Nic tak nie dzieli Polaków, jak wzajemna wrogość. Nic ich tak nie łączy, jak jeden wspólny wróg. 

Za rządów PiS 10 lat temu oburzało mnie wiele, ale nic nie oburzało mnie tak bardzo, jak dzielenie społeczeństwa i wspieranie się przez nich takimi środowiskami, jak organizacje skrajnie prawicowe pokroju Młodzieży Wszechpolskiej i bandytami w szalikach piłkarskich klubów.

Później, już w opozycji, na marszach 11 listopada Kaczyński chętnie szedł z kibolami w jednym rzędzie. Podstawami tej (w sumie ultra-prawicowej) partii są podobno Bóg, Honor i Ojczyzna.

Kibole również lubią dorabiać ideologię do swego jestestwa, więc posługują się podobnymi, pozornie patriotycznymi hasłami.

Czy wiedzą, co mówią? Czy wiedzą, jako masa, cokolwiek o historii? Czy zastanowili się kiedyś, jak popatrzyliby na nich dziś niegdysiejsi Powstańcy, na których tak chętnie się powołują? Czy byliby dumni z takiej spuścizny?

Każdy marsz 11 listopada kończy się totalną rozpierduchą centrum Stolicy. Tak młodzi patrioci wyrażają miłość do swojej ojczyzny. Walczą z opresyjną władzą. Walczą o Wolną Polskę. Jak Powstańcy.

Później są głosy, że to Policja robiła ustawki. Że przebrani za kibiców sami rozpoczynali starcia. Że ci maszerowali pokojowo, ale byli prowokowani. Być może. Nie wiem.

Wiem natomiast, że kilka tysięcy facetów, często naćpanych, lub pijanych, w kominiarkach, chustach na twarzach i z kastetami w kieszeniach, z pałkami i racami, to nie kółko różańcowe. Tak nie wyglądają pokojowi demonstranci. Tak wyglądają bandyci.

Kto nie był nigdy wśród tej hordy, nie pojmie jaki poziom agresji i prymitywizmu może osiągnąć tłum. Wychowani na ustawkach i porachunkach narkotykowych gangów są realną brutalną siłą na ulicach miast. To armia bezmózgich troli stworzonych do walki. Nie pacyfikując ich skutecznie, państwo polskie wyhodowało na swojej piersi potworka, który może już tylko rosnąć w siłę.

Propaganda PO nazywała ich bandytami stadionowymi. I słusznie. Jak każde uogólnienie i to jest krzywdzące dla wybranych, co nie zmienia faktu, że po meczu siatkówki, koszykówki, czy tenisa nie ma potrzeby obstawiania miasta kordonami prewencji, a po meczu piłki nożnej tak. Ciężko więc nazwać kibiców siatkówki, czy koszykówki bandytami. A kibiców piłki tak.

Dlaczego? Nie wiem. To prosty sport. Chłopaki walą w gałę pod blokiem, bo niewiele do tego trzeba. Gówniana piłka i narysowana kredą na murze bramka. Tyle wystarczy. To nie jest sport dla inteligentów. To sposób na odreagowanie. i dla grających na szkolnych boiskach i dla widzów przed telewizorami. Ręczna, kosz, siatka, tenis… to już wyższa szkoła jazdy. To sporty bardziej elitarne. Świadome.

Gała, to gała. Każdy umie kopnąć. I w życiu się później taka umiejętność przydaje.

Ten sport odrzucał mnie od zawsze, choć żyłem sportem przez całą młodość, aż do dziś. To właśnie ten dziki amok wokół piłki był dla mnie czymś na tyle prymitywnym, że nie umiałem się w tym tłumie nie wstydzić. Za nich i za siebie.

Setki milionów ludzi na Ziemi myśli jednak inaczej, a są i tacy, którzy za swoje kluby giną. Dla części to faktyczna fascynacja i miłość. Nie rozumiem, ale szanuję. Część jednak traktuje piłkę jedynie jako pretekst przynależności do grupy. Wystarczy ubrać szalik, umieć głośno ryczeć, nauczyć się na pamięć kilka wulgarnych wierszyków i nie bać się wpierdolu, a już się jest ziomalem. Już się jest wśród swoich. Taka tłum, to podpora dla ludzi bez moralnych kręgosłupów.

Nawet najbardziej prymitywne życie potrzebuje jednak jakiegoś celu. Kibole tłuką się z innymi kibolami, ale to trochę za mało. Nawet dla nich. No więc Bóg, Honor i Ojczyzna.

A przecież nie znają Boga, bo gdyby znali wiedzieliby, że ten odrzuca przemoc i nienawiść.

Nie wiedzą, co to honor, a przynajmniej ten honor prawdziwy, ludzki, rycerski, nie grypserski.

Nie wiedzą, co to ojczyzna, bo gdyby wiedzieli, nie sprowadzaliby jej do roli pola bitwy. Nie atakowaliby rodaków, ich mienia, godności. Pracowaliby nad jej rozwojem, nad jej świetnością. Nie sprzedawaliby dzieciakom dragów. Nie cięliby ludzi maczetami, jak ma to często miejsce w Krakowie. Walczyliby o nią, a nie z nią.

I tak, jak motywację prymitywów można jakoś zrozumieć, tak pod żadnym pozorem nie wolno ich usprawiedliwiać, czy wybielać ich działań.

Jeżeli ktoś wygląda jak bandyta, zachowuje się jak bandyta i działa jak bandyta, to zwyczajnie bandytą jest. Jeżeli tak zwane elity firmują bandyckie działania, to są współwinne temu bandytyzmowi.

Kaczyński wybielał bandytę – Starucha i wstawiał się za nim tylko dlatego, że ten został zwinięty zaraz po jakiejś pseudo patriotycznej uroczystości. Nie ważne, jakie przestępstwa miał na sumieniu. Nie ważne były niezliczone rozróby z jego udziałem. W wyborach głos, to głos. Żaden nie śmierdzi.

Miałem do PO wielki żal za to, że sobie z tym problemem nie poradziła. Że pozwalała demolować stadiony, dworce i pociągi. Terroryzować pasażerów, niszczyć miasta i rujnować narodowe święta. Mając takie wzorce, jak choćby Wielka Brytania, która modelowo zblatowała kibolstwo, PO obnażyła pełną nieudolność swoją, ale i Państwa.

Jedyny plus ich rządów, to nazywanie rzeczy po imieniu – kibolstwo to bandyterka. Zorganizowana grupa przestępcza. Nic więcej.

 

Wróg ze wschodu

Czasy się zmieniły. Na przegraną PO w ostatnich wyborach, poza niezliczonymi aferami, przekrętami i długą listą niespełnionych obietnic, duży wpływ miała postawa rządu w kwestii muzułmańskich uchodźców. Polska to zamknięty, homogeniczny naród. Nastroje antyislamskie bardzo łatwo można było wyczuć. PO olało jednak głos społeczeństwa i grzecznie dało się poprowadzić na smyczy pani Merkel wprost w wyborczą katastrofę.

PO zapomniało, że nic tak nie łączy Polaków, jak wspólny wróg. Pojawił się wspólny wróg, więc Naród powstał.

Taki wróg, daleki, nieznany, egzotyczny, to woda na młyn dla środowisk ultraprawicowych. Wróg, którego można wskazać, nazwać, namierzyć i zniszczyć, to wróg doskonały.

Wróg, który z zasady uderza w naszego Boga, w nasz Honor i w naszą Ojczyznę, to wróg wymarzony.

 

dResocjalizacja, czyli resocjalizacja dresiarzy

Przy indolencji władz i niedostrzeganiu nastrojów społecznych kilka zdań Kaczyńskiego wystarczyło, by kibolstwo zyskało mandat na stanięcie w pierwszym szeregu z innymi „obrońcami ojczyzny”.

Jeszcze wczoraj bandyci, dziś odważni patrioci. Jeszcze wczoraj kibole, dziś dzielna młodzież walcząca o tradycyjne wartości. Jeszcze wczoraj kryminaliści – dziś Prawdziwi Polacy.

Poszedłem na Marsz przeciw Imigrantom. Z aparatem. Wszedłem w sam środek tego tłumu.

Byli tam młodzi i starzy. Kobiety i dzieci. Ale najwięcej było tam ich – zamaskowanych rozjuszonych do granic możliwości facetów w klubowych barwach, ubranych i gotowych na wojnę.  Były tysiące ludzi. Poszedłem na ten marsz, żeby doświadczyć alternatywy dla islamu. Poczuć na własnej skórze co jest po drugiej stronie lustra.

I choć, jak wszyscy na tym marszu, byłem przeciwny islamskiej imigracji, przeciwny polityce Europy w tej kwestii, przeciwny chorej strategii niszczenia znanego nam świata poprzez wpuszczenie barbarzyńskiej, zbrodniczej ideologii, to czułem się w tym tłumie niezwykle samotny.

Tłum sam w sobie jest niebezpieczny. Tłum prawicowy jest niebezpieczny bardziej. Tłum rasistowski, czy ksenofobiczny to bomba z opóźnionym zapłonem.

Stałem wśród nich. Słyszałem okrzyki, ciężkie oddechy. Widziałem tryskającą ślinę ze spienionych od nienawiści ust. Widziałem wykrzywione w grymasie pogardy twarze. Słyszałem niski prymitywny ryk, znany z trybun stadionowych. Widziałem polskie flagi, a wśród nich flagi prawicowych ekstremów. Choć zielone, tak podobne do złamanego krzyża, który kiedyś złamał Europę. Czulem żar płonących rac i żar tłumu, który tylko czekał na impuls do ataku.

 

 

Islam jest największym zagrożeniem dla Europy od zakończenia Drugiej Wojny Światowej. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Nawet Ruscy nie byli takim zagrożeniem, bo choć mieli atom, to jednak zdychali sobie z głodu za swoją żelazną kurtyną. Świat był podzielony, ale w tym podziale na swój sposób był klarowny i przewidywalny.

Islam natomiast jest wszędzie. Nie jest gdzieś tam, na pustyni. Wymieszał się. Zmieszał. Wtopił w tłum. Zakorzenił. Jest na ulicach Londynu, Paryża, Sztokholmu, Brukseli. I wszędzie tam, gdzie jest, sieje gwałt, terror i śmierć. Wszędzie, ale nie u nas. Nie w Polsce. Bo wciąż go tu w zasadzie nie ma. I wydawałoby się, że każde działanie, każdy ruch, każda inicjatywa, która zdoła zachować ten stan rzeczy będzie przecież słuszna.

Tyle, że takie inicjatywy powinny iść od góry. Bo kiedy nie idą, ludzie biorą sprawy w swoje ręce. A najszybciej biorą się ci, których ręce świerzbią najbardziej.

Drugą Wojnę Światową wywołała ksenofobia, która zdołała przeistoczyć się w monstrum narodowej histerii i nienawiści. Bieda. Brak perspektyw. Wspólny wróg. Sprawny mówca. Wskazany winny. Iskra. Wybuch. Śmierć.

Jestem przeciwny islamizacji Europy, ale nie zgadzam się na wybielanie naszych bandytów. Nie zgadzam się na to, by kryminaliści urośli do rangi stróżów miru domowego. A stanie się tak, jeżeli Państwo nie zdoła obronić nas przed inwazją islamu. Jeżeli nie wyjdzie z inicjatywą.

Nowy ultraprawicowy rząd ma paradoksalnie szansę powstrzymać potencjalną tragedię. Fala imigrantów nie może wlać się do Polski, bo wówczas Prawdziwi Polacy, Obrońcy Narodu, Krzyżowcy Wielkiej Polski – oni wszyscy na tej fali popłyną.

I ta fala w końcu zaniknie wraz z rozlewem krwi, ale oni zostaną. Silni, bezwzględni i z mandatem władzy na obronę Boga, Honoru i Ojczyzny.

Nie chciałem Polski PiSlamskiej, teraz nie chcę islamskiej, ale równie mocno boję się Polski bandyckiej.

Już za moment 11.11. Będziemy mieli szansę przekonać się czy i tym razem Warszawa stanie w płomieniach. Jeżeli tak, będzie to nasz „marsz z pochodniami”. Zapowiedź rewolucji, w której nie będzie wygranych.

Islam przestanie być problemem, bo nikt nie emigruje do miejsc ogarniętych prawdziwą wojną domową…

Bartosz Bodnar

Bartosz Bodnar

Redaktor Bezczelny

Humanista. Kapitalista. Ateista. Od lat związany z biznesem, reklamą, marketingiem i Public Relations. Entuzjasta nowych technologii i zdrowego trybu życia. Miłośnik zwierząt. Sportowiec-amator. Pragmatyk, przeciwnik kościoła katolickiego i innych sekt. Wolnościowiec.

[et_pb_dpfullwidth_blog admin_label=”Potfolio Bartek” title=”Bartosz Bodnar – wszystkie teksty” fullwidth=”on” include_categories=”19″ show_title=”on” lightbox=”off” custom_url=”off” show_date=”on” show_excerpt=”off” arrow_placement=”on” background_layout=”light” auto=”on” auto_speed=”3000″ saved_tabs=”all”] [/et_pb_dpfullwidth_blog]
[et_pb_dpfilterable_blog admin_label=”DP Filterable Blog” fullwidth=”off” include_categories=”7,3″ show_title=”on” lightbox=”off” custom_url=”off” show_categories=”on” show_date=”off” show_excerpt=”off” show_more=”off” show_pagination=”on” background_layout=”light” use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” posts_number=”4″ saved_tabs=”all”] [/et_pb_dpfilterable_blog]