienia formę trójglicerydów (każdy olej jest trójglicerydem) na estry etylowe. W dużym uproszczeniu dużą, ciężką cząsteczkę tłuszczu (glicerolu) do której są doczepione 3 cząsteczki Omega-3 (stąd nazwa trójgliceryd) usuwa się i na jej miejsce „wskakuje” jedna cząsteczka odwodnionego alkoholu etylowego do której przyczepia się jedna Omega-3, tworząc mono-ester. Takie estry dobrze wchłaniają ze względu na mały rozmiar, ale też pozostają długo w osoczu, wyłapując „zły” cholesterol. Stąd takie dobroczynne działanie estrów dla osób z podwyższonym cholesterolem. W estrach zazwyczaj jest ok 0,5% alkoholu – tyle samo co w soku jabłkowym.

    32. Najlepiej nic nie jeść, nie pić i nie oddychać. Od samego czytania co w dzisiejszych czasach jemy można dostać nowotworu.

      1. AK-tak,zgadzam sie!!!

    33. Świetny artykuł Panie Bartoszu! Czekamy teraz na oficjalne oświadczenia sztabów Public Relation norweskich korporacji zapewniających o najwyższej jakości oferowanych suplementów… no i wydatki na reklamę się pewnie zwiększą, aby zakamuflować smrodek gnijącego oleju rybiego.

      1. Bardzo dziękuję! Nasi prawnicy już po porannej kawie czekają na pierwsze pozwy 😉

        Z faktami jest jednak tak, że ciężko z nimi dyskutować. Każdy szum wokół tego tekstu służy sprawie, więc jestem ZA!

        Pozdrawiam!

        1. Nasi prawnicy? Czyli jednak to nie pomoc znajomemu, a lobbing dla jakies korporacji. Kto miewa prawnikow????

        2. Prawników miewa każdy, kto prowadzi biznesy, a my prowadzimy ich sporo. Żyjemy w kraju, w którym bez prawników jest się biznesowo martwym po kilku miesiącach.

          I jesteśmy jak najbardziej dalecy, by pracować dla jakiejkolwiek korporacji. To z korporacjami walczymy w naszej pracy każdego dnia.

          Pozdrawiam.

    34. To jakis psychol antykatolicki

      1. A Pan, jak rozumiem, miłosierny i pokorny sługa Boży? 😉

        Pozdrawiam serdecznie!

      2. janek-a co ma piernik do wiatraka!!!co to kosciul obchodzi jaki tran I kto go produkuje!!!ja nie moge uwierzyc ze Ty I inni komentuja I o kosciele pisza!!!!tran uzywaja ludzie na calym swiecie,religijni I nie religijni!!!ten biedny Bog to sie smieje z tych bzdur tutaj!!!infentile comments!!!

    35. Dokładnie,chcą reklamować swój towar,

    36. Olej lniany jest O.K. ale nie jest zamiennikiem tranu.
      Bogactwo tranu to w większym stopniu wit. D niż omega.
      Praktycznie wszyscy mamy deficyt wit. D co przyczynia się do niewłaściwego metabolizmu komórek, a w konsekwencji do chorób.

      idealna kompozycja: Omega3 + Tokeferol (vit E) + D3

    37. a na mej toksycznej butli tranu sklad: olej z wątroby dorsza i wit.E.

    38. Panie Bartoszu, co Pan sądzi o oleju lnianym Lenvitol , tłoczonym na zimno? Czy może porównywał Pan ten produkt z produktem EssentiALA? Olej lniany, o którym wspomniałem również jest produkowany przez firmę z polskim kapitałem.

      1. Z informacji jakie posiadam cały pomysł na estryfikację oleju lnianego wziął się właśnie z faktu, iż zawiera on naturalne cyjanogeny. Olej lniany jest najbogatszym roślinnym źródłem Omega-3, ale ma swoje minusy – jest tuczący przez zawarty glicerol i na dłuższa metę trujący przez posiadane cyjanogeny. W procesie estryfikacji usuwa się i jedno i drugie, dzięki czemu powstaje esencja kwasów omega w postaci monoestrów.

        Siemię lniane zalewane wrzątkiem traci wspomniane cyjanogeny (zostają zneutralizowane) więc można je bezpiecznie przyjmować w tej formie. W oleju tłoczonym na zimno ten proces nie zachodzi, więc cyjanogeny nie są neutralizowane.

    39. „Według badań innej uczonej z Bergen – Victorii Bohne etoksykina może przekraczać barierę krew-mózg, co samo w sobie jest już bardzo niebezpieczne. Etoksykina po dotarciu do mózgu podejrzewana jest bowiem o działanie silnie rakotwórcze. Po ogłoszeniu tego odkrycia pani Bohne nagle straciła pracę na uczelni i status uczonego, co zaskutkowało zakazem publikowania przez nią badań naukowych.”

      ___

      Interesujące. Kto w Norwegii wydaje zakazy wykonywania badań naukowych?

      P. Victoria Jurievna Berdikova Bohne pracuje aktualnie w Høgskolen i Bergen (Bergen University College). http://www.hib.no/ansatte-forskningsadm/personside-forskningsadm/?username=vjbb

      Natomiast zapytanie „ethoxyquin blood brain barrier” daje 49 dokumentów (artykułów i rozdziałów), opublikowanych w latach 1980-2016 na ten temat.

    40. Panie Bartoszu, jedno proste pytanie…. jak nazywa się ta polska firma produkująca preparat essentiALA?
      bo wygląda na to że ten produkt nie ma producenta…

      1. Szanowny Panie, podmiotem odpowiedzialnym jest GDW SP. z o.o. z Warszawy.

        Pozdrawiam

        1. Dlaczego w gis jest informacja że firma zrezygnowała z wprowadzenia do obrotu? Produkt nie spełniał norm i sprzedawany jest poza oficjalnym obiegiem?

        2. Proszę jeszcze raz sprawdzić GIS. Zgłoszenie było robione zdaje się dwa razy. Pierwszy raz z błędem, więc zostało wycofane. Drugi raz już bezbłędnie i jako takie zostało zarejestrowane. Produkt jest oficjalnie zarejestrowany w GIS od 2016r.

        3. Zgadza się, ale na dzień pisania mojego komentarza nie było postępowania w toku. Kiedy to postępowanie zakończy się znowu rezygnaja, będzie można powtórzyć procedurę, zyskać na czasie a sam produkt wciąż nie trafi na listę suplementów. Takich historii jest mnóstwo i dotyczą zwykle bezwartościowych produktów o znacznie zawyzonych cenach, często firm nie przestrzegających praw konsumenta. Jakiego rodzaju był to błąd w takim razie ?

        4. Błąd formalny. Produkt jest od dawna zarejestrowany w GIS. Obydwa wnioski były złożone dosłownie kilka dni po sobie. Gdy właściciele zorientowali się, że popełnili błąd, wycofali pierwszy wniosek i złożyli drugi, który uzyskał akceptację.

    41. Mnie zastanawiają 2 rzeczy (abstrahuję od promocji oleju lnianego i pochodnych): a) brak badań tranu – nie jest to kosztowne, szczególnie dla firmy. Wystarczy 1 badanie aby potwierdzić te rewelacje. Można ten tran wziąć z półki w polskim lub norweskim sklepie. b) brak takich informacji w krajach skandynawskich. Biznes jest biznesem, ale akurat tam ceni się zdrowie i każde badanie potwierdzające takie rewelacje byłoby ważniejsze, w Norwegii lub Szwecji od każdych pieniędzy.

      1. Ciekawa jestem jaki wpływ na Pańską opinię o produkcie ma fakt, że jest Pan współwłaścicielem firmy zajmującej się jego sprzedażą 🙂 To pewnie pytanie podyktowane typowo polską zazdrością.

    42. Wiadomo cos o tranie „islandzkim”

    43. Z przyjemnością czytałam artykuł i wszystkie zamieszczone komentarze. Dziękuję autorowi i uczestnikom dyskusji. Momentami miałam wrażenie jakby przedstawiciele lobby tranowego zwęszyli temat i zapuścili swoje macki w głąb. Ale to pewnie tylko takie wrażenie …Zdusić w zalążku i ośmieszyć. Pomijając oczywiście uzasadnione dociekania w sprawie mające na celu uwiarygodnienie wyżej wspomnianej alternatywy dla tranu. Niestety żyjemy w świecie wielkich powiązań, wyzysku i nieuczciwych zagrywek producentów o czym powszechnie wiadomo. Ale z tym trudno walczyć. Codziennie mamy prane mózgu. Wmawia sie, że coś jest nam niezbędne do życia. W reklamy pompowane są miliony ale widać się opłaca. Badaniami można manipulować, wypuszcza się sponsorowane artykuły i programy w TV, publikuje badania „niezależnych” badaczy dobrze opłacanych, zaprasza na konferencje i sympozja i tak się buduje powszechne poglądy na jakiś temat. Powiedz, że jest inaczej to Zombi Cie dopadną. Czasami prawda jest tak porażająca, że trudno w coś uwieżyć, ale Ci którzy za tym stoją dobrze o tym wiedzą i mają odpowiednie środki by uciszyć ewentualny bunt jednostki. Jeszcze raz dziękuję za artykuł.

    44. Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd. Hodowlany dorsz to absolutny margines. Obecnie trwają co prawda badania nad hodowlą dorsza jednak ryby, które kupujemy w sklepach są z polowów sieciowych. Też szprycowanie łososia atlantyckiego w chowie sadzowym pestycydami to bajka. Jestem ichtiologiem, który pracował wiele lat w norweskim przemyśle łososiowym więc znam sprawę od podszewki. Co innego szczepienia ryb, ktore przeprowadza się zawsze a co innego mity o pestycydach. Co do karmy to jest to ta sama, jaką karmi się pstrąga tęczowego w polskich gospodarstwach. Proszę zlecić badania tej karmy na zawartość rzekomych toksyn a później wypisywać swoje mądrości.

      1. Panie/Pani Ulf – w naszym artykule odnosimy się do oficjalnie udostępnionych badań, do których linki podaliśmy na końcu artykułu.
        Jeżeli posiada Pan/Pani inne badania, bardzo prosimy o ich udostępnienie. Chętnie się do nich odniesiemy.
        Do tego czasu zdanie osoby „z branży” potraktujemy raczej jako obronę miejsca pracy, niż rzeczowy argument w dyskusji.

        Pozdrawiamy.

        1. A ja mam uwage dot.vat: jako suplement diety musi miesc vat 8%.

        2. No jak się okazuje, w tym kraju nic nie musi…

      2. ULF-nie zgadzam sie z Twoja teoria, a nawet twierdzisz ze masz doswiadczenie z pracy.My mielismy 2 programy w TV w Tasmanii o naszym lososiu I my mamy tutaj prawo’wolnej informacjii”freedom of Information legislation” I wlasnie te pasze lososia w tych farmach maja MONSANTO w sobie I kolor takze.Tylko te dzikie zlapane I sa bardzo drogie I jest ich malo nie sa karmione pasza z chemia hormonow do szybkiego rosniecia-growth hormones.

    45. Specjalnie nie podałem pełnej nazwy oleju, żeby nie było, że reklaminę, jestem tylko konsumentem.

      I co do oleju lnianego:

      Abstrahując od aktualnego stanu badań i oficjalnych opinii środowiska medycznego na temat antynowotworowej skuteczności związków cyjanogennych, ponad 50-letnia praktyka dr Budwig pokazała, że regularne dostarczanie pożywienia bogatego w cyjanki w ramach odpowiednio zbilansowanej diety nie jest szkodliwe dla zdrowia i przynosi chorym na nowotwory poprawę stanu zdrowia – to wiemy nie tylko z jej książek, ale i osobistych świadectw wyleczonych pacjentów. Polubmy mielone siemię i korzystajmy z jego leczniczych właściwości!

      1. Panie Andrzeju – z badań wynika co innego. Cyjanogeny są złe i szkodliwe i co do tego nie ma wątpliwości. Kumulują się w wątrobie i nerkach i przy pewnym poziomie kondensacji powodują marskość wątroby i niewydolność nerek.

        Dr Budwig w pewnym momencie zorientowała się, że tak właśnie jest i wprowadziła do swojej diety sery i pochodne, dla złagodzenia skutków przyjmowania cyjanogenów. Pomimo tych „neutralizatorów”, dr Budwig zalecała robienie nawet miesięcznych przerw w stosowaniu jej diety, właśnie po to, by organizm zdążył poradzić sobie z toksynami przyjmowanymi wraz z olejem lnianym.

        To, co udowadnia dieta dr Budwig, to zbawienne działanie kwasów Omega na ludzki organizm. A siemię lniane jest bezpieczne, o ile w formie niezmielonej zalewane jest wrzątkiem, co neutralizuje zawarte w nim cyjanogeny.

        Pozdrawiamy!

    46. Może i jest to artykuł który ma za zadanie zwiększenie popytu na polski środek ale proponuje pojechać do Norwegii na tak zwaną farmę łososi zeby na wlasne oczy zobaczyć co się tam dzieje. Wiem bo jeździłem tam po rybę chłodnią i tego norweskiego łososia nie dotknął bym nawet wysterylizowanym bosakiem. Łatwo napisać hejterski komentarz. Smaczej rybki z „ekologicznych” hodowli. Pozdrawiam

      1. też jeździłem i mam odmienne zdanie

      2. Marco-wszystkie hodowane ryby przechodza ten sam proces karmienia.U nas w Tasmanii reklama mowi-„zloty losos z CZYSCIUTKIEJ SWIRZEJ wody” a my wiemy z jakiej czysciutkiej? takiej jak w Norwegii!!

    47. Wszyscy z branży wiedzą że łosoś norweski to największy syf, tak samo bałtyckie ryby którymi w wakacje tak się wszyscy jarają. Niestety ale Norwegia ma genialną machinę promocyjną dzięki której buduje popularność swoich ryb. Nie zajmują się tym pojedyncze firmy czy hodowcy ale rządowe organizacje których celem jest popularyzacja łososia norweskiego na całym świecie między innymi: Norweskia Rada ds. Eksportu Ryb i Owoców Morza. Organizacje te zajmują się organizowaniem (:P) promocji, patronatów, degustacji, konferencji, prowadzą akcje o naprawdę szerokim zasięgu – nieosiągalnym ze względów finansowych dla wielu polskich producentów i wytwórców którzy działają na ogól w pojedynkę – bez żadnego odgórnego wsparcia. Norwedzy mają pełne wsparcie wizerunkowe oraz finansowe swojego rządu, angażują do promocji znane osoby, sportowców – coraz mocniej zaczynają działać w Polsce – co z roku na rok możemy zaobserwować, że ich reklamy i akcje „Norge-ryby z norwegii” są coraz lepiej zauważalne. Cena łososia norweskiego w odniesieniu do jego jakości jest jakaś kosmiczna – łosoś hodowlany potrafi kosztować kilkadziesiąt zł /kg i uchodzić za produkt relatywnie ekskluzywny – co z uwagi na sposoby jego hodowli jest absurdalne. Dziwi mnie że w Polsce nie mówi się głośno o stanie morza Bałtyckiego i nie podaje się informacji związanych ze szkodliwością spożywania ryb pochodzących z tego akwenu.

      Świadomość konsumentów jest zatrważająco niska i oparta w głównej mierze o reklamy (które z oczywistych powodów nie moga być wiarygodnym źródłem).

    48. Panie Bartoszu,wielki szacun za artykuł i komentarze,ale chciałbym poznać nazwę PRODUCENTA, a nie nazwę PODMIOTU ODPOWIEDZIALNEGO,z góry dziękuję za odpowiedź:-)Dzieciństwo spędziłem pomagając Ojcu w produkcji żywności i wiem,że najważniejsze w żywieniu jest ZAUFANIE do PRODUCENTA,pozdrawiam,Ed

      1. Producentem jest firma LeenLife SA, która od tego roku produkuje swoje estry wyłącznie pod marką essentiALA. 🙂

        Pozdrawiam.

    49. bo trzeba mieć olej w głowie!!! Jeść z umiarem a wszytko bedzie dobrze..

    50. Kupiłam kiedyś 3,5 letniej wówczas córce tran dla dzieci,z tej wyższej półki cenowej … i co? Córka (na nic nieuczulona ) dostała dużego uczulenia na twarzy-czerwone,swedzace plamy,które schodzily po 3-4 godzinach.spróbowała tak jeszcze z 3 razy i za każdym razem to samo… 🙁 podziękowaliśmy więc tranowi i próbujemy innych specyfikow. ..

    51. Matko kochana. Idę wylać tran kupiony mojemu dziecku. Racja. Tran = zdrowie. Każdy tak pomyśli. Tymczasem to jest totalny syf i mega szok przeżywam. Reklama i kasa. Człowiek nieważny. Precz z tym świństwem nieważne jakiego producenta. Nic dziwnego, tego pić się nie da. Cytrynowy czy nie jest ohydny – za chwilę popłynie tam gdzie jego miejsce. Dzięki za otwarcie oczu.

    52. Komedia z ta miłością Norwegów do środowiska, ich uczciwością itd. Czy nic tu nikomu nie mówi historia z Teresą Johaug czy inną „astmatyczką” Marit Bjoergen? Nawet zdrowym biegaczom trenerzy sugerowali udawanie astmatyków i branie leków. Mam kuzynkę chorą na astmę i wiem, jakiego dostaje „poweru” po paru wdechach z jakiegoś inhalatora. A taki doping krwi to wynalazek fiński ( też krystalicznie uczciwy naród skandynawski) — pamiętacie biegacza Lasse Virena pokonującego dwa ostatnie okrążenia w biegu na 10 km z szybkością omalże sprintera? Innym oczy wychodziły z orbit a ten mijał ich jak express. Więc wierzę w ten artykuł

    53. Skandynawskie kraje od dłuższego czasu maskuja prawdę,stają się krajami przemysłowymi gdzie przyroda z każdym dniem przegrywa walkę z cywilizacją. Żyje w Norwegii już cztery lata i widzę co się dzieje. Tran z przed trzydziestu lat na pewno miał właściwości lecznicze,teraz liczą się tylko pieniądze. Norwegia przestała dbać o swoje środowisko,masowe wycinki drzew, niszczenie ekosystemów,w okresie zimowym wylewane są na drogi miliony hektolitrów jakiegoś świństwa, które zalegają na drogach przez resztę roku .Po każdych opadach to wszystko dostaje się do ścieków wód gruntowych i siłą rzeczy do mórz. Prawda jest taka że szykujemy naszym dzieciom bombę z opóźnionym zapłonem, która zniszczy cały ten świat i wtedy żadne środki nam nie pomogą !!!

      1. Komentarz osoby mieszkającej w Norwegii jest niezwykle cenny. Dziękuję.

    54. Ja używam „Mollers Tran Norweski” – czy to też syf? Informacja na buteleczce jest dosyć skąpa.
      Próbowałem jakoś powiązać go z Peru przy pomocy google, ale nic nie wyskoczyło.

      1. Skąpa informacja to też informacja. Nie robiliśmy badań, więc nie możemy ferować wyroków. Warto jednak takie pytanie wystosować do producenta.
        Problem jest raczej systemowy. Branża jako taka jest, nomen omen, skażona wieloma grzechami. Gdy dowiemy się więcej o konkretnych produktach, damy znać.

    55. Czy nie wydaje się Panu autorowi, że artykuł byłby bardziej wiarygodny gdyby nie padła w nim nazwa produktu?

      1. Wiarygodny? W sensie bezstronny? Nazwa produktu została podana, ponieważ powinni dowiedzieć się o niej ludzie. Tak jak powinni dowiedzieć się o polskim grafenie i polskim supersamochodzie – Arrinera Husarya.

        1. Arrinera Husarya to ściema, wydmuszka zlepiona z kilku aut.

    56. Witam. Karmiłam moje dzieci tranem i szczerze mówiąc tyle pomagało na odporność co umarłemu kadzidło. Kupowałam drogie powyżej 150 zł. Teraz podaje olej kokosowy, nasiona lnu słonecznika i pestki moreli. Ludzie idą na łatwiznę i biorą to co im reklama podaje na tacy.

    57. omega3 rekomendowane są dla kobiet w ciąży i wszystkie specyfiki witaminowe jakie spotkałam na rynku zawierające te kwasy mają olej rybi w składzie. W mlekach modyfikowanych dla niemowląt (na szczęście nie we wszystkich) też znajdziemy olej rybi.

    58. W 100% zgadzam się z autorem. Dużo już zostało powiedziane w filmie dokumentalnym na ten temat, ale plus dla autora za znalezienie polskiego odpowiednika kwasów Omega3!

    59. Może to jednak prawda. I całkiem możliwe,że tak jest.:(

      1. jeśli jeździłeś to powinieneś widzieć co się tam dzieje.Pewno byłeś w norwegii jak ja na madagaskarze

    60. A tymczasem… z Waszego bloga robi się strona zaplecza – zobaczcie na komentarze do strony o szKODzie i wstawcie jakieś captcha, bo choć rzadko się tu coś dzieje, szkoda, by spadło na dno internetu.

      1. Tak było wcześniej. Później włączyliśmy jakieś blokady antyspamowe i już jest ok.

    61. Czyli sklad podany na moim tranie „olej z watroby dorsza, zelatyna (skladnik otoczki) glicerol (substancja utrzymujaca wilgoc), witamyny a i d; oraz tekst opisowy: „tran.. jest najwyzszej jakosci i czystosci naturalnym olejem pochodzacym wylacznie z watroby dorsza norweskiego (gadhus morhua). Dorsz norweski polawiany jest w krystalicznie czystych wodach polnocnego atlantyku…” pytanie czy mozna na opakowaniu bezkarnie zamiescic nieprawdziwe informacje, czy moze mam nieprawdopodobne szczescie, ze moj tran akurat nie pochodzi z dalekich hodowli?? 😉

      1. Tez mnie to zastanawia… Czy mozna pisac na etykiecie, ze cos jest „z dorsza”, jesli nawet obok dorsza „nie stalo”? Dorsz jako produkt „swiety” nie jest, ale moze TEN tran, to jednak nie taki sciek, skoro z „wyzszej polki”???

    62. Fajny artykuł, choć z podawaniem natemat i wyborczej jako wiarygodne źródła byłabym ostrożna 😛

    63. ,,Do paszy dodaje się również etoksykinę, jako przeciwutleniacz – to pestycyd wyprodukowany przez Monsanto pierwotnie do ochrony drzew kauczukowych. Norma w żywności dla człowieka to 50 mikrogramów na kilogram – w łososiach hodowlanych jej stężenie sięgnęło już nawet 1000 mikrogramów! ” czy Sanepid lub organizacja konsumencka nie moze wziac kawalka ryby do laboratorium i tego potwierdzic?

    64. Mam tylko jedno pytanie, aby uniknąć klasyfikacji tego produktu jako napój, czy nie można by produkować tego specyfiku równiez w formie kapsułek?

    65. Cena tego cudownego specyfiku to prawie 200 zł za miesięczną kurację dla osoby dorosłej. Tak koszmarnej ceny w dodatku polskiego preparatu nie tłumaczy nawet 23% VAT. To ja dziękuję i będę sobie parzyła siemię lniane wrzątkiem i też będzie OK. CWP!

      1. Cena miesięcznej porcji dla dorosłego człowieka to maksymalnie 49zł. Proszę sprawdzić raz jeszcze w sklepie producenta – http://www.essentiALA3.pl

    66. Wojewódzki Urząd Statystyczny w Łodzi należałoby oczyścić z braci starszych w wierze

    67. Wszystko pięknie, tylko im więcej czytam tym „głupsza” jestem, ponieważ z tego wynika, że absolutnie wszystko jest zatrute, niezdrowe, GMO, nafaszerowane chemią, nawozami, środkami „ochrony” roślin, antybiotykami, hormonami i nie wiadomo czym… Niech znajdzie się wreszcie ktoś kto powie mi czym konkretnie powinniśmy karmić nasze dzieci i siebie? Tylko nie jakieś bajdurzenie, że jak ktoś chce to może, marchewka z ogródka, kurka z podwórka… Konkrety proszę. Co jest „w miarę” bezpieczne, skąd, na co zwracać uwagę. Z góry dziękuję za odpowiedź.

      1. Mam to samo! Jakbys wyjela mi ten komentarz z ust… Pozdrawiam 🙂

    68. A jest jakaś różnica między tranem norweskim a szwedzkim? Czy to jedno i to samo?

    69. Kościół Katolicki jest niepoprawny politycznie.

    70. Siemie lniane, w którym znajduje się cyjanowodór, jest wykorzystywany bezpośrednio w diecie dr. Budwing, jako inaczej wit.b17, migdalina i nikt tam wspomina ze po dłuższym stosowaniu padają nerki i watroba, wprost przeciwnie cyjanowodór niszczy komórki nowotworowe.

      1. Dr Budwig sama wprowadziła konieczność spożywania nabiałów razem z olejem właśnie przez wzgląd na cyjanogeny. Nabiały miały częściowo neutralizować ich szkodliwe działanie. Do tego miesięczne przerwy co jakiś czas, by organizm zdołał odetchnąć. Informacji na ten temat jest naprawdę sporo w sieci. Wystarczy poszukać.

      2. Nie ma czegos takiego jak vit. B17. Amigdalina nie spelnia kryteriow bycia witamina. Do tego nie ma rzetelnych badan zgodnych z zasadami EBM.

    71. Czy ktoś jest w stanie udostępnić mi źródło, na temat szkodliwości długotrwałego spożywania oleju lnianego?

    72. https://www.nrk.no/livsstil/omega-3-produkter-fra-peru-1.7878355

      Dane uzyskane z maili do poszczególnych producentów. Wygląda na to, ze produkty płynne nazywane tranem faktycznie pochodzą z dorsza (ich pochodzenie i jakość ciężko mi okreslic), natomiast wszelkie kapsułki zawierają mieszanki olejów w tym pozyskiwanie z ryb z farm w Peru i Chile.

    73. Każdy kto w minimalnym stopni lubi łowić ryby wie że świeża ryba to taka którą sam wypatroszy.A czy ryby są zdrowe kurwa nie mam pojęcia gdyż po zjedzeniu pstrąga z lokalnego strumienia lubię zapalić taniego szluga z Ukrainy. tekst ciekawy i polecam obczajenie sobie tych jaj w Peru myślę że w Prypeć można by żyć na lajcie skoro tam żyją ludzie!

    74. Biednyś Autorze! Po przeczytaniu komentarzy żal mi Cię. Chciałeś pomóc, zgromadziłeś dane, urodziłeś tekst i wydawało Ci się, że zrobiłeś coś ok. A tu szarańcza wyskakuje z wrzodami: a to błędy, a to protekcja, a to antychryst, a to w Norwegii nie byłeś … Ręce opadają jak czyta się te dziękczynne teksty. Chciałeś dać ludziom do myślenia a nie spodziewałeś się, że zamiast iść prostą drogą, włuczyć się będą krecimi kanałami. Mimo wszystko nie zrażaj się proszę 🙂

      1. Bo to tak po polsku

    75. Proszę o dane do tej firmy produkującej olej lniany.

      1. Wszystko znajdzie Pan na stornie produktu – http://www.essentiALA3.com lub sklepu – http://www.essentiALA3.pl

    76. Panie Bartoszu ;bardzo mi się Pan podoba i to co Pan pisze

      1. Bardzo mi miło. Dziękuję. 🙂

    77. A kojarzy ktoś produkt o nazwie leenlife E ? Podobny i sprawdzony przeze mnie. W ciągu miesiąca wyniki krwi wróciły do normy.

      1. leenlife to stara nazwa marki essentiALA. Są jeszcze sprzedawane stare zapasy do ich wyczerpania. Od roku 2016 firma LeenLife SA produkuje estry wyłącznie pod marką essentiALA.

    78. Czemu nie zarejestrują tego jako LEK. ????

      1. Dokładnie o to samo chciałam zapytać. Skoro macie tyle badań i potwierdzeń naukowych to dlaczego nie chcecie zarejestrować produktu jako leku?! Wtedy nie byłoby żadnych wątpliwości co do czystości, składu i udokumentowanego działania. Nie chcę mówić nic złego o tym produkcie, bo osobiście go nie znam, ale sam fakt dostępności jedynie wysyłkowej zupełnie mnie nie przekonuje. Pracuję w aptece i coraz więcej pacjentów pyta o dostępność oleju lnianego, nie będącego suplementem. A dostępność w aptece jest dla pacjentów tym korzystniejsza, iż wiedzą, że jest on prawidłowo transportowany oraz przechowywany, a nie dostarczany przez kurierów obok klocków LEGO czy karmy dla kota. Notabene sama czasem zamawiam ze sprawdzonej apteki internetowej właśnie z dostawą kurierską, ale tylko takie preparaty, które wiem, że nie ulegną zepsuciu w trakcie sortowania, magazynowania i transportu „na pace” przez kilka godzin

        1. essentiALA jest dostępna w wybranych aptekach i sklepach ze zdrową żywnością. Producent nie chciał wchodzić do sieci aptecznych przez gigantyczne marże firm dystrybucyjnych. Chcąc dostarczyć produkt najtaniej jak się da, ta forma dystrybucji musiała zostać wstrzymana.

    79. Ciekawy artykuł, byc może też reklama, ale jestem przekonana, że nie ma nic dobrego w tych smierdzacych tranach. Staram się słuchać swojego organizmu i wielokrotnie na sam zapach tranu Mollers miałam odruchy wymiotne. Maż sie pytał dlaczego nie biorę tranu, przeciez jest zdrowy, a ja mówiłam, że mój organizm sie tego z pewnie ważnych przyczyn zupelnie nie domaga. Tak samo lososia nie jestem w stanie zjeść więcej niz malutki kawałek, ponieważ robi mi się niedobrze. Skoromój organizm mówi nie, to nie biorę 🙂

      1. Mój organizm również nie przyswaja tranu „norweskiego ” kilka razy próbowałam go zażywać, ale zawsze ten zapach odpycha mnie a po zażyciu jest mi niedobrze i czuje posmak zwpsutych ryb przez kilka godzin – mam wrażenie, że jeżeli organizm tak reaguje na ten suplement znaczy, że sam wie, że jest to coś szkodliwego a nie zdrowego – przerażające jest to, że reklamuje się to w tv i podajemy to dzieciom praktycznie od urodzenia – sami trujemy nasze dzieci i osoby odpowiedzialne za to, że produkty szkodliwe dla zdrowia są na naszym rynku a skutki uboczne są ukrywane … ciekawe o co w tym wszystkim chodzi… pewnie o pieniądze a nie dobro i zdrowie ludzi- smutne:/

    80. ..i co teraz z EyeQ ,które podawałam Synowi by wspomóc Go ?? Może ma Pan informacje jakieś w tej kwestii ?
      pozdrawiam

      1. Do konkretnych produktów moglibyśmy się odnieść dopiero po ich zbadaniu. W artykule opisane są grzechy branży jako takiej, ale zbieramy materiały do opisania konkretnych producentów.

        pozdrawiam

        b.

    81. Artykuł długi, ale ciekawy. Połączono fakty, o których już wiele razy wcześniej gdzieś czytałem. Niestety w pewnym momencie zwątpiłem w jego prawdziwe przesłanie, bo na początku i prawie do końca czytam o nieuczciwości ludzi – producentów czegoś, co ma pomagać, a może zaszkodzić, aby pod koniec znaleźć ofertę, a już na samym końcu – link do sklepu tej jedynej dobroczynnej omegi w Polsce i na świecie. Wówczas zwątpiłem, czy autor chciał naprawdę poruszyć temat karmienia nas świństwem pod przykrywką zdrowotności, czy to tekst dobrego copywritera, który stworzył profesjonalny artykuł mający na celu pozycjonowanie i reklamę.
      Spożywałem olej lniany wiele razy, podawałem nawet swojemu pieskowi, czytałem o nim bardzo dużo, szukałem najlepszych źródeł – okazało się nawet, że nie można ufać nawet tym „pewnym” źródłom, które obniżają cenę dzięki temu, że nasiona lnu sprowadzają ze wschodu, mocno skażone.
      W końcu znalazłem ten jedyny w miarę pewny (również nie mogę napisać, że pewny na 100%) – olej grunwaldzki. Gospodarze z Warmii i Mazur, którzy sami uprawiają len, sami go potem tłoczą na zimno, zdają się być najbardziej wiarygodni w Polsce (ich strona olejlniany.pl – to nie jest spam, niech admin usunie lub zmoderuje link, jeśli tak uważa, chcę tylko odnieść się do polskiego w 100% produktu) , a teraz, po przeczytaniu tego artykułu, miałbym uznać, że ich wysokiej klasy, ekologiczny produkt, jest szkodliwy?
      Naprawdę nie wiem, co mam o tym sądzić…

      1. Panie Marcinie, wspomniałem o tym konkretnym produkcie, bo zaangażowałem się w jego rozpromowanie, o czym wspomniałem już na wstępnie artykułu. Uważam bowiem, że jest faktycznie wspaniały i warty wszelkiego rozgłosu.

        Odnośnie Pańskich wątpliwości – len to cudowna roślina, a olej lniany jest najbogatszym znanym roślinnym źródłem kwasów Omega. Jednak nawet ten najczystszy, najbardziej ekologiczny i z najlepszych rejonów kraju wciąż będzie zawierał cyjanogeny i naturalne pestycydy. Znajdują się one bowiem w siemieniu lnianym, a powstają przez jego zmiażdżenie. Gdybyśmy przyjmowali siemię lniane po wcześniejszym zalaniu go wrzątkiem, cyjanogeny zostałyby zneutralizowane. Jednak to właśnie przy wyciskaniu oleju na zimno wydzielają się te niebezpieczne dla nas substancje.

        Właśnie z tego powodu zajęto się szukaniem sposobu pozbycia się ich. Posłużyła do tego estryfikacja. Uzyskano w ten sposób esencję kwasów omega w postaci monoestrów.

        To jakby olej lniany 2.0.

        Pozdrawiam serdecznie

        b.

        1. Panie Bodnar,

          uważam, że podniesiona przez m. in. Pana Marcina kwestia ew. Pana zarobków z tytułu promowania tegoż produktu rzeczywiście stanowi słaby punkt tego, muszę przyznać nieźle napisanego i skrojonego artykułu. Wprawdzie pisze Pan jasno, że jest Pan osobiście zaangażowany w promocje tego suplementu diety, jednak pytanie czy robi to Pan za pieniądze producenta, czy z dziennikarskiego powołania, a zatem pro bono uważam za jak najbardziej zasadne.

          Co się zaś tyczy samego produktu to powiem, że skład jest imponująco dobry i wydaje się istotnie być wysokiej jakości, zakładając że to, co dostępne jest napisane na stronie odpowiada właściwemu produktowi, a od procesu estryfikacji cała produkcja przebiega w środowisku beztlenowym. Swoją drogą chyba Pan przesadza z tych szczuciem przez lobby tranowe, gdyż wszelkiego typu produkty oparte o olej lniany wyskakują w internecie co krok, a myślę że i w aptece o jakiś nietrudno.

          z poważaniem,
          Bankster

        2. Artykuł nie został napisany za pieniądze producenta. Zaręczam.

          Co do intencji – uważam, że wiedza zwyczajnie się ludziom należy. Sam łykałem kapsułki z tranem i przyznam, że po głębszym zapoznaniu się z tematem poczułem się jak idiota. Zbieram teraz materiały do kolejnego tekstu w tym temacie. udało mi się dotrzeć do badań z całego świata obnażającego skalę zepsucia (nomen omen) tego biznesu.

          A co do lobby – napisałem to, co mi przekazano. Olej lniany nie jest konkurencją, jako taką, bo jest paskudny i niestabilny. Monoestry natomiast, to zupełnie inna liga i uważam, że branża tranowa ma się czego obawiać.

          Pozdrawiam

          b.

    82. Ciekawe… ale czy producent tego polskiego Omega nie może zarejestrować firmy np: w USA, gdzie regulacje prawne dotyczące suplementów diety praktycznie nie istnieją?

      1. Niewykluczone, że tak się to skończy. Produkt nie będzie już ani polski, ani w Polsce produkowany.

    83. Od urodzenia słyszę jak bardzo szkodzą mi różne rzeczy, które jem, a ludzie żyją coraz dłużej i coraz lepiej.

      1. Ludzie żyją coraz dłużej dzięki kolejnej chemii w postaci leków podtrzymujących to życie. Nasz zegar biologiczny jest jednak ustawiony na blisko 120 lat i tyle dożywalibyśmy, gdyby nie zrujnowane środowisko i śmieciowe jedzenie.

    84. Matki karmią się rybami w czasie ciąży, a póżniej płaczą skąd autyzm itd. Więcej jedzcie tego śmietnika w ciązy , wiecej ;] Tylko potem nie dziwcie się że szkodzicie własnym dzieciom. Od małego podajecie dzieciom to świnstwo a póżniej płaczecie że wasze dzieci nie mają odporności.

    85. Cały czas się zastanawiam, dlaczego na tym świecie tak wiele osób utrudnia nam życie? Dlaczego wbijane są nam do głów hasła kompletnie oderwane od rzeczywistości? Mam wrażenie, że to hipnoza wywołana przez reklamę i marketing. W tym przypadku wystarczyłoby nawet poinformować innych czym tak naprawdę jest suplement diety. Że nie ma on nic wspólnego z lekiem, że nikt nawet nie sprawdza skutków ubocznych, interakcji z innymi preparatami…to przerażające. Niestety nie pozostaje nam nic innego jak edukować się we własnym zakresie i cedzić przez bardzo gęste sito informacje, którymi karmi nas dzisiejszy świat. Pozdrawiam, bardzo inspirujący artykuł;)

    86. w końcu natrafiłem w necie na sensowny i rzetelny artykuł dotyczący tranu

      dobrze napisane :)))

      1. Bardzo dziękuję.

    87. Przy okazji Polskich marek warto poszukac i przdczytac co sie dzialo z firma Malma, wlos staje na glowie deba.

    88. Mogę polecić firmę która napewno poradzi sobie z wprowadzeniem produktu na rynek polski i światowy. Ma na swoim koncie już kilka takich projektów. Proszę o kontakt. Pozdrawiam

    89. A DHA z alg? Podobno jest „czyste”, że tak to ujmę w skrócie.

    90. Żrę szczaw i mirabelki bo na tyle mnie stać po opłatach za czynsz ,energię i paliwo do ogrzania mieszkania. Mam w wielkim poważaniu co i do czego, oraz jakie koncerny wciskają ten cały syf. Chcę przeżyć ile się da nawet wspomagając się tabletkami „od Goździkowej”.Człowiek człowiekowi skurwielem, a ludzkość to jedna wielka zaraza na planecie zwanej Ziemią, cywilizacja zaś to jedno wielkie bagno w którym każdy chce wydymać każdego bez względu na koszty. Pozdrawiam.

    91. Panie Bartoszu, moja mama fascynuje się i wciska mi OmegaMarine. Czy gdybym wysłała Panu kapsulke to zbadalibyscie co tam w środku naprawdę jest? Produkt firmy Natural Pharmaceuticals. Zależy mi na tym. Jeśli tak to na jaki adres mogę ją wysłać?

      1. Właśnie przygotowujemy listę produktów, które chcemy zbadać. Chcemy zrobić bardzo kompleksowe badania, więc nie są i tanie. Proszę wysłać mi mailem namiary do siebie. Gdy będziemy zamykać listę, skontaktuję się z Panią.

        1. Czy moglibyście też sprawdzić Gold Omega 3 sport edition firmy OLIMP? Pozdrawiam. Magda

    92. KK to sekta? Ateista sie znalazl.

      1. Spełnia wszelkie znamiona oraz definicje. To nie tylko sekta – to gigantyczna i niezwykle szkodliwa sekta.

    93. Jestem w szoku! Od trzech lat łykam suplementy diety tzw.Omega3,6,7,9 oraz inne jak:Magnez B-6+;Multivitamina+natural;Witamina D+;Witamina C+ od norweskiego producenta,i na moj organizm wszystko to działa pozytywnie.Miałem mieć wstawiane endoprotezy bioder.Zrezygnowałem gdyż okazały się być zbyteczne.Przestałem utykać.Miałem zwyrodnienie kręgosłupa i różne bóle z tym związane,które zniknęły.Swobodnie się poruszam.Wszystkie stawy uelastyczniły się na tyle,że przy obszernych ruchach np.kończyn nie czuję takiego bólu,jak było pierwotnie!Po przeczytaniu artykułów P.Bartosza,jestem zdezorientowanym,jak dalej postępować,i co o tym sądzić?!

      1. To nie jest tak, że wszystko w tych suplementach jest złe. Zakładam, że zawierają kwasy Omega i te kwasy właśnie działają w naszym organizmie cuda.
        Rzecz w tym ile jednocześnie dostarczamy organizmowi substancji szkodliwych, takich jak konserwanty, przeciwutleniacze, metale ciężkie, etc.
        Może być więc tak, że pomagając sobie w jednej kwestii szkodzimy w innej. Właśnie dlatego należy szukać rozwiązań najbardziej bezpiecznych i jednoznacznie korzystnych.

        Pozdrawiam

        b.

    94. W sumie nie wiem co mam napisać na temat tego artykułu.
      Przyswoiłem informacje w nim zawarte i zdaję sobie sprawę że może być to prawdą.
      Jednak może być też zupełnie odwrotnie a artykuł ma na celu oczernienie zagranicznych koncernów.
      W nic chyba nie można wierzyć w 100%

    95. Bardzo dziwny tekst. Ewidentnie nafaszerowany teorią spiskową.
      Najbardziej nie podoba mi się zdanie, że jakieś lobby blokuje jakąś polską produkcję, bo jest zwyczajnie nieprawdziwe. Jeżeli preparat jest dopuszczony do obrotu i poprze się go dobrą reklamą, to schodzi jak świeże bułeczki. Polacy masowo i hurtowo kupują suplementy diety.
      A’propos polskości – chciałem przypomnieć, że w UE zabronione jest uwypuklanie narodowego pochodzenia produktów, w zamian można i trzeba chwalić się lokalnością (czyli nie preparat z Polski, tylko len prosto z Mazur). Niektórzy mają to gdzieś, wskazując w reklamie właśnie polskość produktów (np. producent Adamed). Pozdrawiam.

    96. Panie, co pan gadasz….? Przecież suplementy w XXI wieku są standaryzowane na konkretną zawartość substancji i badane na zanieczyszczenie!!! Jeżeli biorę omegę 3 z ryby standaryzowaną na 80% kwasów DHA i na certyfikacie substancji jest informacja o tym, co DOKŁADNIE zawiera cała reszta, to bardzo mi przykro, drodzy fani teorii spiskowych, ale nie będzie tam żadnych sensacji pt. „rtęć”, „brudne ryby”, „zanieczyszczenia”. Jak dla mnie to lobby na rzecz OLEJU LNIANEGO, nic więcej, ni mniej.

      1. Z amerykańskich badań wynika, że około 80% produktów „tranowych” podaje na etykietach co innego, niż znajduje się wewnątrz. Niedługo pojawi się kolejny artykuł z bardzo konkretnymi danymi dotyczącymi konkretnych producentów. Również tych z top listy wyników sprzedażowych.

      2. Jakoś ostatnio okazuje się ile nazwiko może mówić o człowieku. Znamy też jedną „Sieczkę”, której głupota jest trudna do uwierzenia, więc coś w tym może być 😉

      3. Suplementy diety wymagają jedynie zezwolenia na sprzedaż wydanego przez sanepid. Nie chcę mi się wierzyć, że sanepid zleca badania nato ile jest faktycznie substancji w substancji i czystości mikrobiologicznej i toksykologicznej. Na pewno wymaga przedstawienia dokumentacji z takich badań od podmiotu odpowiedzialnego za produkt, ale czy te wyniki mają odzwierciedlenie w stanie rzeczywistym produktu? W niektórych przypadkach śmiem wątpić. Dlatego najbezpieczniejsza forma to lek, który ma udowodnione działanie, oparte na ciągłych badaniach, skład zgodny ze stanem rzeczywistym itd. 🙂 Wiadomo, że nie można generalizować jeśli chodzi o suplementy, ponieważ z własnego doświadczenia znam i stosuję preparaty będące suplementami, których działanie jest odzwierciedlone w poprawie wyników badań. Dlatego do suplementów należy podchodzić z dozą ostrożności i jeśli faktycznie działają to super, jednak gdy nie ma efektu to poco się szprycować niepotrzebną chemią

        1. Pełna zgoda!

    97. Witam,
      po przeczytaniu tego artykułu dochodzę do wniosku,że coś musi być na rzeczy. Osobiście od pół roku łykam każdego dnia 2 kapsułki tranu (tego wspaniałego, kupionego w Norwegii) Od pewnego czasu (około dwóch miesięcy) obserwuję na ciele zmiany, wypryski itp, dodam,że nie jestem już w wieku trądzikowym. Być może to nie tran jest powodem, ale nie ukrywam zaczynam się zastanawiać. Niby człowiek chce dla siebie dobrze… przykre. Dla kasy zrobią wszystko.

    98. Niedowiarkom radzę przeczytać książkę „Skutek uboczny – śmierć”.
      Jest to cała brutalna prawda o praktykach koncernów farmaceutycznych.
      Panie Bartoszu, podziwiam Pana, że pomimo tych ataków i posądzeń o reklamę, jeszcze chce się Panu uświadamiać rzesze zaślepionych i zawistnych ludzi…
      Pozdrawiam

      1. Dziękuję za miłe słowa. Postanowiłem ze spokojem i uśmiechem dalej robić swoje 🙂

        Pozdrawiam.

        b.

    99. Pokazałam ten artykuł znajomemu rybakowi, który pracował na farmach w różnych miejscach świata – potwierdza 3/4 treści, o 1/4 nie umie się wypowiedzieć – czyli bardzo wiarygodny wynik.
      Dziękuję za mądry tekst!

      1. Ja również dziękuję.

    100. Zainteresowanym tematem polecam opracowanie „Skład kwasów tłuszczowych olejów zalecanych w profilaktyce chorób cywilizacyjnych” http://www.phie.pl/pdf/phe-2012/phe-2012-4-871.pdf.

    101. Dodam jeszcze, że prawdziwy tran ma swoją cenę. Przeciętny tran o kt. jest ten artykuł kosztuje ok. 30 zł za 1-2 m-czną kurację. Ten prawdziwy jest 3-4 x droższy. Niestety u mnie na półce stoi butelka „tranu norweskiego”….

    102. Produkt może być spożywany przez dzieci i kobiety w ciąży- rozumiem, że w obu tych populacjach zostały przeprowadzone badania?

      1. Produkt posiada badania toksykologiczne przeprowadzone przez Colegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz ma wszelkie dopuszczenia (GIS) pozwalające na podawanie ich kobietom w ciąży i niemowlętom.

    103. Temat rzeka jeden z kolejnych,masa hejtu w stronę produktu jak i osoby która problem opisuje,dla mnie artykuł czytelny i zrozumiały daje do myślenia.Po przeczytaniu dochodzę do wniosku że wszystko jest możliwe i warto sprawdzić,ale szare społeczeństwo woli hejtowac i wypisywać brednie lub uczyć kogoś pisowni,dodam że temat można porównać do filmu o celowym postarzaniu produktu z tv planete który dostępny jest na Youtube,po czym ludzie po obejrzeniu go i tak idą do sklepu i kupują produkty tych firm,a potem psioczą na reklamach fejsbuka tych producentów jakie to one nie dobre że się psują itp. itd.,powiem tak żenada bo nie sprobowałeś jeden z drugim a siedzisz i bazgrzesz wypisując bzdury nie mając pojęcia na dany temat,ja tam spróbuję zakupię i po obserwuję, pozdrawiam i bez urazy, głęboko w de mam hejt na temat mojej wypowiedzi.

    104. Czy mogę prosić o nazwę marek / firm, których tranów dotyczy artykuł. Na przykład na moim (Moller’s) jest podany skład, wbrew informacjom w artykule.

      1. Niedługo opublikujemy badania konkretnych marek w ty Mollersa. Czytając je, sugerujemy siedzieć… 😉

    105. To wszystko o czym Pan Bartosz napisał to prawda. Ludzie przestańcie się truć i swoje dochody oddawać koncernom

    106. A co z olejem z kryla arktycznego?

      1. Z kryla antarktycznego. (Blad slownika)

    107. A co Pan sądzi o oleju z kryla?

    108. Piękne zdjęcie… ♡_♡ 🙂

    109. Mam pytanie czy to też tyczy się z olejów z wątroby rekina???
      Ps. Jestem zszokowana artykułem. :O

    110. Świetny artykuł Panie Bartoszu 🙂
      Przed chwilą złożyłam zamówienie na dwie buteleczki 🙂 Numer mojego zamówienia to nieco ponad dwa tysiące.
      To zadziwiające jak mało jest osób świadomych w kraju, gdzie liczba ludności wynosi ponad 38 mln ! Czy to z lenistwa ludzie nie czytają i nie szukaja informacji ?!
      Pozdrawiam

      1. Bardzo dziękuję. No i życzę zdrowia. Z tego co wiem, numeracja jest miesięczna więc może jednak nie jest tak do końca beznadziejnie z tą świadomością 😉

        Wszystkie dobrego!

        b.

    111. Przeczytałam artykuł. Przeczytałam wszystkie komentarze. I mam żal do mojej dietetyczki, że rozpisala mi diete w ktorej do jogurtu naturalnego , oprocz amarantusa lub banana dodaje 2 lyzki zmielonego siemienia lnianego. Chyba , że jogurt jako nabiał neutralizuje te cyjano cośtam 😉 tranu nie pije, tylko jem witamine D3. Gdybym miala pic lub jeac tran to tylko dla tej witaminy bo zimą organizm jej nie wytwarza.

      1. Nabiały w jakiś stopniu neutralizują cyjanogeny, ale nie w pełni. A D3 to doskonały wybór! 🙂

    112. Byc moze cos w tym jest! Z mysla o wzmocnieniu organizmu na zime postanowilam wlasnie zazywac tran! Producent zalecal 3kapsulki dziennie(dodam, ze byl to wlasnie tran z wyzszej polki), jednak czasem nadgorliwie bralam 5. Po ok 2/3 miesiacach zaczelam miec silne zawroty glowy, czasem przy zmiane pozycji podczas snu budzilam sie wystraszona, nie wiedzac gdzie jestem. Wizyty u neurologa nawet nie chce komentowac, strata kasy, takie badanie ‚neuroligiczne’ z latwoscia przeprowadziloby dziecko, noo a jezelo chce zrobic dalsze badania to oczywiscie z wlasnej kieszeni tomograf itd… wracajac do tranu – tran sie skonczyl, tak schodzilo, ze nie kupilam drugiego opakowania i nagle pomyslalam, ze zawroty glowy juz wiecej sie nie pojawily ;>

      1. Przyczyną mogło być przedawkowanie EPA/DHA. Przy przyjmowaniu kwasów pierwotnych (ALA) nie ma takiego zagrożenia, ponieważ organizm przerabia ich dokładnie tyle, ile potrzebuje.

        Oczywiście mogło również mieć miejsce zatrucie innymi związkami, ale bez badań ciężko wyrokować.

    113. Czytam te komentarze i nie wierzę ile tutaj eko ludków się wypowiada a tak naprawdę to co za różnica czy jemy tran z syfem czy bez syfu ?Załóżmy że kupię najlepszy najczystszy zjem tabletkę a potem zjem szyneczkę ze świni faszerowanej chemią do szyneczki pomidorka zdrowego spryskanego niewiadomo czym co z tego ze umyje jak ta chemia jest już w środku i na chemii wychodowany .Wiec po co przepłacać po co ta reklama i po co te kłótnie jak każdy z nas wcina tyle chemii dziennie jedna czysta tabletka tutaj nie pomoże jesteśmy skazani na jedzenie toksycznych i modyfikowanych produktów nie ma już zdrowej żywności na świecie od dawna.pozdrawiam

      1. No właśnie nie do końca. Ci bardziej świadomi nie jedzą szyneczki, ani innej formy mięsa i nie kupują pomidorów w Biedronce, tylko z eko sklepów.

        Każdy dokonuje wyborów. Można olać eko, być szczęśliwym, ale krócej, lub żyć dłużej z mniejszą ilością chemii, ale nieco mniej beztrosko.

        pozdrawiam

        b.

    114. Gdzie można kupić ten produkt?

      1. http://www.essentiALA3.pl ale z tego co wiem, jest też na innych stronach. Tu w każdym razie jest chyba „sklep firmowy”.

        pozdrawiam

        b.

    115. Dietetyka na studiach, praca związana z żywnością, 40 lat zainteresowań dietetyką, zdrowiem.

      I chwila zastanowienia po eksploracji tematu: plemię Himba.

      Codziennie monodieta: kasza kukurydziana ( niewykluczone, że GMO) z mlekiem chudych krów/kóz, woda z dziur wygrzebywanych w piasku pustyni, noszoną w butelkach pet. Śpią w szałasach oklejanych krowimi plackami i NIGDY SIĘ NIE MYJĄ.

      Żadnych owoców, warzyw, ryb i „niezbędnych” witamin. Oraz szczotkowania zębów, szczepień, „opieki” medycznej.
      Wśród wielu zdjęć ludzi nie widać żadnego otyłego, chudego chorobliwie czy o krzywych kończynach, zębach. Są PIĘKNI.

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Himba

      nowy paradygmat medyczny – biologia organizmów żywych:
      http://www.learninggnm.com

      Warto przeczytać i zweryfikować zanim medyczna zrobi voodoo mówiąc: ma pan/pani raka

    116. Witam, przez ponad poł roku podawalam mojemu 1,5 rocznemu dziecku tran ‚mollers baby’ jako polecany przez wiele osob. Po przeczytaniu Pana artykułu zamierzam natychmiast tego zaprzestac i podawć cos innego. Trochę obawiam sie dlugotrwalego podawania kwasu lnianego. Niestety niestety nie jestem orłem (I sie tego nie wstydze) w wyszukiwaniu niekomercyjnych informacji w sieci, poniewaz te komercyjne wszystko zalewaja, a majac małe dziecko takze cierpie na brak wolnego czasu by w te ‚poszukiwania wyruszyc’. Chcialabym zapytac czy jest jakis latwy dostep do listy / danych z konferencji / raportow dobrych producentów ktorych produkty sa bezpieczne? Mi ostation polecono tran Eskimo-3 Szwedzkiej firmy Bringwell /Eskimo który ponoc jest wyjatkowo czysty, wolny od rteci, ołowiu, PCB, dioksyn i innych zanieczyszczen. Olej otrzymuja z sardynek i niestey sardeli . Chwala sie ze maja certyfikat ‚friends of the sea’ aczkolwiek wlasnie sprawdzilam na stronie tej instytucji ze certyfikat firmy Bringwell wygasl w kwietniu 2016 roku. Zastanawiam sie zatem jak moglabym sprawdzic ich product, zanim podalabym go mojemu dzieku. Wspomne ze tran nie byl tani, bo 210ml kosztowalo mnie ok 100zł, gdy tran mollersa o wiekszej pojemonsci kosztowal chyba 1/4 czy 1/5 tej ceny. Z gory dziekuje za wszelkie wskazowki i pozdrawiam.

      1. Cały czas wyszukujemy kolejne informacje i mam nadzieję, że w niedługim czasie podamy listę producentów wraz danymi dotyczącymi ich produktów.

        Czysty olej lniany również nie jest dobry, bo choć bogaty w kwasy Omega, zawiera również cyjanogeny i pestycydy.

        Stąd między innymi nasza sugestia, żeby przyjmować monoestry kwasów Omega pozyskane z Oleju lnianego. Są pozbawione wszystkiego, co trujące. To de facto esencja kwasów omega w najczystszej formie. No i są dopuszczone dla kobiet w ciąży oraz niemowląt.

        Sklep znajdzie Pani tu: http://www.essentiALA3.pl

        Pozdrawiam

        b.

    117. Przeczytałam Pana artykuł i… oczywiście, jestem wstrząśnięta. To nie znaczy, że naiwna. Już dawno zdałam sobie sprawę z tego, że wielkie koncerny farmaceutyczne i inne ogromne korporacje decydują na całym świecie o tym , co wypuszczają na rynek. Najbardziej niewiarygodny jest fakt, że w XXI wieku tak wielu ludzi to kompletni ignoranci i zwykli (przepraszam za określenie, ale nic innego mi się tu nie nasuwa) głupcy. Myślę, że nie trzeba doszukiwać się żadnych teorii spiskowych w Pańskim tekście, bo ich tu nie ma. Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem i wyciągajcie mądre wnioski. Jesteśmy truci i nie ma o czym dyskutować. Należy takie informacje, które podaje nam Pan Bodnar, przekazywać dalej i edukować nasze, jakże mądre”, często w swoim mniemaniu, społeczeństwo, bo za chwilę obudzimy się z ręką w nocniku. Dbajmy o to, co polskie i dobre i nie pozwólmy tego niszczyć. Kiedy słyszę od wielu osób, które palą papierosy i jedzą, co popadnie, bo na coś trzeba umrzeć, to tylko uśmiecham się z politowaniem, bo cóż innego mogę zrobić. Należy mówić głośno o złu, jakie szerzy się poprzez działania koncernów norweskich i przecież wielu innych. Matki, nie podawajcie swoim dzieciom niesprawdzonego świństwa. Postawcie na naturalne, polskie produkty. Może czasami są trochę droższe, ale chyba lepiej zrezygnować z papierosa lub np. słodkiego snickersa na rzecz polskich jabłek, gruszek czy innych smacznych owoców. Obudźcie się i przekazujcie te informacje, gdzie się da, bo ja zamierzam to zrobić. Szkoda, że będę musiała zrezygnować z mojego ukochanego łososia, ale poszukam zdrowszego zastępnika. Pozdrawiam Pana Bodnara i dziękuję za te informacje.

      1. Ja również dziękuję.

        Pozdrawiam

        b.

    118. Zaraz dostanę zawału, jestem w ciąży i od kilku miesięcy połykam zalecane przez lekarza tabletki z DHA (pochodzi z ryb, na opakowaniu nie napisali z jakich) – czy w tabletkach dla ciężarnych też jest ten toksyczny tran? Nie chce mi się wierzyć, że można by było tak narażać nienarodzone dzieci na wpływ szkodliwych substancji.
      Są gdzieś dostępne jakieś dane na temat preparatów z olejem rybim dla ciężarnych?

    119. Czekam z niecierpliwoscia na te badania popularnych marek, mysle ze dopiero to byloby mnie w stanie przekonac. Oczywiscie artykul daje do myslenia, nawet z ta wcale nie ukryta reklama, ale jednak zostawia sporo niejasnosci- jesli nie w kwestii tego polecanego produktu, to na pewno odnosnie tranu. Rozumiem ze istnieja trany ktore sa produkowane rzetelnie- sa takie marki na polskim rynku? pozdrawiam

    120. Wow. Wielu znajdzie tu teorie spiskowe. Wielu zas prawde. Inni pseudoreklame. Niemniej gdy w tv reklamuja suplementy trany to buegniecie kupuc. Tu zas gdy Pan Bartek w sposob mega konkreyny onawia temat podnosi sie wrzask. Co w tym zlego gdy ktos reklamuje dobry towar. Co w tym zlego gdy ktos zacheca do jego kupowania zamiast trujacych pastylek. Przeciez na poczatku Pan Bartek pisze ze zostal poproszony o pomoc przy sprzedazy. Co w tym zlego nawet jesli bierze za to wynagrodzenue?? Doglebnie zbadal temat i zapiznal sie z publikacjami innych . Dodam ze widzialam ten dokument o produkcji ryb jest na yout. Dostepny. Ciesze sie ze sa ludzie odwazni energiczni madrzy zapraszajacy do myslenia i polecajacy dobry specyfik. Akurat ja uzywam olej lniany;) jak mi sie skonczy za 2mce kupie mi i dzieciom . Tak. Pragne dodac ze wierze w Boga i go kocham jestem katolikiem w pozytywnym sensie. Chodze do kosciolka i nie uwazam go za sekte. Nie zmienia to jednak faktu ze szanuje P Bartka i ciesze sie ze pidal mi dobry specyfik. Uwazam tez ze kiedys sie gdzies spotkamy. Bo wszystkue drogi na koncu spotykaja sie w 1 miejscu:) jeszcze raz wielkie dzieki i serdeczne pozdrowienia. Wytrwalosci zycze a Wam.kochani agresywni spokoju i szczescia. Mowia ze meliska uspakaja

    121. Wow. Wielu znajdzie tu teorie spiskowe. Wielu zas prawde. Inni pseudoreklame. Niemniej gdy w tv reklamuja suplementy trany to buegniecie kupuc. Tu zas gdy Pan Bartek w sposob mega konkreyny onawia temat podnosi sie wrzask. Co w tym zlego gdy ktos reklamuje dobry towar. Co w tym zlego gdy ktos zacheca do jego kupowania zamiast trujacych pastylek. Przeciez na poczatku Pan Bartek pisze ze zostal poproszony o pomoc przy sprzedazy. Co w tym zlego nawet jesli bierze za to wynagrodzenue?? Doglebnie zbadal temat i zapiznal sie z publikacjami innych . Dodam ze widzialam ten dokument o produkcji ryb jest na yout. Dostepny. Ciesze sie ze sa ludzie odwazni energiczni madrzy zapraszajacy do myslenia i polecajacy dobry specyfik. Akurat ja uzywam olej lniany;) jak mi sie skonczy za 2mce kupie mi i dzieciom . Tak. Pragne dodac ze wierze w Boga i go kocham jestem katolikiem w pozytywnym sensie. Chodze do kosciolka i nie uwazam go za sekte. Nie zmienia to jednak faktu ze szanuje P Bartka i ciesze sie ze pidal mi dobry specyfik. Uwazam tez ze kiedys sie gdzies spotkamy. Bo wszystkue drogi na koncu spotykaja sie w 1 miejscu:) jeszcze raz wielkie dzieki i serdeczne pozdrowienia. Wytrwalosci zycze a Wam.kochani agresywni spokoju i szczescia. Mowia ze meliska uspakaja’

      1. Pani Natalio, bardzo dziękuję za miłe słowa. Mam jednak nadzieję, że spotkamy się jeszcze w tym życiu… 😉

        Pozdrawiam

        b.

    122. Bylam w Norge widzialam i jedyne co moge zrobic to potwierdzic prawdziwosc powyzszego artykulu:(

    123. Suplementy to nie leki. W artykule jest błąd ortograficzny – półki. Ciekawy temat, trochę paranoi za dużo. Choć ryby same w sobie kumulują bardzo duże ilości toksycznych substancji – świetnie znana historia z ddt. Niestety produkty bio i eko są na prawdziwej wsi a koszt produkcji zawsze będzie wyższy niż to co kupisz nawet na bbazarku, bo często to nie producent a pośrednik np. z Broniszy sprzedaje. Więc najlepiej samemu zostać rolnikiem lub takowego znaleźć. Dla mnie wniosek to kupować tran nie w kapsułkach i stosować zróżnicowaną dietę z siemieniem, kaszą jaglaną, kefirem, polskimi warzywami i owocamii. Ryb i tak niestety wiele osób je za mało kosztem mięsa, zawierającego antybiotyki, itd.

    124. OdPOwiedzieć za taki stan muszą ci POlitycy , którzy w tamtych latach zamawiali i sprowadzali do Polski tą „truciznę” !!!

    125. Osobiście bym się nie bawił w dystrybucję do Aptek i tego typu sklepów. Preferowałbym dystrybucję poprzez Network Marketing. Dobry produkt z odpowiednimi certyfikatami każdy konsument przekaże dalej i sieć się sama rozbuduje.

    126. Niezależnie od tego czy padła nazwa produktu czy nie, sprawa zatrucia ryb chemikaliami nie jest nowa. Proponuję Państwu rzucić okiem na powyższy film: https://www.youtube.com/watch?v=OzJlEJ14Vmo

    127. Pewnie to prawda,choć może nie do końca,bo ma na celu reklamę.Jednak przedstawienie się przez pana Bodnara jako wroga kościoła katolickiego i nazwanie go sektą jest dla mnie nie do przyjęcia.To,że jest ateistą to mi nie przeszkadza,ale wróg kościoła tzn,że ma coś złego na sumieniu a ja nie ufam takim ludziom.

      1. Kościół Katolicki spełnia wszelkie definicje sekty. Jestem wrogiem wszystkiego, co szkodzi ludziom i jest wymierzone przeciwko nim, a kościół taki właśnie jest. Jest to instytucja finansowa ukierunkowana wyłącznie na powiększanie swojej strefy wpływów i pomnażanie zysków. Narzędziem ku temu jest pranie mózgów już od niemowlęctwa i strasznie piekłem wszystkich, którzy się nie przyłączą.

        Mógłbym tak długo. Naprawdę.

    128. Zgadzam się z artykułem, że potępia medialną nagonkę na tran, który w istocie jest chemicznymi popłuczynami, ale mam wątpliwości co do preparatu z lnu. Len zawiera ALA, a ryby EPA i DHA, z tej prostej racji, że len to roślina, a ryba zwierzę. Nie są to więc jednakie kwasy tłuszczowe, a dla mózgu znacznie bardziej korzystne są omega 3 odzwierzęce. W artykule jest ponadto jedynie dość lakoniczna wzmianka o monoestrach kwasów omega pozyskiwanych z lnu.

      1. To właśnie kwasy ALA są dla naszego organizmu NIEZBĘDNE. Nasz organizm ma zdolność konwersji ALA w EPA i DHA dokładnie w takich ilościach, jakie są mu potrzebne. Z tego też powodu nie da się kwasów ALA przedawkować, czego nie można powiedzieć o EPA i DHA.

    129. OLA- Z wielką ciekawością czytałam ten artykuł o łososiu i innych rybach. Sama się na sobie przekonałam, ze są wielką trucizną, bo jedząc łososia zatrułam się /PRZYWRĄ!!!/ miałam ją na wątrobie. Badanie na specjalnym aparacie diagnostycznym wykazało, że jest to przywra z łososia. Skąd ona tam się wzięła.????? Wiele mnie to kosztowało żeby się jej pozbyć . Udało się elektrowstrząsami /specjalną aparaturą, która jest nastawiona na częstotliwość dla ryb. Mam teraz spokój. Nigdy już w życiu nie zjem żadnej ryby z markietu – niewiadomego pochodzenia. a właściwie odechciało mi się ryb!!! Na razie mam 2 najrzetelniejsze firmę z których korzystam suplementując się od ponad 20 lat. Jestem zdrowa, a mam już swoje lata !!! /niektórzy zazdroszczą mi wyglądu i pytają dlaczego nie choruję/ Omijam lekarzy, apteki i szpitale. Oby tak dalej !!!…..Za wspaniały artykuł BARDZO DZIĘUJĘ… ZROBIŁ PAN WIELKĄ ROBOTĘ!!! . Wyczuwam /nie jestem wróżką, ani naiwną osobą/ mówienie PRAWDY o tym co Pan napisał. Więcej takich ludzi, to może ktoś uratuje swoje zdrowie a szczególnie swoich bliskich…………….
      Pozdrawiam OLA

    130. JESTEM WYSTRASZONA JUZ WŁSNYM CIENIE jest dużo do przemyślenia.

    131. Dlaczego nie ma mojego komentarza ?

      1. już jest 😉

    132. Minął miesiąc. Gdzie wyniki badań???

      1. Badania są w toku. Damy znać, kiedy będą gotowe.

    133. W tym artykule autor pomylił tran z olejem omega3, tran jest to olej z wątroby rekina i dorszy, olej omega3 to olej z ryb, firma Mollers nie ukrywa ze omega3 jest produkowane z ryb z Peru i Chile, a Tran z wątroby dorszy z Norwegii( Lofoten ) Wiec firma ma prawo pokazywać piękne fiordy Norwegii w reklamie tranu( bo ten pochodzi z Norwegi) Poza tym w samej Norwegii zostały dokonane liczne testy konsumenckie jeden i ten olej omega3 nie wychodzi najgorzej, choć sa lepsze firmy sami przeczytajcie…http://testbasen.tv2.no/test/357/en-av-disse-omega-3-pillene-far-strykkarakter

      1. Nieprawdopodobnie się Pani myli, Pani Barbaro. Nawet nie będę silił się na wyjaśnienia, bo w zasadzie każde Pani zdanie jest nieprawdziwe.

    134. Panie Bartoszu,

      Już w samym artykule – łącznie z „Update” – manipuluje Pan (być może nieświadomie)
      pojęciami. Tytuł i wstęp traktują o „TRANIE”, podczas gdy update odnośnie firmy Moller’s odnosi się do OMEGA-3.
      Pozwoliłem sobie zapytać firmę i dostałem zapewnienie (wraz z certyfikatem), że „Tran Norweski Möller’s pochodzi w 100% z wątroby dzikiego dorsza norweskiego zwanego Skrei”.

      Dając znajomym reklamę (link na FB był „sponsorowany”), naraził Pan wiarygodność swojego bloga.

      Ale dziękuję, bo dał mi Pan do myślenia i tylko wzmocnił mój krytycyzm.

      1. To nie ja manipuluję Panie Michale. To firma Mollers wykorzystuje stary reklamowy trick, a mianowicie buduje świadomość swojej marki na produkcie premium, ale biznes robi na produkcie, które z „premium” nie ma nic wspólnego. Jedyne, co ludzie zapamiętują z reklam, to że Mollers produkuje najczystszy tran z norweskich dorszy.

        Mollers natomiast sprzedaje „Omega-3” w łudząco podobnych opakowaniach ludziom, którzy aksjomatycznie zestawiają markę z tranem norweskim.

        Post jest sponsorowany, bo tylko tak można rozwijać się na FB. Nie oznacza to jednak, że sponsorowany jest artykuł.

        Ps. Niedługo opublikujemy ciekawe badania dotyczące sprzedawanych w PL suplementów z rodziny Omega. Rozważamy też przeprowadzenie badań genetycznych kilku produktów, żeby sprawdzić z czego są faktycznie zrobione. Może być ciekawie… 😉

    135. Niestety mnie to nie dziwi. Tak jest praktycznie w kazdej dziedzinie. Mam nadzieje, ze chociaz tutaj uda sie przebic przez ten syf by pokazac jak jest

    136. Znakomity artykuł zaraz go udostępnię dalej. Gdzie ten polski wynalazek dostać!!???

      1. Bardzo dziękuję. Można go kupić na http://www.essentiALA3.pl

        pozdrawiam

        b.

    137. Jestem przerażony tym co przeczytałem….

    138. Cieszę się że to w Polsce się udało dokonać tego zamiennika.Szkoda że mamy tak ograniczony umysłowo rząd.Bo to też dużo od naszego rządu zależy.Ja chętnie bym te te nowe preparaty brała.Lecz brak do nich dostępu.

      1. Pani Adrianno – można je dostać w sklepie producenta – http://www.essentiALA3.pl

        Pozdrawiam

        b.

    139. Dziękuje ze umieścił Pan mój komentarz, ja mieszkam w Norwegii od 6 lat i wiem, ze podawanie mylących informacji przez firmę Mollers ” to by nie przeszło” Jest szereg firm kontrolujacych rynek norweski, Mattilsyne a także testy konsumenckie. To ze pisze Pan o Omega3 to nie o tranie. Rozumiem ze jest Pan zniesmaczony tym ze Omega3 firmy Mollers jest produkowana z ryb z Peru i Chile bazuje sprzedaż na wypromowaniu marki, ale trzeba nazwać rzecz po imieniu. Nie można oskarżać firmy Mollers bezpodstawnie ze tran jest produkowany z ryb z Peru skoro firma odpowiedziała ze tylko kapsułki Omega3 jest to olej z ryb amerykańskich. Poza tym tran Mollers stoi prawie każdej norweskiej lodowce. A jesli Pan wie jest tu ograniczona ilośc produktów na rynku, ze względu na ochronę rynku i wszystkie produkty sa sprawdzane. Uważam ze ten artykuł jest ciekawy i zwraca uwagę ze nie wszystko jest oczywiste( omega3 z Chile i Peru z firmy norweskiej) ale jest dezinformacyjne dla konsumentów norweskiego tranu który pochodzi z tych pięknych fiordów jak w reklamie.

      1. W niedługim czasie opublikujemy badania dotyczące poszczególnych marek, w tym Mollersa. Sugeruję śledzić temat, a zapewniam, że więcej Pani tego do ust nie weźmie.

        Pozdrawiam

        b.

    140. Artykuł dobry, ALE (!) dlaczego jest tutaj obecna bezpośrednia reklama danego produktu? To obniża wiarygodność artykułu. Można Wam zarzucić, że oczerniacie konkurencję. Gdyby w artykule nie była obecna reklama, byłby on postrzegany przeze mnie bardziej obiektywnie, a tak włącza mi się w głowie co najmniej żółte światło ostrzegawcze.

      1. To nie jest reklama. Naszym zdaniem ludzie powinni mieć dostęp do informacji istotnych dla ich zdrowia. W tym artykule nie atakowany był żaden bezpośredni producent Tranu, czy oleju rybiego, a cała branża.
        essentiALA zasługuje na rozpromowanie, bo to zwyczajnie najlepsza i najzdrowsza Omega na rynku, a do tego polska.

    141. Po komentarzach widzę, że jeszcze Pan podaję link do kupienia danego produktu. Czy Panu ktoś nie zapłacił za reklamę essentiALA? To nie wygląda dobrze.

      1. Nie, nikt mi nie zapłacił. Nikt też nie musi kupować produktu essentiALA. Ważne, żeby po przeczytaniu tego artykułu ludzie dwa razy zastanowili się, zanim znowu zaufają kolorowej reklamie „tranu”.

    142. Że tran to zabobon i lobby to wiadomo, ale w czym ten olej ma być lepszy?

      1. Zasadniczo… we wszystkim. Proszę poczytać o jego składzie i właściwościach.

        Pozdrawiam

        b.

    143. Uwierzyłabym w to gdyby nie reklama produktu na końcu artykułu. Zupełnie jakby tego rybiego tranu nie można było zastąpić zimnotłoczonym olejem lnianym :/ bo niby toksyczny. Natomiast stan ryb mnie zaskoczył i na pewno więcej tranu nie kupię. Dzięki.

      1. Pani Natalio – proszę zastępować go czym tylko Pani chce. Ale świadomie.

        Życzę zdrowia

        b.

    144. Pozwolę sobie na komentarz, który zapewne zostanie obrzucony błotem, jako iż nie zamierzam podawać w nim swojego nazwiska.

      Z wykształcenia jestem doktorem nauk chemicznych. Obecnie pracuję na Uniwersytecie Warszawskim. Choć swoje badania naukowe skierowałam bardziej w stronę leków przeciwnowotworowych, to treść powyższego artykułu wyjątkowo mnie zainteresowała. Powodem tego zainteresowania jest choroba mojego dziecka i konieczność przyjmowania przez niego między innymi kwasów z grupy Omega. Ze względu na przewlekłe zatrucie rtęcią i metalami ciężkimi wszystkie podawane mu leki muszą posiadać certyfikat o ich braku lub jedynie śladowej zawartości. Niestety żaden z preparatów sprzedawanych w Polsce nie spełnia tych norm. Do chwili obecnej znałam jeden jedyny produkt, który dawał mi taką gwarancję, i który do tej pory sprowadzałam ze USA za kwotę ok 650 zł za 120ml. O produktach znanych nam pod nazwą „Tran Norweski” wiedziałam już od dawna i pozwoliłam sobie nawet na wprowadzenie jednego z nich, jako materiał badawczy na laboratorium ze studentami. „Oznaczanie metali ciężkich metodą atomowej spektrometrii absorpcyjnej (ASA)”. Materiał bardzo wdzięczny dla studentów – wysokie zawartości rtęci, kadmu, ołowiu i innych metali ciężki. Po przeczytaniu tego artykułu wzięłam na warsztat wyżej wspomniany preparat. Na dzień dzisiejszy mogę ze spokojem i czystym sumieniem napisać, że w opakowaniu, które zakupiłam nie wykryto podwyższonych ilości rtęci i metali ciężkich, a ich zawartość mieści się na poziomie błędu analitycznego (jest praktycznie zerowa). Nie mogę zaświadczyć czystości każdej butelce sprzedawanego przez firmę preparatu, a jedynie zawartości tej jednej, która stoi przede mną na biurku. Myślę, iż firma powinna postarać się o certyfikat śladowych zawartości metali ciężkich, by dać pewność co do stałej wysokiej czystości produktu.

      Mam nadzieję, że pomogłam choć w niewielkim stopniu i zdaję sobie sprawę, że wypowiedz ta ze względu na swą anonimowość nie stanowi tak naprawdę żadnego poświadczenia. Jednakże ze względu na panujące zasady, nie będę narażać własnej kariery.

      1. Szanowna Pani, bardzo dziękuję za ten komentarz! Jestem przekonany, że przez wzgląd na przeprowadzone przez Panią badania oraz chorobę dziecka, producenci z największą przyjemnością dostarczą Pani produkt jeżeli nie za darmo, to z bardzo dużym rabatem.

        Pozdrawiam

        Bartosz Bodnar

    145. Panie Bartoszu, czy, w kontekście tego o czym tu była mowa, wiadomo coś Panu na temat kapsułek z olejem z wątroby rekina grenlandzkiego – Ecomer Junior? Niestety, nie natknęłam się na nic podejrzanego, ale po tym o czym tutaj przeczytałam, wolałabym mieć pewność. Kapsułki podaje córkom.

      1. Dzisiaj pojawi się artykuł na temat tranu, czyli oleju z wątroby dorsza. Myślę, że ten z rekina można śmiało do niego porównać.

    146. Nic dzisiaj nie jest zdrowe, wolne od polityki i określonych strategii, chyba, że warzywa z własnego ogródka położonego wysoko w górach…
      Treść artykułu jest wstrząsająca. Wydaje mi się jednak, że należy podejść do tego zdroworozsądkowo. Wierzyć się nie chce, że trucie na masową skalę odbywa się za przyzwoleniem osób, które mają na to wpływ. Czy są one wolne od troski o swoich najbliższych i ich przyjaciół.
      Ponadto jak można uniknąć tego totalnego zanieczyszczenia. Ponad 7 mld ludzi codziennie chodzi do toalety, produkuje, zużywa, przetwarza.
      A omega z oleju lnianego… Czy są już długoterminowe badania skutków przyjmowania tego preparatu ? Norweskie trany przyjmuje prawie cały cywilizowany świat…
      To wszystko nie jest łatwe…

    147. Panie Bartoszu,
      Ciekawy artykuł, gratulacje! Zmusił mnie on do myślenia na temat jakości innych produktów pochodzenia rybiego. Obecnie mocno interesuje mnie dostępny na rynku rybi kolagen – w żelu, kapsułkach czy do picia. Wychwalany jest przez różnych jego producentów jako idealny specyfik do dbania i skórę i odbudowę chrząstek, ścięgien itd. Jednak w Pana artykule jest masa informacji dotyczących toksyn i metali ciężkich w rybach – nie wyobrażam sobie kłaść tego na twarz!

      W jednym fragmencie pisze Pan, iż te toksyny składowane są w tłuszczu i mięsie – czy można przez to rozumieć, że nie są one składowane w rybich skórach? To właśnie z nich pozyskuje się ten kolagen, czyli białko.

      Wspomniał Pan również, iż producenci (chcąc usunąć toksyny czy zakonserwować psujące się ryby z połowów) stosują bardzo agresywne metody obróbki mechanicznej. Z mojej dotychczasowej wiedzy wynika, iż takie działanie podczas ekstrakcji aminokwasu (kolagenu) zniszczyłoby jego aktywną strukturę – czy dotarł może Pan kiedyś do informacji jak w takim razie usuwa się toksyny z rybich skór (o ile te toksyny są tam składowane).

      Napisałam już e-mail do kilku polskich producentów, jednak im więcej odpowiedzi, tym lepiej. Szczególnie, iż Pana będzie najbardziej bezstronna.

      Pozdrawiam,
      Kamila

      1. Pani Kamilo,

        co do zasady toksyny kumulują się w tłuszczu. Jeżeli skóra zawiera tłuszcz, to należy spodziewać się tam toksyn. Zazwyczaj jednak tkanka tłuszczowa jest tkanką podskórną. Nie znam procesu produkcyjnego kolagenu z ryb. Nie wiem, z której części skóry jest pozyskiwany. Sądzę jednak, że producenci mają obowiązek odpowiedzieć rzetelnie na takie pytania i posiadać dokumenty potwierdzające ich stanowisko.

        Pozdrawiam

        b.

    148. Nie umniejszając wartości promowanego przez Pana preparatu, który zapewne jest bardzo dobrej jakości to jednak proszę pamiętać ze roślinne omega-3 czyli ALA to nie to samo co EPA i DHA omega-3. Organizm ludzki wykorzystuje głównie te drugie np do budowy błon komórkowych a ALA stanowi jedynie prekursor z którego wątroba oraz astrocyty w mózgu wytwarza EPA i DHA. Proces konwersji nie jest jednak zbyt wydajny, jedynie 5-20 % dostarczonego w diecie ALA jest wstanie być przekształcone w EPA i DHA. Jeśli zatem przyjąć, że człowiek powinien spożywać min 1 g EPA + DHA dziennie to ilość, ALA, która powinien przyjąć to min 4 g.

      Co do procesu produkcji olejów rybich to być może wygląda to mało atrakcyjnie dla konsumenta ale tak generalnie wyglądają procesy przetwórcze w przemyśle spożywczym.
      To tak jak z parówkami, produkcja masy mięsnej z MOM wygląda koszmarnie ale i tak wszyscy się zajadają pysznymi paróweczkami 🙂

      1. Ma Pan 100% racji i dlatego właśnie dzienna porcja monoestrów kwasu Omega, to tylko jedna mała łyżeczka od herbaty – 4ml (2g.) To jest esencja, a więc koncentrat, stąd mniejsza o połowę ilość od tej, którą Pan podał.
        Z tych 4ml monoestrów ALA organizm przerabia dokładnie tyle EPA i DHA, ile potrzebuje. A że proces ten trwa, to właściwy poziom Omega-3 utrzymuje się w organizmie przez 24h, a nie przez 3h, jak w przypadku tranu.

    149. W uprawie zbóż lub tego typu roślin, też stosuje się pestycydy, także dlaczego Omega 3 z oleju lnianego miałoby być lepsze od tych z ryb?

      1. Stąd czysty olej lniany potrafi być niebezpieczny, ale estry oleju lnianego już nie.

    150. Essentiale łykam rano od dwóch lat . W tym czasie dwa tygodniowe niegroźne przeziebienia to raczej dobry wynik. Polecam

    Leave a reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    More in:Biznes