Aktualności

Pandemia to jednak nie ściema, leku brak, a gotowa szczepionka śmierdzi na kilometr. No więc co robimy…?!

Plandemia?

Na początku tego obłędu, gdy obserwowaliśmy, co dzieje się w Chinach, a później we Włoszech, ludzi ogarnął uzasadniony lęk. 

Później jednak, szczególnie po pierwszym lockdownie, strach ten zamienił się w złość i niedowierzanie. 

Bo z jednej strony zmieniło się w jednej chwili nasze status quo i po raz pierwszy od dawna nasze swobody zostały ograniczone z dnia na dzień (a nie stopniowo, jak ma to w zwyczaju robić PiS, wprowadzając od lat sukcesywnie co raz to większy zamordyzm); biznesy ucierpiały, pojawiły się bankructwa, długi i lęk przed biedą… a z drugiej… nigdzie nie było widać tego mitycznego wirusa!

– A znasz kogoś, kto był chory?! Jakoś panie na kasach w marketach nie chorują! Znajomy lekarz mówił mi, że to pic na wodę, a koronawirusy są z nami od zawsze…

Do tego walka Trumpa z WHO, które oskarżone zostało o manipulowanie informacjami związanymi z wirusem i podległość Chinom, doniesienia o wykupowaniu przez Chiny upadających przez pandemię zachodnich biznesów i nowe fortuny budowane na gospodarczym paraliżu świata…
Z takich wątpliwości i przez całkowity brak zaufania do władzy, zrodziły się teorie spiskowe. 

Pojawiła się „PLANDEMIA”, Bill Gates, który chce nas wymordować, maseczki powodujące grzybicę płuc… choć lekarze pracują w nich całe lata i nic im nie jest, ale oni są częścią spisku, bo dostają kasę za zgony kovidowców, więc im wierzyć tym bardziej nie można!! 

Wszystkie działania naszego kartonowego rządu nie tylko gówno dały, bo wzrosty zachorowań postępują lawinowo, ale też były jakby wykalkulowane na niszczenie kolejnych biznesów i branż. I choć dane dotyczące liczby zakażonych są totalnie z dupy (zależą od liczby przeprowadzonych testów, a same testy dają często mylne wyniki), to jednak niemal każdy z nas nagle zna kogoś, kto przechorował tego wirusa ciężko! Wielu z nas doświadczyło na sobie bezwzględnej siły tej choroby, a wśród rodziny lub znajomych pojawiły się pierwsze śmiertelne ofiary. Czyi jednak nie ściema?!!

I nagle okazuje się, że tygodniowo umiera 2-3 tysiące osób więcej, niż w latach poprzednich. To ponad 10 tysięcy więcej miesięcznie! 

Według Ministerstwa Zdrowia raptem 25% z tej liczby stanowią covidowcy. Reszta jest więc albo nieprzebadana, albo są to ofiary całkowicie niewydolnej i sparaliżowanej służby zdrowia.
Brak dostępu do lekarzy, zaplanowanych zabiegów, do szpitali, do karetek, czy sprzętu pociąga za sobą to straszliwe żniwo.

Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek trzeba być bardzo zdrowym, żeby w tym kraju chorować… 

Co z lekiem?

A no nic. Generalnie słabo jest z lekami na wirusy. Z bakteriami sprawa jest prostsza, bo są antybiotyki. Co prawda działają coraz słabiej i pojawiają się super bakterie odporne na większość tego typu leków, jednak organizm żywy łatwiej zabić… niż ten, który żywy nigdy nie był. A taką właśnie cechę posiadają wirusy.

Właśnie dlatego nie mamy wciąż leku na grypę chociażby. Reagujemy jedynie na objawy licząc na to, że organizm sam w końcu zwalczy wirusa.

I tu pojawia się słowo-klucz, czyli „odporność”! Nasze organizmy mają niezwykłą zdolność samoleczenia i walki z większością patogenów. Muszą jednak być do tego przygotowane. 

Stres, fajki, alkohol, gówniane, ubogie w to co istotne żarcie, brak ruchu, chemia w powietrzu, napojach i jedzeniu, w ciuchach, zabawkach i kosmetykach. To wszystko zaburza działanie naszych systemów obronnych. Właśnie dlatego większość ludzi tak łatwo łapie wszelkie infekcje i tak ciężko przechodzi choroby, z którymi osoby odpowiednio przygotowane radzą sobie zdecydowanie lepiej. 

Nie ma leku, nie ma służby zdrowia, nie ma powszechnej odporności…
No więc co nam zostaje?! 

Mamy dwa wyjścia – szczepienie (o którym za chwilę) oraz/albo takie wzmocnienie i zabezpieczenie układu immunologicznego, by zdołał obronić nas zarówno przed wirusem, jak i tzw. burzą cytokinową, czyli niszczycielską, przesadną reakcją organizmu na nieznany patogen. 

Co chwilę pojawiają się kolejne doniesienia o występujących na rynku lekach, którym przypisywano dobre działanie przy Covid-19. Chwilę później jednak kolejne ośrodki naukowe weryfikują te rewelacje i entuzjazm opada. 

Przy okazji ktoś zarabia kilka miliardów na skokach wartości akcji firm farmaceutycznych, ale to rzecz jasna przypadek. 

To jednak, co powtarza się od kilku miesięcy w badaniach przeprowadzanych na całym świecie, a co nie jest do końca na rękę koncernom (bo zbyt powszechne i łatwo dostępne), to zbawienny wpływ kwasów omega-3 oraz witaminy D3.

 

Niezależnie od siebie, naukowcy ze Szwajcarii, USA, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii ponad wszelką wątpliwość przypisali tym substancjom ogromny wpływ na wzmocnienie odporności organizmu oraz łagodniejsze przechodzenie infekcji wywołane koronawirusem. 

Szczególnie ważną rolę przypisuje się kwasom omega-3 w kontekście gaszenia stanów zapalnych i hamowania wspomnianej burzy cytokinowej, będącej jedną z głównych przyczyn zgonów wywołanych przez Covid-19.
(linki na końcu artykułu). 

Co ciekawe, pisaliśmy już kiedyś o rewolucyjnych na skalę światową polskich roślinnych kwasach omega-3 (essentiALA), przy okazji serii tekstów o przekrętach branży olejów rybich oraz dławienia polskiej przedsiębiorczości i wynalazczości.

Wygląda więc na to, że to właśnie my – Polacy, mamy w zasięgu ręki niezbędne w tych czasach koło ratunkowe. 

Zamiast jednak wzmacniać odporność naturalnie i w łatwy sposób łagodzić przebieg choroby u obywateli, nasz rząd zafunduje nam eksperymentalną szczepionkę…  

Szczepionka

Tzw. antyszczepionkowcy, w czambuł potępiający szczepienia jako takie i doszukujący się w nich spisku iluminatów, masonów, żydów oraz wszystkich ze Strefy 51, z Elvisem włącznie… mówiąc delikatnie… mijają się z prawdą.
I z rozumem. I z mózgiem też. 

Szczepionki literalnie uratowały ludzkość i wyeliminowały wiele śmiercionośnych chorób. Są naukowym cudem na miarę antybiotyków,  czy obrazowania promieniowaniem elektromagnetycznym (RTG). 

Jednakże… 

…nie oznacza to, że szczepienia nie są tematem kontrowersyjnym. Nie oznacza to też, że szczepienia nie mogą prowadzić do powikłań. 

Mogą! I prowadzą! W USA miliardy dolarów wypłacone zostały do tej chwili rodzinom dzieci, które po szczepieniach zamieniły się w warzywa.
Takie rzeczy mają miejsce, a zaprzeczanie im tylko podgrzewa atmosferę wokół całego tematu. Są niezwykle rzadkie, stanowią promil promila w skali globalnej, jednak dla tych konkretnych rodzin stanowią niewyobrażalną tragedię, zmieniającą raz na zawsze całe ich życie. 

Szczepionkom, których z roku na rok funduje się dzieciom coraz więcej, przypisuje się również inne, mniej „spektakularne” skutki uboczne, jak obniżona odporność, podatność na alergie, itp. 

Rzecz w tym, że każdy lek posiada skutki uboczne i zawsze może znaleźć się osoba, której zrobi krzywdę. Nie inaczej jest w przypadku szczepień, więc ludzie powinni znać ryzyko, zanim podejmą decyzję o szczepieniu. 

No właśnie… Decyzję. To kolejny punkt zapalny. Ludzie nie lubią być przymuszani. Szczególnie w kwestii pakowania w nich czegoś, na co nie mają ochoty. A kiedy sprawa dotyczy dzieci, to robi się już wybuchowo. 

To tak, jakby zmuszać ludzi do przyjmowania leków, bez udostępnienia ulotki…

A szczepionki, to też leki, tylko biologiczne. Ich stworzenie jest wielokrotnie bardziej złożone, niż tych chemicznych, jak antybiotyki. 

Badania nad niektórymi szczepionkami, np. na malarię trwają już 30 lat. Każda szczepionka w trakcie opracowywania przechodzi nawet 500 badań i testów, z których niektóre trwają po kilka miesięcy. 

Sama papierologia związana z dopuszczeniem to minimum rok. Produkcja, w związku z biologicznym charakterem leku, to 6-12 miesięcy. 

W przypadku Covid-19 sprawy mają się inaczej. Kilkadziesiąt ośrodków naukowych i największych firm farmaceutycznych już na początku tego roku ruszyło do wyścigu o szczepionkę przeciwko SARS-CoV-2. 

Nie minął jeszcze rok, a na dopuszczenie czekają już trzy gotowe produkty – jeden przygotowany przez Pfizer i BioNTech, drugi przez Modernę, a trzeci przez naukowców z uniwersytetu Oksfordzkiego, z czego niektóre są już wyprodukowane w milionowych ilościach.

I to musi budzić poważne wątpliwości! 

I nie… nie chodzi tu o depopulację!! Zakładanie bowiem, że najtęższe umysły medycyny i nauki z całego świata to psychopaci pokroju doktora Mengele jest czystym szaleństwem. 

Zakładanie złej woli, a tym bardziej celowości w działaniu prowadzącym do zgonów milionów ludzi jest nie tylko absurdalne, ale przede wszystkim głupie. 

Przez myśl nie przechodzi mi nawet, że twórcy tych leków, wszyscy asystujący naukowcy, kontrolerzy jakości, zarządy firm farmaceutycznych urzędnicy, politycy, a na końcu lekarze i pielęgniarki wykonujące zastrzyk mogą być w zmowie, by celowo krzywdzić losowych ludzi, w tym kobiety, dzieci i starców…

Umiem jednak wyobrazić sobie ludzki błąd wynikający ze skrajnego pośpiechu.
Umiem wyobrazić sobie niedostateczny czas potrzebny na określenie ewentualnych skutków ubocznych.
Umiem znaleźć w sobie wątpliwości wynikające ze skrajnego zredukowania procedur będących do tej pory standardem mającym zapewnić bezpieczeństwo. 

Wszystko odbyło się jakby… za szybko, a te sukcesy tak wielu ośrodków wydają się być efektem największego w historii medycyny wyścigu zbrojeń… I choć wyścigi takie mogą być podstawą postępu, to w historii znane były działania pozorowane i makiety osiągnięć, by zyskać na czasie i nie wypaść z gry… 

Bo skoro tak skrupulatnie badane i tworzone przez długie lata szczepionki  funkcjonujące teraz na rynku potrafiły być zanieczyszczone i/czy wywoływać skutki uboczne, to dlaczego ta jedna przygotowana w 1/20 potrzebnego czasu ma być wolna od zagrożeń?!

Z badań wynika, że podobne wątpliwości ma 37% Polaków. To bardzo dużo.
To za dużo, bo żeby powszechne szczepienie przyniosło społeczne korzyści, to poziom wszczepienia ogółu musi przekraczać 70%. 

Światu potrzebna jest szczepionka na pandemię Covid-19, żeby nasze życie mogło wrócić do normalności! 

Nie potrzebujemy jednak epidemii powikłań i dramatów wynikłych z podania źle przygotowanego, lub słabo przebadanego preparatu. 

Pozostaje więc czekać na rozwój zdarzeń, obserwować stan zdrowia ochotników i jednocześnie samemu dbać o kondycję naszego układu odpornościowego.

Skoro w tym jednym naukowcy są zgodni, to słuchajmy mądrzejszych od siebie w danej dziedzinie – witamina D i kwasy omega-3 nie tylko mogą pomóc w zapobieganiu infekcjom, ale też mają zdolność łagodzenia przebiegu choroby! 

Niech Polak tym razem będzie mądry przed szkodą…


Źródła:

https://www.politykazdrowotna.com/66151,rekordowa-liczba-zgonow-w-polsce-od-dekady 

https://polskatimes.pl/w-pazdzierniku-2020-roku-liczba-zgonow-osiagnela-rekordowy-wynik-tak-zle-nie-bylo-od-lat/ar/c1-15274654 

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0891584920311412 

https://www.mp.pl/szczepienia/wywiady/126008,szczepionki-to-leki-pod-szczegolnym-nadzorem

https://bezprawnik.pl/polacy-nie-chca-sie-szczepic-na-koronawirusa/?full=1

What's your reaction?

Excited
6
Happy
15
In Love
9
Not Sure
15
Silly
3
Alex R.
Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

    Leave a reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    0 %