Początki.

Dziecko alkoholików widzi! Bardziej czuje! Wszystkie gesty wyłapuje. Obserwuje.

A co najgorsze… Zapamiętuje!

Jestem dorosłym dzieckiem alkoholików. Obecnie oboje rodzice są trzeźwi. Choroba alkoholowa dotyka ludzi z każdego środowiska. Majętnym nie przygląda się nikt z bliska… Tak jak kiedyś nam.

Godziwe życie na tamte czasy wiedliśmy. Lata 80-te. Tata wraz z przyjacielem prowadził firmę budowlaną. Miasto się rozwijało. Kino, teatr przychodnie… Zlecenia końca nie miały. Duży Fiat, Syrena Bosto, Simson, kolorowy telewizor (Rubin), automat do prania, video odtwarzacz…

Wszystko w naszym domu było! Mama w kożuchy wystrojona, szyła sobie ubrania na miarę. Gwiazda! Zawsze wiele chciała i od ojca za dużo oczekiwała. Tata pracował, albo odpoczywał. Późno wracał z pracy, czasami wcale. Mimo to był moim idolem. Remontował moje przedszkole za darmo. Jaka ja dumna chodziłam! Siostra starsza o pięć lat bardziej się z mamą trzymała.

Cały tata mój! To ja z nim spałam i rano wstawałam. To on niosąc na barana odprowadzał mnie z rana do przedszkola. Gumy Donald zawsze z nami w podróży. Mój kochany tata! Całym światem moim. Miłość prawdziwa!

 

 

Codzienność

Intensywne picie i mamy bicie. Wszystko pamiętam, a miałam tylko trzy, cztery lata. Po koncercie Majki Jeżowskiej jak mama pijana zębami zgrzytała… Pasem oberwała. Każde traumatyczne wydarzenie mam nadal w głowie. Mogę odpisać wszystkie szczegóły, przedmioty…. Taką dobrą pamięć dziecko ma!

Rozwód rodziców…. katastrofą dla mnie. Tata odszedł nie zabierając nic, a ja tak bardzo chciałam nadal u jego boku być. Odszedł zostawiając nas, a zarazem znając ją… niby się martwiąc, ale z daleka. Przegrał życie tonąc wódzie i długach.

 

Mama

Alkohol… legalny niszczyciel ludzi. Wraz z wyprowadzką ojca zaczął się żarzyć żar piekła, które mnie czekało. Sama mama, młoda…. Ahoj przygodo!

Dwa lata randkowania. Na dystans nas od amantów trzymała, ale się nami należycie nie opiekowała! Mała ja całkiem sama. Podwórko stało się moim domem. Czasami się snułam za starszą siostrą, ale jej to przeszkadzało.

Bałam się ciemności więc niewidzialna się stałam. Krok w krok po zmroku chodziłam za nią, by czuć się bezpiecznie. Obserwowałam. Śmierć babci wznieciła ogień nie do ugaszenia… Mama bez mamy….Teraz i my.

Zagaszała smutki całym morzem wódki. Kolegów co rusz nowych mając o zdanie nas nie pytając. Kilku nawet polubiłam. Miałam sześć lat i pijąca na potęgę mama burzyła mój i tak chujowy świat. Nie chodziłam brudna, głodna…. Nie. Z zewnątrz nie wyglądało to źle.

Wracała pijana z pracy i w domu dotankowywała. Pamiętam jak okradł ją po wspólnej nocy jeden mężczyzna. Nigdy nie zapomnę jego twarzy. Widziałam jak mama śpi, a on mieszkanie przeszukuje. Uśmiechnął się do mnie przyłożył palec wskazujący do ust i wycedził – ciiiiiiiii.

Bałam się, milczałam. Dziś wiem że słusznie. Wyobraźcie sobie, że mieszkaliśmy w kawalerce…. Dwie wersalki, jedno pomieszczenie! Kurwa! Gdyby to był jakiś zwyrodnialec?!

 

Sięgając dna mama przechodziła samą siebie. Kiedyś nawet nas w wannie topiła. Pamiętam. Okrutne wspomnienie. Starsza siostra interweniowała. Nałykałam się wody i bardzo bałam. Jej oczy pod wpływem alkoholu były demonicznie magiczne. Straszne!

Wstyd! Dziecka wstyd za rodzica…..najgorsza kara! Każdy widzi, nic nie robi tylko szydzi. Impreza miejska JS z balonami zadowolona i nawalona w cztery dupy ona. Siku poszła w krzaki po czym padła z pozycji kucającej…. Rajstopy, bielizna, wszystko na dole! I mała ja, która mamę ubiera. Ludzi tłum każdy się śmiał zaśmiecając moją duszę. Nikt nie pomógł. Ona leżała. Ja stałam. Pilnowałam. Czekałam aż się przebudzi. To co widać było przykryłam sweterkiem. Marzłam.

I tego dnia, a raczej nocy, bo późno wróciłyśmy do domu zrozumiałam, że świat jest strasznie okrutny. Dziewczynka z zapałkami stała się dla mnie ulubioną bajką, od kiedy nauczyłam się czytać.

Obojętność ludzi… Jawna, dostrzegalna, bezlitośnie wszechobecna. Widziana. Ciemność i ja, zawsze sama teraz bez nadziei, że światło istnieje… Przebudzenie, albo zapadniecie w stały sen… Komplikujący życie dzień. Wypuściłam te balony, które w ręce trzymałam. Pamiętam ten widoki… Oderwał mnie na chwilę od mniej przyjemnego… Marzenie, by podmuch wiatru zabrał też mnie. Wzbił do góry delikatnie bujając w podróży. Inna lepsza planeta… Za chmurami i gwiazdami. Gdzieś daleko na nie czeka. Stworzę sobie taką sama, a mama i całe zło tego świata adresu nie pozna.

 

Zła

Planeta inna! Mój lepszy świat…Umiejętnie zaprojektowany… Po mojemu. Dopracowywany każdego dnia. Galaktyka mało rzeczywista, ale przejrzyście czysta. Dziewczynka lat siedem. Projektantka życia lepszego. Szkoła! Cztery minuty spacerkiem, spiesząc się dwie… Po drodze dwa słupy… Podobno przechodząc między ściąga się na siebie nieszczęście. Zabobon taki słyszany przeze mnie tysiące razy. Nigdy nie omijałam! Idąc i wracając… Zawsze pomiędzy. Do dziś to robię.

Zainteresowanie mną… Najpierw negatywnie odbierane, później doceniane i bardziej chciane. Nauczycielka! Edukująca i normalności ucząca. Obiady! Dokładek bez końca. Szkolna świetlica… Odrabianie lekcji, nie zawsze, bo wolałam mój świat i umiejętnie do niego uciekałam.

Życie w blasku zajebistej siostry, szkolnej celebrytki. Nie przyznawała się do mnie, ale ja i tak profity czerpałam. Uczyłam się sama sięgać po to, co chcę. Mama nie pije! Trzeźwość w domu naszym… Cudownie! Będzie dobrze, musi być! Trzecia klasa podstawowa! Dziesięć lat, dekada życia.

Ultimatum motywatorem. Nie my – dzieci… Tylko przyłapana na grze nieuczciwej. Pijana w pracy. Złapana na gorącym uczynku i na gazie. Ze strachu przed utratą stanowiska… Zmotywowana.

Padaczka…

Brak alkoholu odzywa się ciała krzykiem. Donośnym, głośnym, nie przesadnie dosadnie strasznym! Dla mnie! Spałyśmy razem… Przebudzenia widok do dziś noszę w głowie. Dziwny dźwięk… Telepiące się ciało… Piana z ust… Oczy! Białe, białka bez tęczowej tęczówki! Horror!

Opanowana ja. Strach umiejętnie chowająca. Drugie piętro biegiem! Telefon ma sąsiadka! Pogotowie! Demony mamę zabierają! Zastrzyk. Pół dnia spała. Nic nie pamietała. Ja tak!

Sytuacja z atakiem miała tylko dwa razy miejsce… Dla mnie, aż dwa… Mimo, że trzeźwa mama… Dziewczynka się jej bała. Trauma najbardziej dotkliwa z całej tej historii. Zaowocowała w postaci bezsennych nocy. Nasłuchiwania dźwięków ciemności. Mnóstwa lęków…. Strachu przed spojrzeniem mamy.

Podróże nocne w drugą część mieszkania. Na podłodze spania… Oby jak najdalej. Od niej z dala…od demona, którym w tamtej chwili stała się ona. W środku nocy do taty uciekałam. Tak! Sama w nocy w piżamie pchana przez nawigację strachu. Zmęczona niewyspana, przerażona, sama… Po szkole nie wracałam do domu. Rzucałam plecak na balkon i uciekałam do swojego świata. Lądowanie widząc siostrę na horyzoncie. Byle, by z mamą nie zostać sama…

 

Nie trwało to tydzień, miesiąc, rok…, a całe lata! Ja poza domem, poza zasięgiem demonów, poza planetą Ziemia. Tam gdzie bezpieczeństwa dotykałam. W swoim świecie, starannie urządzonym, znanym dopracowanym, porządnie nieuporządkowanym. Moim!

Nadal go mam! Odwiedzam i dbam. Układam wszystko na miejsce, szukam wygodnych bezpiecznych rozwiązań. Likwiduje bałagan dekad trzech. Uczę się sprzątania. Ergonomii życia bez przeszkód na drodze.

Nowa ja! Terapia DDA. Dorosłe Dziecko Alkoholików. Klucz do funkcjonowania w świecie, do którego zamknęłam drzwi będąc małą dziewczynką. Zrozumienie. Przyczyny i skutki dziś dobrze mi znane. Półtora roku ciężkiej pracy. Powrót i nauka funkcjonowania w rzeczywistości. Pokonanie demonów. Wspomnień odgrzebywanie tych lata świetlne temu pochowanych, zakopanych.

Nowe życie! Bez tajemnic złych i dobrych. Prawdą nie strachem nawigowane. Szczerością miłą i tą drugą. Niczym wbrew sobie. Oczy zwierciadłem duszy… Czytam z nich niemiłosiernie umiejętnie. Intencje, zamiary, demony, anioły, dobro i zło. Widzę wszystko! Świadoma samoświadomości… Anioł w piekle urodzony… Czarne skrzydła rozwija.

Nie bojąc się niczego. Silny, ale delikatny. Z zewnątrz czarny w środku biały. Kochać nie potrafiący ale pojęcie miłości znający. Twardzielka skorupkę w zbroję przeobraziła. Inna! Ciepło – zimna. Godna zaufania, nie ufająca.

Mając klucz do tego świata okrutnie rzeczywistego, teraźniejszego… Otwieram je, ale tylko uchylając nieco. Bezpieczeństwa strzegę… Jeszcze nie czas na przeciągi w życiu moim nowym. Wierzę że któregoś dnia przyjdzie taki moment, że samą wyrwę je z futryną i zacznę oddychać pełną piersią – czystym w intencjach powietrzem…

 

Zły

Wzorce wynosimy z domu…

Widok ogniska domowego i zachowanie osób je tworzące pokazuje nam jak żyć.

Wszystko czego doświadczamy wydaje się być naturalną koleją rzeczy, bo nie jesteśmy świadomi tego, że może być inaczej. Lepiej. Normalnie. Zdrowo.

Jako mała sama dziewczynka nie byłam świadoma braków wychowawczych, którymi wykazali się oboje rodzice.

Żyłam, obserwowałam, nienormalne normy do głowy sobie wpajałam.

Dziś mam kłopot w funkcjonowaniu i radzeniu sobie ze sobą, emocjami, uczuciami.

Mało byłam przytulana. Piszę mało, bo nie pamiętam, czy w ogóle byłam.

Sama sobie, niezależna od małego. Nic fajnego. Teraz też.

Brak zaufania do ludzi, a właściwie do mężczyzn. Chęć opuszczenia domu złego… mimo, że trzeźwego nadal od normalnego dalekiego…

Popchnął mnie w ramiona osoby nie pijącej, ale złem ziejącej.

Dziś jestem ofiarą przemocy domowej. Obojętność ludzi na krzywdę ludzką za młodu przerażała mnie. Teraz już wiem, że można stać samemu w tłumie.

Krzyki, wyzwiska, złoścliwości, agresja, presja…To wszystko mam. Od dziecka to znam. Mimo, że wiem…nadal w tym tkwię.

Silna inna. W kolejnym syfie funkcjonuję, bo tylko taki znam i tylko w czymś takim „dobrze” się czuję.

Czym skorupka za młodu…Trafne bardzo w moim przypadku biorąc pod uwagę patologię, czy dysfunkcję rodziny. Lepiej brzmi.

Alkohol i związane z nim perypetie. Teraz przemoc na trzeźwo… Boli. Mniej i bardziej.

Twarda jestem. Ciężko mnie złamać. Uczyłam się tego od małego i właśnie dlatego ból nadal mi towarzyszy.

Prośby o pomoc nikt jednak nie słyszy. Każdy patrzy w ciszy… Mówię, proszę, czasami krzyczę.

Dom zły. On zły w nim. Nic nie mówię, nic nie czuję, nadal tylko obserwuję. Jak za dawnych lat.

Dorosła kobieta przez znajomych jako cudowna osoba postrzegana. Znowu tylko poza domem… W swoim świecie tej wypracowanej starannie innej planecie.

Dziś nie tylko kobieta, ale i mama. Nie powiela. Wzorce złe starannie kryje. Daje wszystko czego sama nie dostała.

Kocha, tuli, czyta, pyta…Dzieci moim Światem. Uczą mnie miłości. Wyzbywam się złości, dotykam normalności. Zdrowej relacji pomiędzy dzieckiem, a rodzicem.

Plan ucieczki mam. Przyszłość swoją znam… Sama ja i moje skarby dwa. Nic mi więcej nie potrzeba. Działam!

Listy od M.

Listy od M.

Autorka Niepokorna

Nietuzinkowa kura domowa.
Poszukiwaczka drugiego dna.
Obserwarorka. Widzi więcej niż chce.
Niezdarnie zaradna. Wszechstronnie utalentowana.
Kochana mama. Nieco szalona. Niestabilna, ale silna.
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!