AktualnościPolitykaŻycie

Polaku, jesteś zerem!

Independence: the hand, fist in chains and the flag of Poland

Już teraz gówno możesz i chuja masz do powiedzenia. Uczestniczysz w pozornie demokratycznych wyborach, choć wcześniej całymi miesiącami sterowano tobą jak autkiem na radio, które na koniec ma trafić do jedynie słusznej mety. Wybrałeś tak, jak miałeś wybrać.

Później, już z całkiem związanymi rękoma patrzysz tylko przez ramię, jak „demokratycznie” wybrana władza rucha cię na wszelkie sposoby – począwszy od podatków, przez wolność sumienia i wypowiedzi, a na Twojej wolności i bezpieczeństwie skończywszy.

Mieliśmy władzę złodziei. No to ją wymieniliśmy na władzę paranoików-dyktatorów. I ja nawet byłbym za dyktaturą, o ile dyktator nie byłby paranoikiem…

Nad tą naszą niby władzą mamy władzę europejską. A nad władzą europejską jest władza światowej finansjery.

No i każdej tej władzy po kolei zależy na tym, żebyś był zerem. Żebyś nic nie mógł. Żebyś był bezradny i bezbronny. Bezwolny i głupi.

Władza mówi ci, co możesz pić, a co palić. Co wciągać, a co wlać do baku swojego auta. Fajki możesz kupić, bo władza ma z tego pieniądze. Ale jeżeli fajki zrobisz i sprzedasz, to jesteś członkiem zorganizowanej grupy przestępczej i idziesz pierdzieć w pasiaki.

Marihuana leczy – są na to tysiące badań. Ale chuj to kogo obchodzi – niech dzieciaki konają w konwulsjach, jeżeli władza na tym ziele nie zarabia.

Kupiłeś olej rzepakowy w Biedronce? Jest git, o ile smażysz na nim schabowe. Ale jeżeli wlejesz go do baku swojego starego diesla (tak, na oleju rzepakowym diesel normalnie pojedzie!!) jesteś przestępcą  – sprawa karno-skarbowa i spore problemy za „produkcję paliwa” i brak odprowadzenia akcyzy i opłat paliwowych.

Ktoś uprawia seks na scenie teatru – minister kultury żąda zdjęcia przedstawienia! Władza wie lepiej, jaką sztukę ma przyswajać obywatel. Cenzura? Skąd!! To troska o wychowanie w moralności.

No i bezpieczeństwo… Władza ma monopol na argument siły. I nikogo nie obchodzi, czy bronisz życia swojego, czy swoich bliskich. Masz nie bronić, bo zostaniesz przestępcą! Bronić może władza.

Dowód? Proszę!

Trenujesz od lat sztuki walki? Według władzy i „prawa” jesteś bronią! Użyjesz swoich umiejętności? Idziesz siedzieć. Nie ważne, jakie były motywy.

Grasz w baseball? Obyś miał na to kwity, bo jakiś debil wpisał do Ustawy o broni i amunicji z 1990 roku zakaz posiadania kija imitującego kij baseballowy. Jak rozumiem oryginał jest legalny…

Posiadanie broni palnej? Kwestia praktycznie niemożliwa, choć kiedyś, w wolnej Polsce każdy miał prawo do jej posiadania. No więc nie ma szans. Broń w praktyce mają jedynie nie umiejący się nią posługiwać policjanci oraz umiejący się nią posługiwać bandyci. Oni nikogo nie pytają o pozwolenie. Ty jesteś zerem, więc nie masz.

Prawo do obrony życia swojego i życia bliskich jest jednym z podstawowych praw podmiotowych człowieka. W założeniu jest święte i niezbywalne.

Przez całe wieki niewinnym był ten, kto w obronie własnego życia zabił napastnika.

Człowiek w drodze ewolucji wraz z powiększającym się mózgiem „stracił kły i pazury”, więc by zdominować świat musiał nie tylko myśleć, ale i stworzyć broń, która dałaby mu szansę wygrywać z lwami, tygrysami i niedźwiedziami.

Broń była w posiadaniu człowieka od zawsze. Bo nawet wtedy, gdy jako gatunek wyszliśmy już z przysłowiowej dżungli, wciąż trzeba było bronić się przed najgorszym z drapieżników – przed drugim człowiekiem.

Broń wyrównuje szanse. Nie każdy ma dwa metry i 20 lat doświadczenia w walkach w klatce. Nie każdy umie posługiwać się nożem. Poza tym napastników może być kilku, a wówczas bez broni szanse spadają niemal do zera. No i napastnik przecież też może mieć broń. Wówczas bez broni w ręku nie mamy już żadnych szans.

Broń jest narzędziem. Takim samym, jak kawał gałęzi. Jak młotek. Jak samochód. Tylko skuteczniejszym. To nie broń zabija, tylko człowiek. Tak jak może zabić gałęzią, młotkiem, czy samochodem. Ten ostatni jest „sprawcą” niemal 3500 zgonów każdego roku w Polsce. Nikt jednak nie zabrania posiadania auta.

judge’s gavel and handgun with handcuffs on white background

Tematy są zatem dwa – prawo do posiadania broni i prawo do jej użycia. 

Komisja Europejska zaproponowała w zeszłą środę zaostrzenie przepisów dotyczących broni palnej, w tym zakaz nabywania niektórych rodzajów broni samopowtarzalnej przez osoby prywatne. Przyspieszenie prac nad tym projektem to reakcja na zamachy w Paryżu z 13 listopada. (!!!)

Orędownikiem takich zmian jest Elżbieta Bieńkowska – komisarz UE ds. rynku wewnętrznego.

Żebyśmy to mogli lepiej zrozumieć – terroryści strzelają do ludzi z kałachów, w odpowiedzi na co zwykłym obywatelom należy odebrać pistolety, które w takiej sytuacji mogłyby zostać użyte do obrony, czyli wyeliminowania sprawcy!!! 

To tak, jakby w odpowiedzi na rosnącą liczbę napadów na bank zabrać wszystkim ludziom pieniądze! No bo jak nie będzie pieniędzy, to nie będzie co kraść…

Żródło zdjęcia: https://archive.4plebs.org/pol/thread/44293432/

Historia zna już takie postawienie sprawy. Historia zna również ciąg dalszy takiej polityki.

Jednym z największych zwolenników ścisłej kontroli państwa nad obrotem bronią palną był Adolf Hitler, który już w 1928 r. wspierał uchwalenie przez Reichstag ustawy o broni palnej i amunicji. Nowe prawo Republiki Weimerskiej stanowiło, że pozwolenie na broń wydawane będzie jedynie osobom o nienagannej opinii i szanowanym przez społeczeństwo. W 1931 r. premier Włoch Benito Mussolini narzucił parlamentowi ustawę zakazującą posiadania broni przez cywilów, by przywrócić porządek społeczny i wyeliminować „tak zwany wywrotowy element”.

18 marca 1938 r. Hitler, już jako wódz Rzeszy Niemieckiej, wzorując się na włoskich rozwiązaniach swojego przyjaciela Mussoliniego, podpisał niemieckie prawo o broni ograniczające prywatne posiadanie jakiegokolwiek rodzaju broni miotającej. Dla Hitlera ustawa była momentem wielkiego triumfu. – Ten rok przejdzie do historii. Pierwszy raz w cywilizowanym kraju istnieje pełna rejestracja broni. Nasze ulice będą bezpieczniejsze, a nasza policja bardziej sprawna. W przyszłości cały świat będzie nas naśladował – mówił wówczas Führer. (uwazamrze.pl)

Również Stalin zabronił posiadania broni wszystkim obywatelom, poza członkom swych opresyjnych służb.

Obecne przepisy, te działające już w UE, jaki i ich kolejne zaostrzenia są więc wzorowane na modelu bolszewickim, faszystowskim i nazistowskim. Wszystkie te systemy miały charakter totalitarny, a ich podstawową cechą wspólną była totalna degradacja znaczenia jednostki przy jednoczesnej wszechwładzy państwa.

Obywatel rozbrojony, to obywatel bezbronny. Naród pozbawiony dostępu do broni ma takie same szanse z opresyjnym państwem, jak ten cywil na zdjęciu stojący przed czołgiem na placu Tian’anmen w 1989 roku. Obywatel taki jest zerem. I tak ma pozostać!

Zawsze, gdy podnoszona jest publicznie kwestia swobodnego dostępu do broni, przeciwnicy, organizacje lewicowe, feministki i inni kosmici podnoszą głos, że więcej broni, to większe niebezpieczeństwo, większa przestępczość i więcej ofiar.

A man with a black mask is breaking into a home and the focus is in his eye. Use it for a security or danger concept.

Jednak, jak pokazują badania z całego świata, jest dokładnie i absolutnie odwrotnie!

Zgodnie z danymi Bureau of Justice Statistics (odpowiednika polskiego GUS-u) największy wzrost przestępstw w USA z użyciem broni palnej wystąpił w latach 1992–2000, za rządów Billa Clintona, przeciwnika wolnego dostępu do broni palnej. W 1993 r. w USA popełniono 14 tys. przestępstw z użyciem pistoletu, strzelby lub broni automatycznej, mimo że był to okres, w którym pod naciskiem rządu federalnego większość stanów uchwaliła duże ograniczenia w sprzedaży pistoletów i broni automatycznej. Dopiero w 2001 r., kiedy pod rządami George’a W. Busha nastąpił powrót do swobodnego obrotu bronią, liczba przestępstw spadła o 30 proc., do 8 tys. rocznie.

Niektóre miasta i hrabstwa USA wprowadziły wręcz obowiązek posiadania broni palnej w domu, wzorując się na władzach niewielkiego miasteczka Kennesaw w Georgii, które w 1982 r. uchwaliło obowiązek posiadania broni wraz z amunicją przez każdego właściciela domu. Decyzja ta, pierwotnie wyśmiana przez media, jest dzisiaj stawiana za wzorcową. Przed wprowadzeniem obowiązku Kennesaw zamieszkiwało 5242 mieszkańców, a poziom przestępczości był o 10 proc. wyższy niż średnia krajowa. W ciągu dwóch dekad populacja miasteczka wzrosła ponad czterokrotnie, a poziom przestępczości spadł o ponad 53 proc. Dzisiaj Kennesaw to miejsce wzorcowo bezpieczne.

Zwolennicy swobodnego dostępu do broni wskazują też na wyniki innego miasta – Morton Grave w stanie Illinois, którego ratusz wydał bezwzględny zakaz posiadania broni wszystkim cywilom. Tylko w 2005 r. przestępczość w tym mieście wzrosła o 15,7 proc. przy jednoczesnym niewielkim spadku populacji. Każdy lokalny bandzior wiedział, że praworządni obywatele oddali broń na miejscowy komisariat.

Stany Zjednoczone zajmują pierwsze miejsce w statystykach dotyczących posiadania broni palnej w rękach prywatnych. 89 na 100 Amerykanów posiada jakiś rodzaj broni palnej, od karabinów maszynowych po niewielkie rewolwery. Dla porównania – w Walii i Anglii na 100 mieszkańców tylko sześciu posiada legalnie jakiś rodzaj pistoletu. I chociaż w Ameryce 15-krotnie więcej ludzi ma dostęp do broni palnej, to na 1 mln Amerykanów statystycznie przypada tylko 2,8 raza więcej ofiar morderstw od tego rodzaju środku przymusu niż w Walii i Anglii. Przykład europejski dowodzi, że ścisłe ograniczenia rynku broni najbardziej sprzyja zorganizowanej przestępczości, która zawsze ma dostęp do wszelkiego rodzaju uzbrojenia. (uwazamrze.pl)

Portrait of a woman lying on the bed with gun

Polska ma najniższy w Europie współczynnik liczby sztuk broni przypadającej na 100 mieszkańców. Wynosi on zaledwie 1,3 sztuki. W Serbii na 100 mieszkańców przypada 58,2 sztuki broni!

W obydwu tych krajach liczba morderstw na 100.000 mieszkańców wynosi dokładnie tyle samo, czyli 1,2!!

W Szwajcarii na 100 mieszkańców broni jest 45,7 sztuk. Zabójstwa? 1,07, czyli jeszcze mniej.

W Szwecji broni na 100 mieszkańców jest 31,6 sztuk. Zabójstw 0,7(!!!) na 100.000 obywateli!!

Niemcy to 30.3 sztuki broni i 0,8 zabójstw.

Liczba sztuk posiadanej broni w społeczeństwie nie tylko nie podnosi przestępczości, ale najczęściej w znaczący sposób ją obniża!

Bandyta w Polsce nie tylko wchodzi do naszego domu, jak do siebie.  Wie doskonale, że nie mamy czym się obronić, ale wie też, że nie będziemy się bronić w obawie przed konsekwencjami.

Dla takiego bandyty jesteśmy zerem!

I tu dochodzimy do punktu drugiego, czyli „prawa”…

Art. 25 Kodeksu karnego

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. 

§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

To tyle, w kwestii teorii. W praktyce jeżeli się obronisz, masz przesrane. Jeżeli użyjesz narzędzia bardziej dosadnego, niż napastnik, masz przesrane. Jeżeli on miał mniejszy nóż, niż ten Twój do sushi, który chwyciłeś w ostatniej chwili szykując kolację, by chronić siebie i swoich bliskich we własnym domu – idziesz siedzieć. Na długo.

A tak w ogóle kto pisał to prawo? „Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu„?!!

Nawet dzieciak w piaskownicy wie, że jak się jest atakowanym plastikowymi grabkami w twarzoczaszkę, to wywołuje to strach i wzburzenie i człowieka może ponieść w tych emocjach, człowiek może się wkurwić i w obronie może jebnąć napastnika wiaderkiem, lub łopatką!

I w takich sytuacjach wina zawsze była tego, kto zaczął!

No, ale dobra. Ktoś to „prawo” napisał i ok. Tylko, że póżniej ktoś bazując na tym prawie orzeka o winie.

No i taki ktoś, kto nie nie skończył żadnych „studiów moralnych”, a jedynie prawne, wydaje wyrok. Ktoś, kto nie zna życia, bo nie miał kiedy go zaznać. Kazali mu się nauczyć pięciuset książek o prawie na pamięć, więc zamiast trzymać za tyłki koleżanki na baletach wieczorami, jak inni studenci, ten ktoś czytał. Zamiast dać czasem komuś po ryju, kiedy trzeba było i zamiast doświadczyć na sobie, jak to jest dostać w pysk od silniejszego i poczuć wstyd zmieszany z bezsilnością, on czytał.

No więc taki życiowy inwalida, który życie zna z książek, siedząc z nieznośnym grymasem na swych hemoroidach w śmiesznym tanim kitlu i ze złotopodobnym kajdanem na piersi wydaje wyrok, w którym stwierdza, że obrona konieczna została jednak przekroczona, bo napastnik nie przeżył uderzenia dębowym taboretem podczas ataku nożem.

Ten, tak zwany niezawisły sędzia stwierdza, że ofiara broniąc się przed recydywistą działała z premedytacją i wyrachowaniem, a nie powodowana strachem i przerażeniem. Że zamiast zadzwonić po organa, targnęła się na życie człowieka, który przecież miał trudne dzieciństwo, a życie to przecież najwyższa wartość! On, siedząc na dupie w sali sądowej i życie znając jedynie z książek i akt wie lepiej, jak bardzo boi się ofiara napaści, gwałtu czy rozboju.

8 lat więzienia za zabójstwo przy przekroczeniu granic obrony koniecznej. Oświadczył człowiek, który nie musiał się nigdy bronić, bo nie uczestniczył w życiu. Człowiek, który teraz nie musi się bronić, bo chroni go immunitet i cała reszta opresyjnych służb. Zdał egzamin upoważniający go do decydowania o życiu i śmierci innych. Więc decyduje.

Opisana sytuacja jest przykładem absurdów, jakich nasz wymiar, tak zwanej sprawiedliwości, zna setki.

Paweł Bachmat w pracy Instytucja obrony koniecznej w praktyce prokuratorskiej i sądowej przygotowanej dla Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości przebadał 109 spraw karnych zakończonych prawomocnym wyrokiem. Spośród tych spraw, w 61 sprawach oskarżeni zostali uznani winnymi popełnienia przestępstwa w warunkach przekroczenia granic obrony (art. 25 § 2 k.k.)

„W badanych przypadkach na etapie postępowania przygotowawczego w 95,1 % przypadków osobie działającej w ramach obrony koniecznej stawiano zarzut popełnienia przestępstwa, bez jakiegokolwiek odniesienia do obrony koniecznej. W 4,9 % przypadków osobie działającej w obronie koniecznej stawiano zarzut popełnienia przestępstwa z przekroczeniem granic obrony koniecznej. Wszystkie sprawy zakończyły się złożeniem aktu oskarżenia, a w nich w 86,4 % przypadków, wobec osoby broniącej się, pozostał zarzut popełnienia przestępstwa bez związku z obroną konieczną. W pozostałych przypadkach akt oskarżenia uwzględniał obronę konieczną w tym zakresie, że formułowano zarzut popełnienia przestępstwa z przekroczeniem zasad obrony koniecznej”  pisze Andrzej Turczyn na swojej stronie opisującej wspomniane badanie.

Czyli innymi słowy – prokuratura na dzień dobry KAŻDEGO broniącego się uznała z góry winnym, a sąd podzielił tę opinię w ponad połowie przypadków.

Bronisz się? Masz przesrane!! Nie… lepiej… – w tym kraju masz przejebane! W starciu wymiarem „sprawiedliwości” – jesteś zerem!

Daj się lepiej pobić i pozwól zgwałcić swoją żonę, bo w Polsce lepiej dostać wyrok za sutenerstwo niż za przekroczenie granic obrony koniecznej!

CHINA. Beijing. Tiananmen Square. ‚the tank man’ 4th June 1989.

Podsumowanie.

Polacy są bezbronni. Zarówno w stosunku do władzy lokalnej, krajowej, jak i europejskiej i światowej. Robią z nami co chcą, bo nie stawiamy oporu. Nie zbrojnego, bo tego potrzebna byłaby broń. Nie stawiamy nawet oporu społecznego. Jesteśmy zerem. I tak ma zostać.

Władza nie musi się słuchać ludu, gdy ten jest bezbronny, więc władza robi wszystko, żeby naród rozbroić.

Bandyci będą mieli dostęp do broni zawsze. Przestępstw nie dokonuje się z użyciem zarejestrowanej na siebie broni, a właśnie tej nielegalnej. Przestępcy są jednak władzy potrzebni, bo legitymizują istnienie aparatu nacisku. Im więcej przestępców, tym lepiej można uzbroić służby, tym łatwiej rozbroić naród i tym prościej ograniczyć swobody obywatelskie.

Paradoksalnie – im więcej przestępstw, tym władza czuje się bezpieczniej, bo bez niej rozbrojone społeczeństwo samo się nie obroni.

Marzy mi się świat, w którym będę prawdziwym suwerenem. Nie takim na niby, jak teraz, ale takim naprawdę! Gdzie będę mógł decydować o swoim życiu, również w kwestii jego obrony.

Gdzie za tę obronę, niezależnie od konsekwencji dla agresora, ja nie poniosę żadnych konsekwencji. Moja przestrzeń, mój dom, moje zdrowie, moja rodzina, mój świat – to jest święte i mam prawo do obrony moich świętości w każdy możliwy sposób.

Marzy mi się świat, w którym broń będzie jedynie przedmiotem… którym przecież w praktyce jest. Świat, w którym możliwość jej posiadania będę miał ja i moi bliscy, a nie tylko bandyci i władza.

Świat, w którym bandyta wychodząc do „pracy” będzie zawsze liczył się ze śmiercią poniesioną z rąk zwykłego obywatela.

Doświadczenia innych krajów pokazują jasno, że taki stan rzeczy podnosi bezpieczeństwo i że dzięki powszechnemu dostępowi do broni spada przestępczość. Nie pozwólmy więc sobie wmówić, że kolejne ograniczenie naszej wolności jest dla naszego dobra!

Politycy, to nasi pracownicy. Mają słuchać swojego pracodawcy, czyli narodu. Nauczmy się w końcu wydawać polecenia podwładnym, bo inaczej nigdy nie przestaniemy być zerem!

Źródła / bibliografia:

What's your reaction?

Excited
0
Happy
0
In Love
0
Not Sure
0
Silly
0
Alex R.
Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

    You may also like

    44 Comments

    1. Nie jestem przekonany co do całkowitego i swobodnego dostępu do broni dla wszystkich obywateli. Taki człowiek musiałby najpierw spełnić parę warunków, na przykład: brak przeciwwskazań psychologicznych czy niekaralność za przestępstwa umyślne w szczególności, rozboje, pobicia czy chuligaństwo stadionowe. Miałbym jeszcze obiekcje co do możliwości noszenia takiej broni przy sobie, na ulicy. Ale trzymanie jej w domu, do obrony tzw. miru domowego, jak najbardziej. Wtedy każdy złodziej czy gwałciciel zastanowił by się 3 razy mając świadomość, że w mieszkaniu do którego ma zamiar wejść może się znajdować broń którą domownicy będą mieli prawo się bronić. A i w razie nie daj Bóg jakiejś wojny posiadanie takiego Beryla czy M-4 mogłoby się okazać przydatne albo wręcz pożądane. Wszak czasy mamy niepewne. Powinno to być jeszcze obwarowane koniecznością należytego zabezpieczenia takiej broni chociażby przed dostępem do niej osób nieuprawnionych w szczególności dzieci.

      1. Czyli, że ktoś mniej sprawny umysłowo nie zasługuje na prawo obrony. Kogoś takiego można napaść, zgwałcić, zamordować itp. Po drugie to zawsze w ten sposób będzie można kogokolwiek pozbawić możliwości obrony – odrobina logiki…
        Kolejna sprawa to mam trzymać broń w sejfie i nie móc z nią nigdzie chodzić, czyli można kogoś na ulicy napaść i obrabować, zgwałcić itp., bo wiem, że potencjalna ofiara nie ma przy sobie niczego, czym mogłaby się obronić.
        Wolność to nie kolejne regulacje i decydowanie o tym komu dać, a komu nie dawać – tak jest właśnie dzisiaj…

      2. Prawda, jak sądzę, leży gdzieś po środku. Powinniśmy mieć prawo do bronienia siebie i swoich bliskich każdym możliwym dostępnym środkiem. Napastnik z nożem przestaje być człowiekiem w chwili kiedy chwyci za nóż i zaatakuje – staje się zagrożeniem. Należy go wyeliminować nie zważając na jego zdrowie i życie. Można na przykład upierdolić mu głowę siekierą lub odstrzelić strzelbą – takie jest moje zdanie. Moje obiekcje budzi powszechne prawo do posiadania broni, takie jakie mamy w USA. Broń może tam kupić klinicznie leczony paranoik, osoba karana za przestępstwa z użyciem przemocy, nawet ludzie na liście podejrzanych o terroryzm. Sorry, ale to się musi kończyć źle. Jeżeli masz w papierach gwałt, ćpanie krokodyla, czy manię prześladowczą – weź sobie wystrugaj procę. Wiem, że procesy sprawdzające pewnie byłyby w wykonaniu naszych prawodawców bardziej pokręcone niż niemiecka pornografia, ale życzyłbym sobie żeby przynajmniej tym najgorszym pojebom nie sprzedawać ganów. Nie potrzebujemy też broni maszynowej, karabinów szturmowych, miotaczy ognia, wyrzutni rakiet itd… Nie zrozumcie mnie źle, sam chętnie przygarnąłbym glocka z tłumikiem i latarką taktyczną, mossberga i karabin wyborowy… Ale ch** mi to da jeżeli patole kupią sobie UZI i postanowią odwiedzić szkołę podstawową kiedy ja siedzę w pracy ? Poza tym, nie słyszałem jeszcze o zamachu udaremnionym przez cywili z bronią. Czy to medialna zmowa, czy tez może takie rzeczy nie zdarzają się ? Zamachów w uzbrojonych po zęby stanach pod dostatkiem, a gdzie ci cholerni bohaterowie ?

      3. Panie bezczelny redaktorze, przede wszystkim literówki, stylistyka, interpunkcja a potem zabierać się za filozofowanie. Ale do meritum.
        Polska to nie jest kraj na powszechny dostęp do broni. Bałbym się wyjść na ulicę (nawet z Glockiem w kieszeni) wiedząc, że byle pijana łachudra może wyciągnąć i strzelić dla zabawy. Lawinowy wzrost zgonów i ran postrzałowych na dyskotekach, ulicach (kiedy jeden zajechał drogę drugiemu i ten się obraził) w domach podczas kłótni małżeńskich, w melinach pijackich i tak w nieskończoność można wyliczać – to tylko jeden efekt powszechnego posiadania broni. Innym byłyby tragedie typu „dzidziuś strzelił do siostrzyczki, jak tatuś się kąpał” – i tu też można wyliczać. Tylko niech mi pan tu nie wyjeżdża z argumentem, że nożem też można zabić. Tak, ale nożem nie zabija się tak łatwo. Naciśnięcie spustu jest nieodwracalne, ta kula się nie zatrzyma i nie skręci. I niech mi się Pan nie waży porównywać Polaków do Szwajcarów, czy Skandynawów! Polacy to hołota, ćwierćmózgi, kmioty! To nie jest społeczeństwo obywatelskie. Nigdy nie było nim i nigdy nim nie będzie. To stado baranów – meeeeeee. Tak chce kler i tak chce władza. I z tym Pan nie wygra, niech się Pan pogodzi z faktami. Chce się Pan bronić? Dam Panu radę. Ja kupiłem sobie tzw. baton – taka teleskopowa pałeczka z utwardzanej stali. Noszę ją w tylnej kieszeni jeansów podczas wieczornych spacerów z psem. Ta pałeczka załatwia mi wszystko koncertowo. Każde uderzenie gdziekolwiek w obrębie ciała człowieka gwarantuje złamanie w tym miejscu każdej kości. Nie potrzeba mi broni palnej. A Panu tak bardzo potrzeba? Chce się Pan bawić w western, kto pierwszy wyciągnie w samo południe? Niech Pan zatem jedzie do Ameryki, tam będzie Pan mógł nosić. Ja już tam byłem 23 lata i wróciłem tutaj, do mojego kraju, gdzie nikt nie nosi i gdzie czuję się znacznie bezpieczniej i gdzie śpię spokojnie.

        1. Skoro twierdzisz, że broni nie potrzebujesz to nikt ci nie każe jej nabywać. Natomiast nie życzę sobie żebyś np mi narzucał czy mam do takiego zakupu prawo czy nie. To, że ty czujesz się w 100% bezpieczny z teleskopem to nie znaczy, że każdy tak ma (swoją drogą ciekawe jak twój teleskop pomoże na kulę…życzę żebyś nigdy nie musiał tego sprawdzać).

        2. 23 lata na zmywaku w Chicago? To faktycznie może zostawić trwały ślad na psychice. Wrócił Pan do tego stada baranów meeee, ćwierćmózgów, kmiotów, hołoty ? Jak rozumiem ciągnie swój do swego.

        3. Jedyne sensowne zarzuty to chyba te odnośnie literówek, których sam się nie dopatrzyłem, gdyż ludzki mózg nie „czyta” wyrazy litera po literze, tylko wykorzystuje pierwsze i ostatnie litery oraz kontekst. Jednak tego Pana to nie dotyczy. Ja osobiście mam kilka zastrzeżeń odnośnie pańskiego wywodu. Po pierwsze od kiedy nóż jest mniej skuteczny w uśmiercaniu od krótkiej broni palnej? Tak się składa że w obu przypadkach najczęstszą przyczyną śmierci od ataków tych dwóch broni jest znaczna utrata krwi. Broń krótka wyposażona w standardową amunicję często nie jest w stanie przestrzelić człowieka na wylot. W takim wypadku pocisk tamuje utratę krwi i zwiększa szanse przeżycia, w przypadku noża mamy otwartą ranę, z której krew leje się strumieniami. Po drugie chciałbym zobaczyć jak Pan łamię kość udową bądź ramieniową chłopa 120 kg żywej wagi w grubym dresie tym swoim batonem, życzę szczęścia. Argument o potencjalnym używaniu broni w awanturze domowej jest już naprawdę żenujący. W takim przypadku użycie jakiejkolwiek formy napaści fizycznej połączone jest z impulsem i nagłym przypływem złości, dlatego najczęściej jest to pięść, patelnia czy właśnie nóż. Już to widzę jak ktoś w trakcie kłótni nagle biegnie po pistolet, a następnie zabija drugą osobę u siebie w domu.
          Na koniec krótka prośba, niech Pan wraca do tych Stanów albo wyjedzie do tych niesamowicie rozwiniętych krajów i umożliwi nam kmiotom i ćwierćmózgom życie z dala od pańskiego pierdolenia…
          Z wyrazami braku szacunku
          Pozdrawiam.

    2. Popieram w całej rozciągłości Twoje przemyślenia. Dodam tylko, że to państwo, które tak bardzo „dba” o nasze bezpieczeństwo wie, co robi. Większego bowiem jak ONO rozbojowca nie znam. Więc ma prawo obawiać się, że w końcu maluczkim nerwy puścić mogą. I cykorię „sieje” do tego stopnia, że emerytowanych, a do tego czasu zawodowych więzienników, pograniczników, wojskowych, policjantów i innych przez całe życie „militarystów”, którzy z bronią w pracy się nie rozstawali, pozbawiają jej bezpowrotnie. Bo np. „pies”, który 30 lat przez 25 h/dobę miał pistolet w zasięgu ręki, mógłby sobie – czy nie daj Boże jakiemuś bandziorowi – kuku czy inne ziazia zrobić. Stwierdzam więc, że DOBRZE GADASZ!!!!!

      1. Docent? Był kiedyś taki kawał: znasz bajkę o docencie? Te kurwy oskubały go do centa…
        Masz czelność pisać o czyimś życiu niczego o nim nie wiedząc? Masz czelność głośno zgadywać, czy kwestionować, powody życiowych decyzji kogoś, o kim nie masz zielonego pojęcia, chuju? W normalnym trybie nie fatygowałbym się nawet z odpowiedzią na twoje inwektywy (chuju), ale ten docent tak mnie jakoś rozbawił.

        1. Inwektywy ? W moim wpisie ? Wsadź sobie tę teleskopową pałeczkę głęboko,,, może się Ci się wzrok poprawi. Czytanie ze zrozumieniem też – jak widzę – szwankuje. I taki kmiot bezczelnie wytyka autorowi tekstu literówki, stylistykę, interpunkcję.

    3. „Bartosz Bodnar – Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt.”. No cóż, po takim opisie i porównaniu KK do sekt – to nie ma o czym rozmawiać z tym gościem. Wyje o pozwolenie na broń nie z racjonalnego punktu widzenia, ale dlatego, że islamiści ateistów nienawidzą najbardziej i pierwszych dają pod nóż.
      Przez ponad 1000 lat kościoła w Polsce, broń w rękach obywateli była naturalnym narzędziem i dopiero przyjście antychrześcijańskich reżimów – hitleryzmu, potem komunizmu, a na koniec pokracznej III RP – odebrało Polakom możliwość legalnego posiadania broni…

      1. Zapominałeś Olo dodać, że to także „miłośnik zwierząt” i „sportowiec amator”… A co to do cholery za różnica w tym przypadku? Nie ze wszystkim mi z Redaktorem po drodze ale cholernie nie lubię takiego jak Twoje, zawracania dupy. Nie wciska mi, że broń mieliśmy dzięki KK, bo bredzisz i przez to dajesz argumenty jakimś popaprańcom od odbierania nam swobód. Kup sobie „ciężkie” kropidło (legalne!) – będziesz mieć katolicki cep bojowy – jak znalazł na walkę z islamistami.
        I żeby było jasne nie walczę z KK tylko takimi postawami jakie prezentuje Olo.

      2. Bo KK jest tak naprawdę sektą. I do tego sektą, która swoje dogmaty wprowadzała siłą na ziemiach słowiańskich gdzie istniała rodzima wiara. Jakim trzeba być ignorantem żeby nie znać historii swoich ziem?

    4. Ze wszystkim, co napisałeś powyżej się zgadzam z jednym wszakże wyjątkiem:
      „Ktoś uprawia seks na scenie teatru – minister kultury żąda zdjęcia przedstawienia!”
      Nie ma zgody na niszczenie moralności Narodu! Nie ma zgody na oczywiste łamanie prawa (seks w miejscu publicznym nie jest chyba prawnie zalegalizowany, czyż nie?).
      Nie jest cenzurą ochrona odwiecznych zasad moralnych (że o motywacji religijnej nie wspomnę)! Twój seks we własnych czterech ścianach mnie nie interesuje – możesz to robić (trendy!) nawet z kozą, pod warunkiem, że jej nie robisz krzywdy 😉 Ale Twoja swoboda ekspresji, także seksualnej, kończy się w miejscu publicznym oraz wtedy, gdy łamie to prawa innych!

      Jeśli tę moją uwagę w swych poglądach zweryfikujesz – jestem za powyższym Twoim tekstem!

      1. Drogi panie Krzysztofie,

        chyba za bardzo się Pan zachłysnął tą moralnością. Jeśli niemoralne i naganne jest wystawianie takiego spektaklu, na który idzie ten, kto ma na to ochotę, to jak nazwać fakt, że idąc do pierwszego lepszego sklepu czy kiosku jest się narażonym na widok gołych tyłków, niezależnie czy chce się to oglądać czy nie. Czysta hipokryzja.

        „Nie ma zgody na niszczenie moralności Narodu! Nie ma zgody na oczywiste łamanie prawa (seks w miejscu publicznym nie jest chyba prawnie zalegalizowany, czyż nie?).”

        Dla pana wiadomości, nie wszystko co jest zalegalizowane prawem jest słuszne i odwrotnie. Czy jak władza zalegalizuje sex w miejscu publicznym wszyscy zaczną się parzyć jak króliki na wiosnę, na trawniku przed domem? Nie sądzę.

        A teks Pana Bartka świetny jak zawsze 🙂

        1. Pani z kolei zachłysneła się tą „postępowością” Tak się składa, że w Pani prywatnym teatrze, to może sobie Pani nawet wystawiać „sztukę” gdzie główną rolę będą grali zoofile (o ile ktoś nie poda Panią do sądu) Natomiast w państwowym teatrze, nie dopuszczalne jest by z kultury i dobrego smaku robić porno dewiacje ku uciesze widowni-dewiantów. Nie życzę sobie, by moje podatki szły na promocję takich rzeczy. Jeśli ktoś jest zafascynowany tematem lub nie wie jak wygląda akt seksualny, niech sobie zobaczy u siebie na komputerze. Porównanie z czasopismami z nagimi tylkami, jest złe, bo choć mogą kogoś gorszyć, to jednak są to treści finansiwane ze środków prywatnych. Każdy może zostać alfonsem lub prostytutką, ale niech nie finansuje tego państwo.

      2. Niby wszystko się zgadza… ale. Scena seksu nie odbywała się na ławce w parku ani na placu miejskim. Była na scenie, w teatrze, dostępna dla dorosłych którzy z własnej woli zakupili bilet na sztukę, o której zostali odpowiednio poinformowani. Nie podoba się ? Nie kupuj biletu… nie Twoja sprawa, co inni ludzie chcą pokazać w teatrze, nie Twoja sprawa co chcą obejrzeć. I o chuj chodzi z tą moralnością narodu ? Seksu nie wolno propagować, bo niemoralny, ale jak przyrost naturalny spada, to jest biadolenie olaboga. Na łamanie prawa nie ma zgody, chyba że prawo łamie PiS, wtedy trzeba się poważnie zastanowić nad słusznością prawa w tym wypadku… ot, prawicowa logika.

        1. Teatr finansowany z pieniędzy publicznych jest miejscem publicznym. I tyle w temacie. Bez umoralniania i prawicowej logiki.

    5. Jak zwykle świetny artykuł. Jeszcze tydzień temu z kolegą zza biurka dyskutowaliśmy na dokładnie ten sam temat. Wnioski te same. I tu przypomniał mi się dowcip, którym można by podsumować tekst. Pozwolę sobie uraczyć Państwa nim:
      „Na bramce przed domem wisiała tabliczka Uwaga zły pies!. W nocy ktoś dopisał: ale bez zębów. Rano pies się budzi, patrzy na tabliczkę i ze złością mówi: – Jak dolwe tego dlania, to go chyba zamamlam na śmielć!”

    6. Swietny tekst. Panie Bartku, „powtarzasz sie, synek!” (Krzysztof Stelmaszyk, Testosteron, 2007). Dwa synonimy w jednym zdaniu, w dodatku jeden obok drugiego; kto to widzial! („Świat, w którym możliwość jej posiadania będę miał ja i moi bliscy, a nie tylko bandyci i władza.”)
      Pozdrawiam i czekam na nastepne artykuly!

    7. zgadzam się w stu procentach

    8. Pod wpisem podpisuję się obiema „łapkami” tylko… do jasnej cholery dlaczego nie ma w nim na końcu linków do petycji – tej z Firearms United skierowanej do PE (https://www.change.org/p/council-of-the-european-union-eu-you-cannot-stop-terrorism-by-restricting-legal-gun-ownership)
      i tej do Prezydenta Dudy Przygotowanej przez Mariusza (Max) Kolonko (https://secure.avaaz.org/en/petition/Do_Prezydenta_Rzeczypospolitej_Polskiej_Andrzeja_Dudy_Referendum_w_sprawie_prawa_do_powszechnego_posiadania_broni/?cQdwWjb) wraz z porządnym CTA (Call To Action) zachęcającym do ich podpisania na końcu wpisu?

    9. Ależ demagogiczny tekst.

      Wyjątkowe pomieszanie z poplątaniem.
      I sprawy wolności sumienia czy wolności obyczajowej i terroryzm, i broń palna i Hitler i statystyki z USA i przepisy z Polski…
      No normalnie zabrakło tylko UFO.

      O ile w stu procentach zgadzam się że pomysł Komisji UE żeby zamknąć handel bronią, replikami, deko, amunicją, itp itd „bo terror” jest absurdalny i szkodliwy to spora cześć tez czy argumentacji w artykule jest błędna.
      1. Praca ” Instytucja obrony koniecznej w praktyce prokuratorskiej i sądowej „, choć niewątpliwie wartościowa, jest z roku 2003 a dotyczy końcówki lat 90.
      Praktyka sądowa dotycząca obrony koniecznej się od tego czasu mocno zmieniła.
      2. Wspominanie o „karate jak broni” i o zakazie imitacji kija bejzbolowego to demagogia, bo nie ma to przełożenia na życie codzienne. Co szkodziło wspomnieć o broni cięciwowej pod postacią kuszy?
      3. Broń palną może aktualnie nabyć w Polsce niemal każdy, mimo trudności stawianych przez Policję, nie ma przeszkód natury prawnej. Tak wygląda STAN FAKTYCZNY.

      4. Żyjemy w Polsce 2015, gdzie
      6000 ludzi skutecznie samodzielnie pozbawiło się życia
      3500 osób zginęło w wypadkach komunikacyjnych, z winy swojej lub innych.
      500 osób zginęło celowo z ręki drugiego…

      No to faktycznie broń palna powinna być priorytetem…
      Powiesz że i tak trzeba się bronić?
      No to zobaczmy jakie to były zabójstwa.
      Sięgnijmy więc po statystykę policyjną. Łatwo znaleźć 2009 rok, nowsze lata będą podobne, tylko zabójstw rozbójniczych będzie mniej, bo rozbojów ogólnie było mniej.

      http://statystyka.policja.pl/st/informacje/50630,Zabojstwa-raport-statystyczny-za-2009-rok.html

      Wnioski powinny nasuwać się same. Zabójstwa mają miejsce najczęściej wśród rodziny – osób bliskich, lub wśród znajomych, przy udziale alkoholu.
      Bardzo podobnie wygląda statystyka przestępstw przeciwko wolności seksualnej.
      I niestety. TUTAJ BROŃ PALNA NIE POMOŻE.

      Mało tego. Badania amerykańskie dowodzą że posiadanie broni ZWIĘKSZA szansę śmierci lub zranienia ze strony bliskich. I ryzyko to przeważa nad zwiększoną szansą obrony na wypadek napadu ze strony osoby obcej.

      Nie wspominając już o samobójstwach.
      W krajach gdzie broń palna jest powszechnie dostępna, stanowi ona preferowany sposób odebrania sobie życia. Ponieważ ma wszelkie cech które to ułatwiają – dostępność, szybkość/łatwość, nieodwracalność.
      Tak to wygląda w USA, w Szwajcarii, w Finlandii i innych uzbrojonych i teoretycznie szczęśliwych państwach.

      Więc sugestia że Polacy którzy sami targnęli się na swoje życie 6000 razy, a z ręki osoby obcej ponieśli śmierć w zeszły roku mniej niż 100 razy potrzebują więcej broni ZE WZGLĘDÓW BEZPIECZEŃSTWA nie tylko jest nieprawdziwa ale wręcz szkodliwa.

      Czy Polacy powinno mieć ułatwiony dostęp do broni palnej?
      Pewnie że tak.
      Ale nie ze strachu i obawy.
      Tylko dlatego że broń to interesujące hobby i prawo, a tym bardziej policyjna praktyka nie powinno go szczególnie utrudniać.

      1. Rozumiem, że gdy już nas urozmaica kulturowo uchodźcy to przy atakach itp też będziesz przytaczał statystyki tak? Na bank jeden muslim z drugim wezmą je pod uwagę, spalą ze wstydu, przeproszą i zrezygnują z gwałtu czy obcięcia głowy.

    10. A jakże demagogiczny jest Twój tekst, kolego Michale. O jakich badaniach amerykańskich mówisz? O tych, gdzie nieuczciwie pomija się dziesiątki spraw, w której samo pokazanie broni palnej zapobiegło przestępstwu? Tam też rośnie lobby, próbujące rozbroić obywateli.
      Argument o ryzyku poranienia przez bliskich, który przeważa nad obroną przed napadem – wybacz, ale tu nie ma naprawdę czego komentować… . Interesuje mnie jedynie, czy Ty naprawdę w to wierzysz? Rozumiem, że wolisz poświęcić swoje istnienie w napadzie, po to by nie doszło do wypadku z bronią?
      Ktoś kto ma popełnić samobójstwo – i tak to zrobi – i mieszanie w to broni palnej nie ma najmniejszego sensu.
      Każdy powiadasz może starać się o pozwolenie na broń – no właśnie, każdy się może STARAĆ, a już niekoniecznie otrzymać – bo wydawanie zezwoleń, zamiast w starostwie, jest w gestii Policji. Polacy mogą bez żadnych ograniczeń nabywać broń czarnoprochową. Skuteczną – w XIX wieku prowadzono nią wojny… .I ile jest z niej strzelanin w skłóconych domach? Ile samobójstw z niej popełniono? A jest jej dobrze ponad pół miliona sztuk w rękach obywateli.

      1. Badania dotyczące samobójstw i broni –
        To jest najpopularniejsze
        http://aje.oxfordjournals.org/content/160/10/929.full

        Kwestia broni czarnoprochowej i braku samobójstw z pomocą tego środka?
        Proszę bardzo.
        http://www.hsph.harvard.edu/news/magazine/guns-and-suicide/
        Dostępność i łatwość użycia jest kluczowa. Broń czarnoprochowa nie spełnia tego warunku.
        Mało tego – działania wymagane do załadowania broni czarnoprochowej wymagają uwagi i precyzji, z samej swej natury – uspokajają.

        Ktoś kto ma popełnić samobójstwo – i tak to zrobi – i mieszanie w to broni palnej nie ma najmniejszego sensu.
        To twierdzenie, stojące w jawnej sprzeczności z wynikami badań i analiz pokazuje jak daleki jesteś od tego tematu.
        Czy wiedziałeś że zmiana rodzaju pieców w UK w latach 50 obniżyła liczbę samobójstw o 40%?
        Czy wiedziałeś że zmiana prawa w Szwajcarii, ograniczająca dostęp do broni wojskowej, zmniejszyła liczbę samobójstw?
        Czy wiedziałeś że 90% niedoszłych samobójców przyznaje że żałowali tego co zrobili?
        A jedynie uratowanych 10% samobójców skutecznie powtarza próby.
        Czy wiedziałeś że broń palna ma 85% skuteczność w samobójstwie, w porównaniu z 9% ogólną skutecznością wszystkich prób?

        Ale teraz kluczowe.
        Rozumiem, że wolisz poświęcić swoje istnienie w napadzie, po to by nie doszło do wypadku z bronią?

        OCZYWIŚCIE ŻE TAK.
        Bo jestem bezdusznym, zimno kalkulującym pragmatykiem.
        Śmierć z ręki osoby obcej, w wyniku celowego aktu przemocy ABSOLUTNIE MI NIE GROZI.
        jest to ryzyko tak nieistotne, że nie warto się nim przejmować, ani podejmować jakichkolwiek działań zaradczych.
        Bo wówczas, patrząc na życie RACJONALNIE, powinienem z równą stanowczością ochraniać siebie i bliskich przez zagrożeniami bardziej prawdopodobnymi.

        Bądźmy racjonalni i myślmy jasno.
        Pozdrawiam.
        Pasjonat broni kolekcjonerskiej. Bo to fajne hobby.

    11. Jednak mnie przeraża wizja: młodego, łysego, na dopalaczach, w 15 letniej „bmwicy”, który pożyczył sobie broń np. od tatusia albo wujka i postanowił się zabawić na mieście.

      1. To po tym co Ci powiem pewnie już na ulicę nie wyjdziesz… od ponad 10 lat (tak dziesięciu lat) każdy pełnoletni obywatel RP może kupić broń palną bez żadnych pozwoleń czy rejestracji – broń czarnoprochowa rozdzielnego ładowania lub repliki – uwierz mi zabija równie skutecznie jak nowoczesny Glock jest tylko trochę bardziej upierdliwa w ładowaniu.
        Aaaa i jeszcze jedno – można z nią legalnie biegać po mieście – też bez pozwolenia…

        1. No i jestem przestraszony, a jeszcze bardziej zdziwiony – skoro każdy może to po co to zamieszanie na powyższy temat? Ale ja, pacyfista, się nie znam. A propos pozostałych wątków artykułu, nie czuję się zerem, raczej czuję czasem bezsilność na przemian z wkur…, szczególnie jak pomyślę, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie, a innego prawdopodobnie nie ma. PS. Na wszelki wypadek w liście do św. Mikołaja dopisuję kamizelkę kuloodporną.

        2. Do: Kos
          Całe zamieszanie na ten temat dotyczy dostępu do nowoczesnej, bezpieczniejszej i mniej upierdliwej w obsłudze (ładowaniu) broni centralnego zapłonu oraz pokutującego wśród rządzących i nie tylko (np TY) mentalności (nazwałbym ją homo sovieticus) – zabierzmy wszystkim broń to będzie bezpiecznie / broń powinna posiadać tylko policja i wojsko – w końcu policja to dobrze wyszkoleni przedstawiciele prawa. Jak dobrze wyszkoleni i jak dobrze posługują się bronią widać np. na filmiku z Gorzowa Wielkopolskiego – kilkanaście oddanych strzałów i 1 trafienie. Ale czego się spodziewać jak przeciętny policjant zużywa na szkolenie strzeleckie „aż” 20 pocisków rocznie (tak przeciętnie dwadzieścia na głowę).
          Jeśli jesteś pacyfistą nikt Ci broni nie każe kupować – nikt nie walczy o przymus posiadania broni a jedynie o prawo do niej.

          Prawo do posiadania broni jest jednym z lepszych wyznaczników poziomu demokracji i tego jak rządzący traktują naród – w historii zwykle tak było,że tylko niewolnicy nie mieli prawa do posiadania broni.

          Jak to powiedział Thomas Jefferson
          „Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to, że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.”

        3. Być może ja jestem „homo sovieticus” bo najchętniej dałbym wszystkim po równo i na dodatek dziesięć razy więcej, ale Twoje pragnienie udostępnienia wszystkim broni bo wszyscy mają prawo ją posiadać, też z lekka trąci tak pogardzaną przez Ciebie mentalnością. Z tego co napisałeś ten fajny „samoładujący” pistolecik chciałbyś wykorzystać do „jefersonowskich celów”. Eh! Przeczyta coś człowiek, wybierze kilka linijek tekstu i myśli, że posiadł całą mądrość ludzkości, a resztę uważa za… nieoświeconych. Może niektórzy powinni mieć ograniczony dostęp do niektórych publikacji? (sorry, żarcik taki).
          Wracając do tematu – biorąc pod uwagę to co napisałeś nie ma się co dziwić, że władza profilaktycznie ogranicza dostęp do broni. Ile razy Tobie czy Twoim znajomym i sąsiadom potrzebna była broń do obrony koniecznej w przypadku bezpośredniego zagrożenia? Po ulicach chodzi i jeździ wystarczająco dużo „sprężonej agresji”, że wentyl w postaci prawa do posiadania nowoczesnej broni raczej stwarza dodatkowe zagrożenie. Weźmy np. ostatnią demonstrację przed teatrem we Wrocławiu – no przecież w niej uczestniczyli teoretycznie porządni ludzie, a oglądając relację odniosłem wrażenie, że jakby mieli broń to by odstrzelili aktorom niektóre organy.
          Ponadto, ja to bym tak nie szastał przykładami z historii, tak jak cytatami, bo wybiórczo przytaczane fakty i opinie wcale nie wskazują jedynie słusznej drogi.

        4. A czy ja gdzieś napisałem każdemu do oporu i bezwarunkowo?
          Mówię o normalnym dostępie do broni dla praworządnych i zdrowych na umyśle obywateli – bez uznaniowości, bez konieczności udowadniania zagrożenia życia – bo przeważnie gdy już do tego zagrożenia dochodzi to jest za późno.

          Patrz 13-11 Paryż. Ponad 400 ofiar w tym 130 trupów – jeśli tylko co 10 miałby przy sobie nabitą broń to ile istnień ludzkich mógłby uratować? Właśnie przez rozbrojenie społeczeństwa dochodzi do tego, że kilku napastników z AK-47 robi w centrum miasta taką jatkę. Niewiele później była również próba zamachu tym razem jednak napastnicy niefortunnie sobie miejsce wybrali – Texas USA – jak się to skończyło łatwo przewidzieć – ranny ochroniarz i 2 trupy terrorystów.

          „Ile razy Tobie czy Twoim znajomym i sąsiadom potrzebna była broń do obrony koniecznej w przypadku bezpośredniego zagrożenia?” – no właśnie w tym sęk, że najlepiej żeby nie była potrzebna w ogóle – jednak jeśli już się tak nieszczęśliwie złoży, że jednak będzie potrzebna to lepiej ją mieć niż nie mieć.

          Nie mówię o zniesieniu mechanizmu „pozwolenia” na broń – natomiast to powinno być prawo a nie przywilej. Tak na marginesie Izrael ostatnio zliberalizował zasady dostępu do broni palnej (a mieli już dość liberalne) w związku ze zwiększonym zagrożeniem zamachami. Poznałem w swoim życiu paru Żydów i to bardzo pragmatyczny naród.

          Widzę, że jesteś z tych co to broni przypisują nadprzyrodzone, wręcz demoniczne właściwości – dajcie ludziom broń to zaraz poziom agresji im podskoczy i będą biegać po ulicach i strzelać. Pomijając przypadki psycholi (których powinno się odsiać na badaniach) u normalnych ludzi jednak odpowiedzialność i świadomość wzrasta i raczej nie mają takich zapędów.

          A na koniec – jeśli tak się boisz demonicznej broni to polecam wycieczkę na strzelnicę tak w ramach terapii przeciw hoplofobii. 😉

    12. Może rzeczywiście wizyta na strzelnicy to dobry pomysł. Tym bardziej, że trochę trenowałem strzelectwo sportowe i nawet dwa medale mam (ale się pochwaliłem!). Zapach prochu o poranku… piękne czasy!
      Wracając na ziemię. Nie wiem czy przywoływanie Amerykanów hurtowo posiadających broń jest tak do końca uzasadnione – biorąc pod uwagę wybicie rdzennych mieszkańców kontynentu, aż po współczesne ataki psycholi np. na szkoły. Żydzi to rzeczywiście pragmatyczny naród, tylko że Polacy mają inną konstrukcję mentalną i trudno tu stosować porównanie. Brevik – jeden szaleniec ma być powodem „uzbrojenia” społeczeństwa, w którym z pewnością jakiś % to kryptopsychopaci, którzy przejdą sito badań?
      No nadal nie jestem przekonany.

      1. Co do ataków psycholi na szkoły – zauważ, że zwykle jatki mają miejsce w strefach zakazu noszenia broni. Tam gdzie normalni ludzie są rozbrojeni a psychol wnosi broń i strzela jak do kaczek bo nikt niema możliwości go powstrzymać.
        Wybicia rdzennych mieszkańców w to nie mieszajmy… albo może zamieszajmy – dziś to my jesteśmy rdzennymi mieszkańcami a kto jest najeźdźcą? Wjechało ich w tym roku do Europy ponad milion, w 90% młode, zdrowe, naładowane testosteronem chłopy…
        Nie da się nie dostrzec analogii i zagrożenia z ich strony.
        Pod jakim względem mamy inną konstrukcję mentalną? Nie jesteśmy odpowiedzialni? Jesteśmy psychopatami? Jeśli tak to samochody też powinni nam zabrać, siekiery, noże kuchenne, widły, kosy…
        Przecież nikt się nie domaga wciskania do ręki naładowanego „gnata” każdemu pijaczkowi pod budką z piwem.

        Czy istnieje realne zagrożenie – tak – czego dowodzą zamachy. Moim zdaniem w ciągu kilku najbliższych lat może dojść niezłej rozróby na linii muzułmanie – reszta Europy i wolałbym wtedy być uzbrojony. W 1939 też nikt nie wierzył, że Niemcy napadną na Polskę – do samego końca, a w połowie września było „pozamiatane”. Na policję nie liczę widząc ich profesjonalizm w posługiwaniu się bronią palną: https://www.youtube.com/watch?v=SFsUVxPVpYE
        I na koniec – moim zdaniem świetna „reklamówka” NRA: https://www.youtube.com/watch?v=HqhyWd0ZqNs

        1. Wojtek, jest duża różnica między zabijaniem przy użyciu broi palnej a zabijaniem kosą, siekierą, tasakiem… tu trzeba typa, który nie ma nic przeciwko ubrudzeniu się krwią, patrzeniu ofierze w oczy. Z bronią palną jest łatwiej, mniej intymnie. Po prostu wskazujesz i naciskasz spust.
          Powodem masakry nie jest to, że normalni ludzie broni nie mają, tylko to że psychol ma. Australijczycy po ostatniej krwawej masakrze zaostrzyli kontrolę posiadania broni. Efekt ? Brak kolejnych masakr. Amerykanie nadal sprzedają broń każdemu… efekt ? Rzeźnia praktycznie co miesiąc. Jeszcze nie słyszałem, żeby jakiś bohater z bronią powstrzymał takiego psychola.
          Uważam że broń powinna być dostępna, ale jakaś kontrola musi być. Jakieś badania, sprawdzenie historii zainteresowanego, szkolenia… W przeciwnym wypadku zafundujemy sobie ułatwiacz samobójstw i przestępstw. Choć patrząc optymistycznie może korki na drogach zrobią się krótsze…

        2. Tyle, że psychol/przestępca/terrorysta jak będzie chciał to i tak taką broń nielegalną dorwie gorzej w tej kwestii ma praworządny obywatel, który nadal chce być praworządny – czyt. nie chce kupić gnata nielegalnego.
          Polecam poszukać sobie skutków restrykcyjnego ograniczenia dostępu do broni w Wielkiej Brytanii (wpisz sobie w google „violent crime increase after gun ban great britain”) i popatrz na te piękne wykresiki.

          „Jeszcze nie słyszałem, żeby jakiś bohater z bronią powstrzymał takiego psychola.” – bo to bardzo niepoprawny politycznie temat… niezależnie od kraju a w Polsce w takim przypadku zwykle dowiadujemy się, że doszło do przestępstwa pt. „przekroczenie obrony koniecznej”… Cytując komisarz ludową Bieńkowską: „Sorry… taki mamy klimat”.

    13. Dobry wpis, ale ameryki nie odkryłeś Kolumbie 😉
      Prawda jest taka, że komunistyczna mentalność tkwi w polakach bardzo głęboko i naprawdę trudno to wyplenić. Od kilkudziesięciu lat skutecznie zabijano w nas instynkty samozachowawcze doprowadzając do totalnego oddania się na łaskę państwa. I problem nie dotyczy tylko broni palnej, a większości dziedzin naszego życia. Bo jeśli powierzamy mu dbanie o nasze zdrowie, edukację, dobrobyt na starość, bezpieczeństwo publiczne to dlaczego i nie oddać dobrowolnie prawa do posiadania broni. Socjalizm na tym właśnie polega – na zrzuceniu odpowiedzialności za siebie na osoby trzecie. Dawno już w Polsce człowiek przestał być podmiotem i partnerem a stał się jedynie przedmiotem do przestawiania z miejsca na miejsce. Do tego dochodzi brak suwerenności związany z przynależnością do Unii Europejskiej. Kto o zdrowych zmysłach przejmował by się przepisami wprowadzonymi w jakimś tam innym kraju. A u nas proszę. Bruksela coś wymyśli i polak sra w gacie bo jest prawie pewien, że zostanie to zaimplementowane na nasz grunt.

      A więc TAK – POLAKU, JESTEŚ ZEREM!!

      1. „Bruksela coś wymyśli i polak sra w gacie bo jest prawie pewien, że zostanie to zaimplementowane na nasz grunt.” – no niestety – politycy w znakomitej większości służalczość wobec Wielkiego Brata mają już w genach, dodaj do tego kompleksy (polityków) i pęd do „europejskości” (jak byśmy karwa nie byli europejczykami) i masz wdrożenie największego „europejskiego” idiotyzmu w najbardziej restrykcyjnej dla obywatela wersji i to jeszcze najlepiej jako pierwsi w EU.

    14. Naród Polski jest Suwerenem

      1. A który konkretnie naród polski masz na myśli ?

        1. Suwerenem to jest teraz Chrystus Król, a za parę lat pewnie będzie Allah, a nie jakiś tam naród polski. Naród to jest od słuchania, zawsze tak było jest i będzie!

    15. Świetny tekst – może dlatego, że podobnie myślę. Każdy ma prawo do kupienia sobie broni, nawet osoby upośledzone (je3śli ktoś chce pozbawić kogoś obrony, sam musi taką stworzyć). Posiadaną broń może zabrać tylko sąd z bardzo ważnych powodów.

    16. A po co wam broń? Porządny człowiek broni nie potrzebuje bo czuwa nad nim Matka Boska Postajemska, której szkaplerzyk nosi onże na piersi. I kiedy na takiego człowieka napadnie zły bandyta, to szkaplerz ochroni napadniętego, tj. odbije się od niego kula, ześlizgnie się po nim nóż itp. A jakby miał broń, to bandyta by wyciągnął swoją broń, na pewno lepszą, a skoro nie ma to bandyta nie musi wyciągać, tylko mu przyklepie, obrabuje i może czasem zgwałci. Ale to lepiej jest przecierpieć, niż popełnić grzech i zrobić krzywdę bandycie, ktory może miał trudne dzieciństwo a może ma matkę staruszkę i jeszcze się poprawi. Sposobem na likwidację bandytyzmu jest zaciągnięcie bandytów do policji i wojska, to są silni ludzie, często patrioci i jak im się da dobrą pensję to nie będą kradli tylko będą pilnować obywateli, żeby im się nie stała krzywda. Wiadomo, że po gwałcie się zagoi, pieniążki stracone się zarobi a zęby można wstawić z NFZ. Wogóle od broni to jest policja i wojsko , to są porządni ludzie, z dobrych rodzin, sprawdzeni i lojalni a nie żeby byle kto miał pistolet. Byle kto to ma pracować i płacić podatki, żeby lepsi mogli go pilnować i zapewniać mu bezpieczeństwo. Wogóle to noże powinni też pozabierać, bo chleb i wędlinę się teraz kupuje w plasterkach, to i kroić nie potrzeba a do smarowania margaryny i topionego sera można używać płaskich patyczków po lodach. Ja jestem za tym , żeby rząd wszystko uregulował, bo rżąd, księża, panowie posłowie i panowie oficerowie są wykształceni i się znają, nie to co plebs. Wybory też powinni znieść, tylko wyznaczać jakichś bogatych i wykształconych ludzi na posłów – np. jedną trzecią mógłby wyznaczać papież, jedną trzecią urzednicy a jedną trzecią armia i policja. A prości ludzie niech nie marzą o jakiejś broni tylko się zajmą pracą, modlitwą i płaceniem dziesięcin!

      1. Doskonały komentarz 😉

    Leave a reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    More in:Aktualności