Rasista i liberał.

W imię walki o podstawowe i niezbywalne prawa, jakie przynależne są każdemu człowiekowi, gwałci się na naszych oczach dokładnie te same prawa tyle, że własnych obywateli!

Na naszych oczach toczy się wojna pomiędzy „liberałami”, a „rasistami”. Wojna o przyszłość Europy, o przyszłość naszych dzieci i przyszłość wszystkiego, co dziś jeszcze nazwalibyśmy normalnością…

Jak więc zdefiniować te dwie strony barykady? Kim jest rasista, a kto jest liberałem, czy inaczej lewakiem?

Rasistą dzisiaj jest ten, kto krytycznie ocenia islam, ze szczególnym naciskiem na wszelkie jego wynaturzenia i patologie, a w szczególności na kwestię pedofilii, dekapitacji (ścinania głów), legalnych gwałtów, mordowania homoseksualistów, innowierców i apostatów; zamachów terrorystycznych, obrzezania dziewczynek, handlu niewolnicami, mordów poprzez spalenie żywcem lub ugotowanie żywcem, kamienowanie, etc.
Choć rasizm, który ze swej nazwy dotyczyć winien rasy, w tym wypadku z rasą, czy kolorem skóry nie ma nic wspólnego. Ten „rasizm” wymierzony jest w zbrodniczą ideologię, w krwiożerczą „religię”, a raczej sektę religijną mającą ambicje podbić świat krwią i ogniem.

Liberał/lewak, to natomiast w nowomowie społecznej i politycznej osoba pozbawiona jakichkolwiek korzeni, czy fundamentów moralnych, lub narodowych. To postawa promująca stuprocentową wolność dla wszystkich i wszystkiego, niezależnie od szkodliwości podmiotów czy zachowań bronionych stron. Mówiąc wolność, mowa jest o nieograniczonej swobodzie wszelkich religii, pomimo tego, że niektóre z nich jawnie nawołują do mordów i zniszczenia; mowa o wolności granic, czyli ich pełna redukcja wraz z redukcją państwowości jako takiej; to całkowita, niekontrolowana i nieograniczona wolność przemieszczania się i osiedlania, czemu wyraz dała Merkel ściągając do Europy milion niezidentyfikowanych mężczyzn z Bliskiego Wschodu. Skrajni liberałowie z Belgii doprowadzili de facto do legalizacji zoofilii, a ci z Holandii dążą do legalizacji pedofilii. Tym właśnie stał się dzisiaj liberalizm w powszechnej świadomości.

 

 

Nasz największy wróg. 

Integralność terytorialna – nienaruszalność terytorium danego państwa. Pojmowana w sensie fizycznym, narodowościowym i państwowym stanowi korelat bezpieczeństwa państwowego. Termin pojawił się na kongresie wiedeńskim (1815) w związku z przyznaniem gwarancji integralności terytorialnej Szwajcarii i części Sabaudii. W XX wieku integralność terytorialną gwarantowały zapisy zawarte w Pakcie Ligi Narodów, Karcie ONZ, umowach międzynarodowych, także Akcie Końcowym KBWE. Wprowadzały one zakaz użycia siły lub zastosowania jej groźby przeciwko niepodległości państwa i całości jego terytorium.

Integralność terytorialna, to podstawa gwarantująca byt Państwa, znana od zawsze, a nazwana i określona dwa wieki temu. Każde państwo miało prawo obrony swoich granic i niepodległości wszelkimi metodami, a każdy kto takie granice naruszał stawał się agresorem, którego należało zgładzić wszelkimi dostępnymi środkami. Tak było do teraz.

Definicja ta została najpierw zlana ciepłym moczem, a następnie wrzucona do kibla i spuszczona do ścieków wraz z innymi, dotąd niezbywalnymi prawami przez tzw. liberałów, z Obamą, Blairem, Cameronem, Merkel, Tuskiem, Hollandem i pozostałymi włodarzami Świata na czele. To, co było dla nas święte zniszczył nasz największy wróg – wróg wewnętrzny.

Najpierw włodarze ci postanowili naruszyć integralność terytorialną takich państw, jak Irak, Afganistan, Libia czy Syria rozpierdalając w pył te suwerenne kraje.

Celem nie była nigdy nieodnaleziona broń chemiczna w Iraku, czy złapanie wyszkolonego przez CIA Bin Ladena w Afganistanie. Celem nie było szerzenie demokracji w Państwie Kadafiego czy wspieranie demokratycznego zrywu w kraju al-Asada.

Powody były stare, jak świat, ale i niezwykle wielowymiarowe – ropa i inne bogactwa naturalne, panowanie w regionie, zyski ze sprzedaży broni, blokada Unii Afrykańskiej dążącej do wyeliminowania dolara, jako waluty handlowej w regionie; wsparcie dla Izraela w budowaniu nowego, większego państwa; dominacja nad Rosją i wyparcie Chin. Celem nadrzędnym i długofalowym była destabilizacja Europy dla łatwiejszego utworzenia i zarządzania superpaństwem.

Źródło: http://www.visualcapitalist.com/map-sums-economy-middle-east/

Prawa człowieka

Gdy już te prawa człowieka zostały doszczętnie pogwałcone, przyszła pora na nasz kontynent.

W imię walki o „prawa człowieka” – człowieka zmierzającego do nas w wielomilionowym ludzkim potoku ze zniszczonej szerzeniem demokracji Afryki i Bliskiego Wschodu, dokonano gwałtu na prawach człowieka w Europie. Na naszych prawach człowieka.

Ściągając do Europy krwawy, wściekły i rządny zemsty islam, Merkel i jej pacynki mają na rękach krew Europejczyków. Trzymając stery Unii, trzymali jednocześnie kierownicę tej ciężarówki w Nicei. Pociągając za sznurki w Europie, pociągali za spusty karabinów podczas zamachów w Brukseli…

To przez nich niemal każde „prawo człowieka” jest dzisiaj w Europie gwałcone.

• prawo do życia
• prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania
• prawo do głoszenia swoich poglądów i opinii bez względu na ich treść i formę
• prawo każdego człowieka do uznawania wszędzie jego podmiotowości prawnej
• zakaz stosowania tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania
• zakaz trzymania człowieka w niewolnictwie lub poddaństwie
• zakaz skazywania człowieka za czyn, który nie stanowił przestępstwa w chwili jego popełnienia

Tych praw nie mają już Europejczycy. Jesteśmy mordowani, ale winni pozostają bezkarni. Odebrano nam prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania. Te prawa posiadają już wyłącznie muzułmanie.

Za głoszenie swoich poglądów i opinii stajemy przed sądem, o ile opinie te nie są zgodne z linią „demokratycznej” władzy i politycznej poprawności. Nasza podmiotowość prawna przestała istnieć, a w jej miejsce pojawiła się podmiotowość prawna tzw. uchodźców.

Europejczycy są na swojej ziemi gwałceni, torturowani, traktowani w sposób nieludzki i poniżający już nawet w szkołach, ale za sam fakt nazwania tych zjawisk po imieniu, przed sądem staje nie kat, a ofiara. Kat jest uniewinniony, bo działał zgodnie ze swoją kulturą. Ofiara natomiast jest winna, a sąd opuszcza z wyrokiem skazującym i stygmatem rasisty.

Staliśmy się niewolnikami i poddanymi muzułmańskich najeźdźców, bo pod groźbą kary, a nawet więzienia musimy pracować dla nich, za nich i na ich utrzymanie. Nie możemy się bronić, ani nawet uchylać przed atakami. To definicja niewolnictwa!

Źródło: https://euobserver.com/institutional/126970


Prawdziwy Przywódca

Brytyjska Premier mówi, że prawo szariatu może wyjść Brytyjczykom na dobre, a Premier Francji ogłasza, że Francja będzie musiała nauczyć się żyć z terroryzmem.

Kim są przywódczy Europy skoro gwałty na swoich obywatelach, śmierć swoich rodaków i rozjechane na ulicach dzieci nakazują traktować jako nową rzeczywistość, zamiast pozbyć się przyczyny tych dramatów raz na zawsze?!
Są współwinnymi!! Są terrorystami gorszymi od tych, którzy naciskają spust detonatora, język spustowy karabinu, czy pedał gazu w ciężarówce na nicejskiej ulicy! Są gorsi, bo są wrogiem wewnętrznym! Bo są nasi, a działają przeciwko nam! Sa kolaborantami, szmalcownikami… są ZDRAJCAMI!

Broniący Praw Człowieka PRAWDZIWI przywódcy, niezależnie od win Zachodu, rozwiązaliby problem krwawego islamu w Europie w kilka tygodni. Wyrzucając raz na zawsze pierdoloną poprawność polityczną do kosza, należałoby na wstępie nazwać rzeczy po imieniu – islam jest wściekły za zbrodnie Zachodu, więc niesie na nasze ziemie śmierć i zniszczenie – należy wyłuskać z niego wszelkie formy ekstremizmu w sposób zdecydowany i bezwzględny!

To proste i oczywiste, mogłoby się zdawać. A jednak włodarzom zdają się nie przychodzić do głowy najbardziej oczywiste rozwiązania…

  • wyłączyć islam z wykazu uznanych religii i przenieść go do grupy sekt wyznaniowych,
  • islam, już jako nie religia, nie miałby prawa do stawiania świątyń, organizowania manifestacji, a nawet zgromadzeń; straciłby wszelkie prawa i przywileje przysługujące pozostałym religiom,
  • wyznawcy islamu mieliby prawo praktykować swoje wierzenia wyłącznie w domach, bez prawa do szerzenia „wiary”, czy manifestowania jej pod jakąkolwiek postacią, w tym poprzez stroje, czy symbole religijne,
  • zdelegalizować prawo szariatu sprowadzając je do poziomu takich ściganych prawem zbrodniczych ideologii, jak faszyzm,
  • próba głoszenia, manifestowania lub stosowania prawa szariatu musi kończyć się deportacją lub wieloletnim więzieniem w obozie pracy (więźniowie nie mogą być obciążeniem finansowym dla społeczeństwa).
  • jakakolwiek forma sympatyzowania z tzw. Państwem Islamskim to wyrok minimum 25 lat więzienia.
  • udowodniona przynależność lub współpraca z ISIS lub inną organizacją terrorystyczną powinna być karana śmiercią lub dożywotnim więzieniem bez prawa do zmniejszenia wyroku.
  • Całkowite cofnięcie wszystkich dodatków socjalnych dla rodzin muzułmańskich i nowoprzybyłych do Europy już po trzech miesiącach pobytu. Prawo stałego pobytu w Unii może być nadane jedynie tym rodzinom, które same potrafią się utrzymać.
  • Całkowite, stuprocentowe przyjęcie przez przybyszów praw oraz norm społecznych kraju, w którym postanowili osiąść, z jednoczesnym całkowitym odrzuceniem wszelkich zachowań, czy postaw istniejących w kulturze rodzimej, o ile stoją z tymi pierwszymi w sprzeczności. Jakakolwiek próba złamania tej zasady musi wiązać się z deportacją dla całej rodziny i dożywotnim zakazem wstępu na teren Unii.

Zasada powinna być innymi słowy niezwykle prosta i czytelna – na naszej ziemi macie zachowywać się jak Europejczycy. Każde odstępstwo od tej reguły to dożywotnia deportacja, lub więzienie. Kropka.

Taką zasadę wyznają muzułmanie na swojej ziemi – tam inne religie i kultury nie mają racji bytu, a ich manifestowanie kończy się śmiercią lub więzieniem.

Każdy, kto stawia dobro najeźdźców ponad dobrem Europy i jej mieszkańców jest zdrajcą zasługującym na najwyższy wymiar kary. Każdy, kto się z tym nie zgadza jest w najlepszym wypadku idiotą.

Broniąc Praw Człowieka należy pamiętać o najistotniejszej cesze, jaka się z nimi wiąże – Prawo człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo drugiego człowieka! 

Jeżeli już więc świat podzielił się na rasistów i liberałów, wybór wydaje się prosty – wolę być żywym „rasistą”, niż martwym „liberałem”.

Bartosz Bodnar

Bartosz Bodnar

Redaktor Bezczelny

Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!