Minęła prawie doba. Wiemy trochę więcej. Ale gówno wiemy.

– Podobno jeden z zamachowców urodził się w Paryżu i mieszkał na biednych przedmieściach. W Syrii był na przełomie lat 2012 i 2013. Pewnie na wakacjach.

– Przy dwóch pozostałych znaleziono syryjskie paszporty. Dobrze jest zabrać ze sobą paszport idąc się rozerwać na miasto. Każdy tak robi.

– Podobno była też wśród nich kobieta. A kilka osób aresztowano w Brukseli. Szkoda, że po fakcie.

Nie ma tylko w naszych mediach nic o 300 ofiarach ataku terrorystycznego w Bejrucie, który miał miejsce przedwczoraj. Nie ma informacji o tym, że dzisiaj w Moskwie zatrzymano kilku muzułmanów z pięciokilogramową bombą, którą chcieli wysadzić w metrze. Nie ma, bo zarówno Liban mamy w dupie jak i Ruskich. Nawet lepiej, że im ktoś dojebał, prawda? A że ruskim dojebać się nie udało to nawet szkoda… Prawda?

Jest dzień po i… miliony ludzi pomalowało sobie zdjęcia na Facebook’u w kolory francuskiej flagi, bo jest tam taki nowy ficzer wrzucony przez Marka na szybko. W imię solidarności. Pewnie nie miał Mark flagi Libanu, albo się dwie nie zmieściły. Nie wiem.

Świat jest wstrząśnięty. Świat jest w żałobie. Świat się jednoczy, płacze, staje w jednym szeregu. Świat krzyczy, że od teraz wszystko się zmieni. Że od wczoraj wszyscy jesteśmy Francuzami.

Mam, nomen omen, Déjà vu… Kiedy ja słyszałem takie wzniosłe słowa? Kiedy to było, że wszyscy byliśmy Czarlim? To było niedawno. 7 stycznia tego roku wyrżnięto w Paryżu większość redakcji Charlie Hebdo. Normalnie, kałachami. W środku miasta.

Strasznie się wtedy świat oburzył. Strasznie zjednoczył. I co? I gówno!

Trochę zmienionych zdjęć profilowych na FB przez kilka dni. Jakieś marsze solidarności. Jakieś puste deklaracje polityków… Jakieś okładki gazet na całym świecie, a po tygodniu znowu Taniec z Gwiazdami i coś o Paris, ale tym razem Hilton.

Minęło kilka miesięcy i Paryż znowu płonie… Tym razem giną niewinni. No bo rysownicy byli przecież winni. I znowu pojawiają się teorie, głębokie analizy. Wypowiadają się eksperci do spraw bliskowschodnich, eksperci od terroryzmu i cała masa ekspertów od pierdolenia głupot w telewizji.

No i co? No i gówno. Im więcej „wiemy” tym mniej rozumiemy.

Żyjemy w świecie dezinformacji. Każda teoria jest tylko teorią. Każda prawda objawiona może za rok okazać się kłamstwem.

Kto wie lepiej? Kto ma rację? Ja? Ty? Oni? Kto jest winny?

Przecież wiadomo!!

  1. To wina USA

Co do zasady cały rozpierdol na Bliskim Wschodzie to wina USA. Chęć dominacji w regionie i na świecie, przeciąganie granicy strefy wpływów z Rosją, walka o surowce. Finansowanie Bin Ladena, finansowanie, a właściwie stworzenie ISIS, które miało obalić Assada, ale zmieniło zdanie. To wszystko prawda.

Czy w interesie USA byłyby wczorajsze ataki w Paryżu? Oczywiście! Wkurwienie Europy na islamistów oznacza wsparcie dla działań zbrojnych NATO w Syrii, a co za tym idzie obniżenie amerykańskich kosztów wojny i jeszcze większe zmarginalizowanie Putina. Dwie, a nawet trzy pieczenie na jednym ogniu.

2. To wina Rosji

Rosja, zmarginalizowana przez sankcje zachodu, koszty wojny na Ukrainie i spadające ceny ropy chce wrócić do gry. Destabilizacja Bliskiego Wschodu i konflikt z zachodem to odcięcie gałęzi, na której Rosja siedzi, czyli handlu surowcami za godziwe kwoty. Obalenie Assada to utrata głównego sojusznika w regionie. Trzeba działać.

Co więc robi Rosja? Pod pretekstem walki z ISIS wkracza do Syrii i bombarduje opozycję Assada. Przy okazji kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy tropi 6000 bojowników ISIS pochodzenia rosyjskiego, żeby im łby poodcinać na syryjskiej ziemi, zanim zdążą wrócić do kraju.

(hipotetycznie) Rosja organizuje zamachy w Paryżu i jeszcze tego samego dnia proponuje Zachodowi wspólną walkę z „Diabłem”. Za darmo? Nie sądzę. Pewnie za zniesienie sankcji i przymkniecie oka na niedokończone sprawy na Ukrainie. No i ten Krym… Nie bądźmy drobiazgowi.

3. To wina ISIS i uchodźców

Już rok temu ISIS zapowiedziało oficjalnie, że wraz z uchodźcami wyśle do nas armię bojowników i według MOSAD’u tak też czyni.

Według moich wczorajszych „wyliczeń” powstało założenie, że już teraz na terenie Europy przebywa 100 ultra niebezpiecznych terrorystów. Czy zaatakowaliby teraz? Czy na tak małą skalę.

Być może. Pewnie każdy atak jest lepszy, niż żaden, ale że już…?

4. To wina ISIS i rdzennych francuzów o korzeniach bliskowschodnich. 

Już teraz, w trakcie pisania tego tekstu, pojawiają się w telewizji Al Jazeera głosy, że trzech ze zidentyfikowanych terrorystów to ludzie urodzeni we Francji, a dwóch w Belgii. Oczywiście to nie żaden Pier, Żał, czy Czarls, ale jacyś tam Mohamet, Ahmet i Mahmut, ale jednak – Francuzi!! Belgowie!! Czyli jednak zaatakowali nas Europejczycy, a uchodźcy są bogu ducha winni.

5. To wina skrajnej prawicy, która zaatakowała Paryż, by mieć pretekst to powstrzymania fali islamu.

Tak, jak sugeruje się, że CIA maczało palce w zdarzenia z 9/11, żeby mieć mandat do wejścia do Iraku, tak hipotetycznie możliwy jest scenariusz, że poświęcenie 128 ludzi warte jest ocalenia milionów.

Nie takie numery zna historia. Nie takie rzeczy się robiło, dla tak zwanych wyższych celów. Znają to Amerykanie, znają Ruscy to i Francuzi pewnie też…

6. To wina służb

Nie, nie dlatego, że nie wykryły sprawców, ale dlatego, że same były sprawcami. Atak terrorystyczny to zawsze większe wpływy służb. Większa władza, większe pieniądze. To najczęściej idąca za tym akcja odwetowa, a więc wojna, czyli rozbujany handel bronią. Najlepiej z obiema stronami. A kto handluje bronią? No służby!

Konflikt zawsze jest na rękę służb. Więc może to jednak one? Te znalezione paszporty Syryjskie… A może to nie zamachowcy? Może to uchodźcy poszli na koncert i zginęli?!

Co wybrać?

No więc która z tych teorii jest najbardziej prawdopodobna? Na który scenariusz warto postawić?

Ja nie mam zielonego pojęcia. Właśnie dlatego nie warto rozpisywać się nad tym zbyt mocno. To nie ma znaczenia.

Znaczenie ma co innego. Islam – ten „umiarkowany” i ten wkurwiony jest na naszej ziemi, a kolejne miliony nadciągają. Islam stoi w sprzeczności z cywilizacją zachodu. To są fakty. To jest problem, na rozwiązanie którego mamy jeszcze wpływ.

Niezależnie od zagrożenia terrorystycznego, które statystycznie z każdym uchodźcą rośnie, mamy do czynienia z zagrożeniem cywilizacyjnym.

Czytam Koran, by zrozumieć. Im jestem dalej, tym rozumiem mniej.

W kilku zdaniach – Islam to taka sekta żerująca na tym, co stoi w Biblii. Islam, jako ideologia młodsza o 600 lat, jest jakby kolejnym rozdziałem, który został do biblii dopisany. Podstawy, choć opisane zdawkowo są te same. Jest Bóg, stworzenie świata, Adam i Ewa, Jezus i takie tam. Ale później pojawia się Prorok Mahomet i dla muzułmanów wszystko od jego pojawienia się ma znaczenie, a wszystko co było wcześniej nie.

Jest więc sam Koran i są Hadisy, czyli rzekome słowa samego Mahometa, bądź historie z jego życia, które składają się na sunnę, czyli islamską tradycję –  najważniejsze po Koranie źródło muzułmańskiego prawa szariatu.

Są jeszcze Mułłowie i ich interpretacje islamu. Ilu Mułłów, tyle interpretacji, a każda z nich staje się prawem na danej ziemi. Prawem boskim naturalnie.

Niezależnie jednak od odłamu samego islamu jest kilka wspólnych, niezbywalnych i nadrzędnych założeń, ale i zwyczajów wspólnych dla całej zbiorowości, których zwyczajnie nie da się pojąć i zaakceptować.

  • Dla muzułmanina liczy się tylko prawo boskie! Prawa ludzkie, z demokracją na czele, nie mają żadnego zastosowania. Stąd ich brak poszanowania dla praw i zwyczajów w Europie i pełne oszczanie naszej kultury i wartości!
  • Cała ziemia jest muzułmańska i wszędzie tam, gdzie stanęła stopa muzułmanina panuje islam. Europa jest więc islamska, czy tego chcemy, czy nie.
  • Obowiązkiem każdego muzułmanina jest doprowadzenie do całkowitej islamizacji świata. Wszelkimi sposobami. Można kłamać, można oszukiwać, można zabijać. Ci umiarkowani tylko kłamią i oszukują, a ci radykalni mordują.
  • Obowiązkiem każdego muzułmanina jest choć raz odwiedzić Mekkę, ich najświętsze miejsce. To właśnie tam następuje werbunek muzułmanów urodzonych w krajach europejskich. Tam są wyłapywani. Tam pierze się im mózgi i tam dostają zadania do wykonania już z powrotem w kraju.
  • Kobieta w islamie ma wartość mniejszą, niż mężczyzna, a w praktyce mniejszą niż koza.
  • Zgodnie z prawem islamu swoją kobietę można bić, więzić i gwałcić. Jej obowiązkiem jest służyć mężowi zgodnie z jego wolą. Europejki dowiadują się o tym najczęściej tuż po ślubie. Muzułmanki wiedzą o tym od dziecka… czyli też tuż po ślubie.
  • W islamie to rodzina wybiera kobiecie męża. Nieposłuszeństwo w tej kwestii kończy się śmiercią w efekcie tak zwanych mordów honorowych. W samej Turcji ginie w ten sposób około 1000 kobiet rocznie. W Europie szacuje się, że liczba ta przekroczyła już 100 i wciąż rośnie.
  • W islamie wolno brać za żonę nawet niemowlę. Szeroko praktykowane są małżeństwa z kilkuletnimi dziewczynkami. Według Tureckiego Instytutu Statystycznego tylko w 2012 r. zgody rodzicielskie na zawarcie małżeństw przez nieletnich wzrosły o 94,2%. A dzieje się to nie w kraju rządzonym przez prawo szariatu, ale w Turcji, jedynym tak zwanym „świeckim” kraju muzułmańskim. Obecnie żyje tam 181 tysięcy kobiet wydanych za mąż jako dzieci.
  • ponad 90% kobiet w postępowym Egipcie poddawanych jest barbarzyńskiemu procederowi obrzezania, czyli wycięcia łechtaczki, warg mniejszych i zszycia większych tak, żeby pozostała jedynie mała dziurka, z której może wypływać mocz. Oczywiście wszystko bez znieczulenia. Przed pierwszym stosunkiem z mężem szwy są odcinane.
    Takie praktyki są już obserwowane w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Belgii i we Francji.
  • Muzułmanie na całym świecie dążą do wprowadzenia prawa szariatu – jedynego respektowanego przez nich prawa boskiego. Według tego prawa możliwa jest kara śmierci poprzez ukamienowanie, na przykład za gwałt. Jest też obowiązek zakrywania głów przez kobiety. Całkowity zakaz seksu pozamałżeńskiego, alkoholu i narkotyków, które również karane są śmiercią.
    Zgwałcona kobieta w islamie trafia do więzienia lub jest zabijana właśnie za seks pozamałżeński.

Mogę tak wymieniać godzinami. Tylko po co. Wszystko o czym piszę, można znaleźć w sieci. Trzeba tylko chcieć szukać.

To są fakty. Muzułmanie sami chętnie o tym mówią. Jakim trzeba być debilem, żeby temu zaprzeczać, skoro sami zainteresowani podpisują się pod tym krwią?! Własną i niewiernych… Jak bardzo trzeba nienawidzić swojej kultury, swojego kontynentu, swojego domu, żeby znając te fakty, pozwalać islamowi zajmować coraz to większe części naszej przestrzeni, naszej wolności i naszego życia?!

Islam nie chce z nami współegzystować i głośno o tym mówi. Islam chce, by świat był islamski i dąży do tego wszelkimi sposobami. Zgodnie z tą religią niewierni (chrześcijanie i żydzi, bo reszta zasługuje na natychmiastową śmierć) winni są muzułmanom płacenie czegoś w rodzaju haraczu, daniny. Dlatego imigranci z Bliskiego Wschodu uważają, że zasiłki europejskie zwyczajnie im się należą. Podobnie jak należą im się europejskie kobiety. (80% Muzułmanów mieszkająca od lat w Szwecji nigdy nie przepracowała tam nawet jednego dnia. Blisko 90% gwałtów to robota muzułmanów. Dla nich kobieta idąca sama ulicą jest bezpańska i można ją sobie wziąć. Kobieta cnotliwa ma pana.)

Tym właśnie jest Islam. Oczywiście są wyjątki, ale takie wyjątki ISIS nazywa „złymi muzułmanami” i morduje równie chętnie, jak chrześcijan. Islam się radykalizuje z każdym rokiem. Pomagają temu kolejne akty szerzenia demokracji przez Stany Zjednoczone i wojskowe interwencje Zachodniej Europy w tamtym regionie.

Pomaga temu bieda na paryskich przedmieściach i rosnąca w siłę europejska ultraprawica. Pomaga Izrael okupujący w perfidny i brutalny sposób Palestynę.

Kto dokonał zamachów w Paryżu? Nie wiem.

Kto jest winny najbardziej? Nie wiem.

Każdy z tych scenariuszy można rozbierać na mniejsze i mniejsze. Tylko po co? Każdy jest tak samo prawdopodobny.

Nie mamy wpływu na geopolitykę. Przynajmniej nie taki, jaki byśmy chcieli mieć. Pozostaje nam więc działać doraźnie. A doraźnie należy przede wszystkim przerwać falę tak zwanych uchodźców zalewającą Europę w sposób absolutnie niekontrolowany. Trzeba więc zamknąć granice i zapomnieć o strefie Shengen. I tu kolejna teoria – na zamknięciu Strefy zależało Wielkiej Brytanii, zależało na tym też  Niemcom. Teraz jest pretekst.

Powrót do kontroli granic to łatwe zadanie. Węgry nie patrząc na nikogo załatwiły temat w tydzień. Da się.

Ale milion nastawionych roszczeniowo muzułmanów już tu dotarło, a dziesiątki milionów mieszkają tu już od dawna. I to oni stają się największym zagrożeniem.

Trzeba powstrzymać islam, który już jest tu, na naszych ziemiach, w Europie. Trzeba głośno w końcu powiedzieć, że to nie religia, a system politycznego nacisku działający pod przykrywką religii, którego celem jest terror i całkowita dominacja.

Islam sam głośno krzyczy czego się domaga i do czego dąży. Wystarczy posłuchać!!

Jeżeli mój gość, w moim domu, postanowiłby zostać już na stałe, spróbowałby żreć bez końca na mój koszt, wprowadzać swoje prawa i zwyczaje, zakazać mi picia wina do kolacji, kazałby mojej kobiecie chodzić z zasłoniętą twarzą, chciał zabić moje psy, a na koniec zgwałcić mi dziecko, to mówiąc delikatnie – broniłbym się. I gówno by mnie obchodziły jego zwyczaje, czy uczucia religijne. Mój dom – moje zasady!

Dlaczego więc nie broni się nasza cywilizacja, kultura, nasz kontynent, nasze rządy?!! Sytuacja jest przecież absolutnie analogiczna!

Dlaczego nie bronimy się sami?! Nie mówię o prześladowaniu, ale o oporze! O nacisku na własne rządy, by działały zgodnie z demokratyczną wolą większości! Dlaczego nie deportujemy tych, którzy nawołują do nienawiści? Dlaczego nie zamykamy na długie lata tych, którzy łamią nasze prawa? Boimy się stygmatu faszysty? Serio? Ja się nie boję, choć faszyzmem gardzę i nie mam z nim nic wspólnego.

Poznałem tych ludzi. Poznałem tą mentalność, Przez dwa lata byłem współwłaścicielem firmy w Egipcie. To były zajebiście długie dwa lata.

Już pisałem o powiedzeniu, jakie krąży tam między rezydentami – „Ile w Egipcie dzieli turystę od rasisty? Dwa tygodnie!”

Choć słowo rasista nie jest tu trafione, bo islam to nie rasa, to jednak sama myśl jest zachowana. Po dwóch tygodniach człowiek sam ma ochotę wysadzić się tam w powietrze. Z bezsilności. Z powodu przepaści mentalnej, intelektualnej, kulturowej. Z powodu ciągłych oszustw, odczuwanej wokół wrogości i pogardy.

Tu w Polsce nazywamy to egzotyką. To brzmi może pięknie na plakacie w TUI, ale nie na ulicach Paryża. Tam już nie ma egzotyki. Tam jest dzicz, nienawiść i śmierć.

Czas z tym skończyć! Czas powiedzieć DOŚĆ! To nasze ziemie i nasze prawa! Dostosować się, albo wypierdalać!

Da się to jeszcze zrobić! Da się z tym skończyć, póki muzułmanów jest w Europie raptem kilka procent. Bo gdy będzie ich 50% użyją demokracji jako broni, którą skończą z nami.

Bartosz Bodnar

Bartosz Bodnar

Redaktor Bezczelny

Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!