CzłowiekŻycie

Witamy w nowej epoce

Concept of career and freedom with a bright open door

Lubimy przyporządkowywać, nazywać, szufladkować. Daje nam to poczucie ładu. Pozwala precyzyjniej komunikować się. Dzielimy historię na epoki, okresy, panowania. Robimy to najczęściej z perspektywy minionego czasu. Rzadko zastanawiamy się, że to „tu i teraz” to historia, którą tworzymy i następne pokolenia ocenią nas jak wykorzystaliśmy nasz czas.

Przeciętny niewolnik rzymski nie zastanawiał się w jakiej epoce żyje. Podobnie jak gość rozkładający parawan na plaży o szóstej rano o tym nie myśli – wiadomo, jest na urlopie.

Mnie jednak czasem nachodzą takie myśli. Śledzę wydarzenia na świecie i doszukuję się w nich symptomów nowej epoki historycznej. Z tej obserwacji wyłania mi się pewien obraz. Widzę, że jesteśmy u jej progu choć obraz utopiony jest we mgle, a raczej w smogu.

Oczywiście, to nie rodzaj bramy jak w lunaparku, gdzie kupujemy bilet i wchodzimy zabawić się na całego. To też nie specjalny dzień, jak sylwester, kiedy otwieramy butelki z szampanem i dostajemy sms z hasłem Witaj w Nowym Roku!

To raczej proces pełen wydarzeń, które najczęściej nie są przyjemne. Codziennie witają nas newsy o liczbie imigrantów przekraczających granice, sankcjach, zestrzelonych samolotach pasażerskich, krachach gospodarczych czy huraganach.

Dawka informacji jaką otrzymujemy i przetwarzamy jest przytłaczająca. Podobno, dziś człowiek przyswaja w ciągu jednego dnia tyle informacji ile 100 lat temu przyswajał przez całe życie. Wzrost liczby przyswajanych informacji jest wprost proporcjonalny do zawężenia horyzontu zdarzeń. Czyli im więcej wiemy o danej chwili, tym krótszy rozdział czasowy pamiętamy. Kto więc się zastanawia nad tym co będzie za 50 lat? Jakoś to przecież będzie…

Wszystko przyśpiesza, skróceniu ulega czas trwania epok. W przybliżeniu, następująca trwa cztery razy krócej w stosunku do poprzedniej. Ciekawe jest to, że stara epoka kończy się najczęściej zamieszaniem, tragediami, a nowa zaczyna wynalazkiem służącym rozwojowi ludzkości.

W 1914, pożegnaliśmy I wojną światową epokę nowożytną i przywitaliśmy współczesność wynalazkiem radia (1907). Niestety, nie ma spokojnego kontinuum rozwojowego. Przed każdą zmianą pojawiają się problemy. Tak jest zawsze.

O ile przyjemniej byłoby słyszeć o nowej eksplozji pomysłów, np. w dziedzinie energetyki, niż o eksplozji na targowisku pełnym ludzi.  Nie wyciągamy wniosków i zamiast gładko rozprawić się z przeciwnościami, brniemy w nie jak mucha w mazut.

Patrząc na historię ludzkości pojawia się w niej sinusoida wzlotów i upadków z ogólną tendencją wzrostową. Budujemy i pozwalamy niszczyć, aby na zgliszczach wybudować coś lepszego, większego…

Symptomów końca epoki jest wiele: dewastacja środowiska, przeludnienie, sytuacja ekonomiczna, wzrost napięć społecznych. Wszystkie z tych aspektów łączą się z pozostałymi. Wiemy o nich, widzimy je, i nic… Musi coś jebnąć, abyśmy się otrząsnęli z tej brei głupoty, wzbili się na wyżyny intelektu i zobaczyli nowy horyzont. Jak dokładnie będzie wyglądał ostatni etap, można się tylko domyślać, choć patrząc na historię nie jest to zbyt trudne. Zastanawiam się czy ci, którzy mają bezpośredni wpływ na to, co się dzieje też miewają takie przemyślenia, czy może jednak mają to gdzieś? A jeśli mają takie przemyślenia, to czy coś z tym robią, czy specjalnie obierają kurs na górę głupoty?

A może to każdy z nas, pośrednio ma na to największy wpływ? Nie wiem.

Wiem natomiast, że starożytność, epoka która dała nam wynalazek pisma, dała też wynalazek pieniądza. I dziś legitymizujemy władze wybierane niby w demokracjach, które zamiast reprezentować naród wspierają ekonomiczne dyktatury korporacyjne. Te dyktatury nie mają narodów, historii, języka, kultury. Mają zysk i to on pcha nas w tę breję.

Nie wiem od czego zacznie się nowa epoka. Może już się zaczęła, a stara jeszcze płonie. Granice bywają płynne i często zachodzą na siebie. Doświadczenie pokazuje, że początek dawała rewolucja związana z przekazem informacji: pismo, uniwersytety, druk, radio.

Mamy już internet i tak naprawdę dzięki niemu możemy znaleźć pewne informacje, których na próżno szukać w innych mediach. Może to już jest nowa epoka…?

Ocenią to pewnie kolejne pokolenia. Ja natomiast jeszcze nie dostałem sms’a z hasłem „Witamy w Nowej Epoce”, za to czuje coraz bardziej, benzynę i proch…

What's your reaction?

Excited
0
Happy
0
In Love
0
Not Sure
0
Silly
0
Bulgar
Wzrost: Wyższy niż szerszy. Waga: Słuszna Oczy: Bystre Znaki szczególne: liczne blizny po upadkach i wzlotach. Notorycznie oskarżany o posiadanie własnych opinii. Miłośnik serca i rozumu. Od 4 lat w stanie wskazującym na przetrwanie gatunku.

    You may also like

    1 Comment

    1. Benzyna i proch… Przeraża mnie ta wizja, z każdym dniem bardziej. Mam małe dzieci. Może nie maleńkie, ale wciąż małe. Boję się. Napawa mnie lękiem fakt, że może im się coś stać. Myśl, że nie będzie im dane założyć własnych rodzin, odbiera mi zmysły. Być może demonizuję, ale patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, spodziewam się wszystkiego-kolejnej wojny światowej, polskiego odpowiednika głodu w Leningradzie i cholera wie czego jeszcze… Może gdybym była obrzydliwie bogata, to udałoby nam się gdzieś uciec. Gdzieś… Tylko gdzie? Skoro zagłada ma sięgnąć każdego zakątka świata, to raczej nie będzie się gdzie schronić. Z resztą czy można przekupić śmierć? Oczywiście nie jestem skrajną pesymistką i nie spodziewam się armagedonu już jutro, ale optymistką też już nie jestem… Życzyłabym sobie doczekać wnucząt, może prawnucząt. Tego samego życzyłabym swoim dzieciom i ich dzieciom. Ale czy ten świat jest w stanie zagwarantować nam, że za 10 lat nadal będziemy mieć względny pokój na świecie? Piszę względny, bo przecież wojny już trwają. Już od dawna czuć benzynę i proch…

    Leave a reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    More in:Człowiek

    Człowiek

    Zjedz psa!

    Ogłuszenie nie wystarczyło. Świadomość nie uleciała. Silny ból w okolicy kostek zadziałał otrzeźwiająco. Później szarpnięcie. ...